Lokalowa kropla w morzu wniosków

    Lokalowa kropla w morzu wniosków

    Adrianna Ośmiałowska

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Dwieście rodzin czeka w magistrackiej kolejce na przydział mieszkania. I choć przystąpiono do rozwiązania problemu, bo do końca roku przy ul. Ogrodowej stanie 20-rodzinny budynek socjalny, to jednak poprawa sytuacji będzie niewielka.

    Dom przy ul. Ogrodowej ma być gotowy 18 grudnia br. Powstaje w ekspresowym tempie, bo przy opóźnieniu istniało zagrożenie cofnięcia dotacji z Banku Gospodarstwa Krajowego. Wynosi ona 430 tys. zł.


    - Każda rodzina dostanie do dyspozycji pokój z kuchnią i łazienką - informuje burmistrz Krzysztof Maciejewski. - Do połowy lipca powołam komisję mieszkaniową, ona przeanalizuje wnioski starających się o mieszkania. Chciałbym, by dostały je osoby, które stać na płacenie choćby niewielkiego czynszu.


    Już w minionym roku prezes Rypińskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego Lech Szalkowski wpadł na pomysł, jak "odzyskać" mieszkania komunalne.

    Sporządził listę, na którą wpisało się kilkadziesiąt osób skłonnych opuścić swoje lokale, wpłacić kaucje zabezpieczające i wprowadzić się do bloków RTBS, o ile miasto wykupi mieszkania. Dla nowych lokatorów to by znaczyło, że zamiast 20 tys. zł wpłacą około 4,5 tys. zł, a resztę dołoży magistrat. Oni za to zobowiążą się do regularnego płacenia czynszu.


    - Jak ktoś nowe mieszkanie zniszczy, władze mogą go wykwaterować i na jego miejsce wyznaczyć kolejną osobę. To dobre rozwiązanie - uważa prezes Szalkowski.


    Władze miasta połowicznie skorzystały z rozwiązania, bo zdecydowały się zainwestować w sześć mieszkań RTBS-owskich, z czego trzy dofinansuje Elżbieta Rejs, właścicielka młyna przy ul. Mławskiej, która przed przystąpieniem do kompleksowego remontu budynku, musi wykwaterować z biurowca trzy rodziny.


    Co będzie z mieszkaniami komunalnymi opuszczonymi przed dotychczasowych lokatorów? Trafią do osób z listy oczekujących, będą remontowane czy może sprzedane?


    - Trudno powiedzieć, zależy w jakim będą stanie - mówi Mirosław Marynowski, szef magistrackiego wydziału gospodarki terenami. - Mamy w zasobach budynki do rozbiórki, w których mieszkają rodziny. Gdyby one zostały przeprowadzone, można by myśleć o wyburzeniu domów i odzyskaniu działek albo na postawienie czegoś nowego, albo na sprzedaż.


    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo