No i co mi zrobiłeś, dyrektorku?

    No i co mi zrobiłeś, dyrektorku?

    Rozmawiał ROMAN LAUDAŃSKI [email protected]

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    No i co mi zrobiłeś, dyrektorku?

    ©Fot. TYTUS ŻMIJEWSKI

    Rozmowa z ROBERTEM LUBRANTEM, specjalistą ds. przeciwdziałania przemocy ze Stowarzyszenia "Bezpieczeństwo Dziecka"
    No i co mi zrobiłeś, dyrektorku?

    ©Fot. TYTUS ŻMIJEWSKI

    - Ksiądz Henryk Kroll, proboszcz z podtucholskiego Żalna zaproponował radnym wprowadzenie godziny policyjnej - "ciszy nocnej" - dla młodzieży. Czy to dobry pomysł?
    - Wszelkie pomysły zmniejszające deprawację nieletnich mają znaczenie, tylko należy je dokładnie rozważyć. Nie ma obecnie takiego przepisu, ale na Zachodzie, po określonej godzinie, nastolatki nie mogą przebywać w pubach. Może i u nas po godzinie 23.00 powinny być w domach?

    - Kto ponosi za to winę?
    - Odpowiedź jest prosta: dorośli. To my, bardzo często, narzucamy kult młodości. Pół wieku temu istniała wyraźna granica między dzieckiem a człowiekiem dojrzałym. A dziś czterdziesto-, pięćdziesięciolatkowie chcą uchodzić za podlotków. Pozwalamy dzieciom mówić do siebie na ty, jeździmy na wrotkach, ubieramy się młodzieżowo - normalka!

    - Młodzież szuka - i nie znajduje autorytetów?
    - W młodym wieku jest wielka potrzeba otrzymywania od najbliższych miłości, akceptacji, przyjaźni, bezpieczeństwa i wsparcia. Czy zapewnią to zdziecinniali dorośli? A jeśli młodzi nie otrzymują tego w domach, to szukają ich w grupach rówieśniczych, które są zamkniętym klanem, grupą przestępczą, sektą. W szkołach są to po prostu paczki popełniające różne czyny przestępcze. Pojawia się przemoc, agresja, napady, pobicia.

    - Dlaczego tak się dzieje?
    - W naturę człowieka wpisana jest potrzeba hierarchii. Skoro nie tworzy jej rodzina, szkoła i społeczeństwo, to młodzi radzą sobie sami. A do czego mają się odwoływać przy tak rozchwianych systemach wartości? Wzorce narzucone przez reklamy, kolorowe pisma czy rówieśników będą górą. 70 procent badanej młodzieży przywiązuje bardzo dużą wagę do wyglądu. Jak dorastać w świecie, w którym nikt nie chce być dorosłym?

    - Co ze szkołą, którą wielu traktuje jako zło konieczne?
    - W szkole, po rodzinie, kształtuje się bardzo dużo postaw. Tu rodzą się różne grupy. Jeśli nie popełniają one czynów karalnych, to wszystko w porządku, ale wiemy, że jest inaczej. Szkoła jest bardzo dobrym miejscem do popełniania przestępstw. W niej bardzo łatwo jest zabrać komuś pieniądze, komórkę, modne ciuchy czy markowe buty. Poszkodowany często jest zastraszany, nikomu się nie poskarży. Rodzice też się boją, że ktoś później zemści się na ich dziecku. Niektórzy nauczyciele wolą udawać, że w szkole jest bezpiecznie i odwracają głowę. Zaznaczam - niektórzy nauczyciele. Dla nich najważniejsze jest dobre imię szkoły. Zła opinia o szkole grozi utratą kandydatów, a przez to mniejszymi pieniędzmi z subwencji. Gdy brakuje uczniów i pieniędzy, to trzeba zwalniać nauczycieli. Opłaca się milczeć.

    - Ludzie pracujący na co dzień z tak zwaną trudną młodzieżą mówią, że ze względów wychowawczych pomysł wprowadzenia gimnazjów był chybiony.
    - Mam wielki sentyment do oświaty, znam wielu nauczycieli, którzy dwoją się i troją, żeby robić coś dobrego. Jeżdżę po wielu szkołach w naszym województwie, ale jeszcze nie spotkałem się z opinią dyrektorów i nauczycieli, żeby ktokolwiek z nich powiedział, że gimnazja są super. Wszyscy na nie narzekają. W pierwszym roku nauczyciele poznają uczniów, w drugim chcą zacząć coś z nimi robić, a w trzeciej klasie już się to nie opłaca, bo za chwilę ją opuszczą. I to jest też taki specyficzny wiek, że wręcz buzują w nich hormony. Wtedy to pojawiają się inicjacje alkoholowe, narkotykowe, seks itp. Gimnazja wcale nie będą sprzyjały ograniczeniu przestępczości, agresji i przemocy wśród nastolatków.

    - A co z systemem kar dla nieletnich?
    - Rozboje są bardzo poważnym przestępstwem, a często szkoła nie zgłasza ich policji. Podczas szkoleń podkreślam, że jeśli ktoś kogoś bije i zabiera mu zegarek czy nawet drobną sumę pieniędzy, to nie można tego ukrywać, ponieważ świadczy to o tolerowaniu przestępczości i przemocy. Sami w ten sposób przyczyniamy się do tolerowania przestępczości.

    - W katalogu kar sądów rodzinnych jest upomnienie, dozór kuratora, ośrodek szkolno-wychowawczy...
    - Ustawa o postępowaniu w sprawach nieletnich powstała w 1982 roku! Jak się zmieniła rzeczywistość od tego czasu - wszyscy wiedzą. Przepisy są archaiczne.

    - Na przykład?
    - Artykuł o środkach wychowawczych. Do dziś sąd może orzec nadzór zakładu pracy rodziców nad nieletnim! Który prywatny pracodawca będzie robił coś takiego? Inny przykład dotyczy upomnień, jednej z najniższych "kar". Sędzia grozi palcem, a sprawca śmieje się z tego. Słuszny jest nadzór kuratora, ale oni mają coraz więcej spraw, a nowych etatów nie przybywa.

    - Co proponujesz zamiast upomnień?
    - Podam przykład: szkoła zgłosiła, że uczeń podpalił las. Sąd zastosował upomnienie. I uczeń powiedział dyrektorowi: no i co mi zrobiłeś, dyrektorku? Środki wychowawcze muszą ulec zmianie. Młodzież gimnazjalna czasami wykonuje czyny społeczne dla szkoły, coś sprząta, maluje.
    Lekkie prace. Kiedyś zastosowałem to wobec grupy, która zdewastowała osiedlowe podwórko. Dotarłem do rodziców - zgodzili się na to. Administracja nadzorowała pracę. I natychmiast sadzili nowe drzewka w miejsce połamanych przez siebie, a dodatkowo malowali ławki i sprzęt dla dzieci.

    - Masz pomysł dla młodocianych sprawców poważniejszych przestępstw?
    - Skoro można nastolatka skierować do ośrodka szkolno-wychowawczego, to dlaczego nie zastosować wobec niego formy ograniczenia wolności polegającej na nakazie systematycznej pracy z dzielnicowym czy policyjnym specjalistą ds. nieletnich? Sam musiałby kontaktować się z policjantem. Ponadto sąd mógłby nakazywać udział w programach terapeutycznych. Coś już się zaczyna dziać, ale nie ma dobrej, systemowej współpracy między sądem, policją i szkołą.

    - Jesteś za wyrzucaniem ze szkoły?
    - To nic nie daje. Problem przejmuje inna szkoła i od nowa musi rozpoznawać ucznia. Byłbym za tym, żeby taki młody człowiek został w swojej szkole, ale był przymusowo poddany działaniom, na które rodzice nie musieliby wyrażać zgody. Dziś nawet na wykonanie badań psychologiczno-pedagogicznych musi zgodzić się rodzic. Szkoła ma związane ręce.

    - Od lat pracujesz z młodzieżą, widzisz nadzieję na poprawę sytuacji?
    - W szkołach jest coraz więcej akcji profilaktycznych, problem coraz częściej widzą media - przykład waszej akcji - "Szkoła bez przemocy". One uświadamiają szkołom, że warto wyciągać brudy na wierzch.

    - Szkoły wymagają wsparcia. Ale czyjego?
    - Samorządy, radni, którzy zamiast krytykowania, powinni wspierać nauczycieli. Nie może być tak, że radni twierdzą, iż w ich gminie nie ma problemu narkomanii, a każdy gimnazjalista wie, u kogo można kupić narkotyki! I jeśli w szkole zacznie się mówić o narkotykach, to radni nie mogą zwalać winy na szkołę, tylko muszą ją wspierać. Bardzo podoba mi się program "Tęczowe Gimnazjum" z bydgoskiego Gimnazjum nr 16. Tam grupa bardzo aktywnych nauczycieli angażuje się w profilaktykę. Odbywają się spotkania, debaty, zajęcia dla młodzieży i to wszystko ma spowodować, że w tej szkole będzie mniej agresji, przemocy i uzależnień. Znam też gimnazja, w których pedagodzy chcą coś robić, a dyrekcja mówi: nie, bo ma różne obawy: a to rodzice, a to radni, a to kuratorium.

    - Koalicja przeciw młodzieży czy z nią?
    - Z młodzieżą i dla niej. Promuje się wolontariat młodych, którzy propagują zdrowy tryb życia. Kurartorium prowadzi też grupy liderów samorządowych. Z wizytator Bogną Łoś mogłem poznać działania takich liderów ze szkół średnich. Oni wyjeżdżają do szkół z internatem i tam odbywają się szkolenia dla opiekunów i młodzieży. Prędzej rówieśnik posłucha rówieśnika niż dorosłego. Świetny pomysł, wiele osób chciałoby to robić, ale nie ma pieniędzy. Gminy dysponują pieniędzmi z tzw. "kapslowego" i powinny przeznaczać je tylko na profilaktykę. W jednych gminach idą one na to, ale w innych - np. na budowę drogi.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo