Znikają krajeńskie pałace i dwory

    Znikają krajeńskie pałace i dwory

    MARIETTA CHOJNACKA [email protected]

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    - Jeszcze niedawno były tu balustrady - mówi społeczny opiekun zabytków Leszek Skaza. - Komierowo zasługuje na lepszy los.

    - Jeszcze niedawno były tu balustrady - mówi społeczny opiekun zabytków Leszek Skaza. - Komierowo zasługuje na lepszy los. ©Fot. Marietta Chojnacka

    Komierowo i Skarpę oszczędzili faszyści i komuna, ale wystarczyło 15 lat demokracji, żeby stały się ruiną. Krajeńskie pałace i dwory znikają, choć mają właścicieli. Czy ratunkiem jest upaństwowienie?
    - Jeszcze niedawno były tu balustrady - mówi społeczny opiekun zabytków Leszek Skaza. - Komierowo zasługuje na lepszy los.

    - Jeszcze niedawno były tu balustrady - mówi społeczny opiekun zabytków Leszek Skaza. - Komierowo zasługuje na lepszy los. ©Fot. Marietta Chojnacka

    Tak stało się w pobliskim Samostrzelu, powiat nakielski. Pałac odebrano zwaśnionej rodzinie Bnińskich na przyszłą kwaterę dla oficerów NATO. Władze powiatu sępoleńskiego chcą pójść w ślady sąsiada i odebrać dwa popadające w riunę zabytki. Czy to nie przypadkiem kiełbasa wyborcza?

    Na ostrzu noża


    Skarpa się sypie, a właściciela nie było od dawna. Nie reaguje też na nakazy konserwatora zabytków.

    Skarpa - noeklasycystyczny dwór z XIX wieku , którego przedwojennym właścicielem był Lucjan Prądzyński.
    Dzięki niemu powiat sępoleński znalazł się po rozbiorach w granicach Polski. Hitlerowcy tego nie zapomnieli i zaraz po wkroczeniu zamordowali go wraz z żoną. Potem długo rządził w Skarpie pegeer i dopóki były tu przedszkole i biura, mury były jako takie. Choć z w wyniku niefortunnych przeróbek dwór stracił pierwotny kształt i wyposażenie, Agencja Nieruchomości Rolnych przejęła ładny, nadający się do użytkowania obiekt. Syn Lucjana, Andrzej Prądzyński nie miał pieniędzy na kupno dworu i w 1997 r. kupił go biznesmen Kazimierz Żyła z Tryszczyna, którego bardziej interesują dochodowe Charzykowy i Teolog niż nieatrakcyjnie położony dwór w Skarpie.
    Mimo monitów i nakazów konserwatora zabytków, nic nie zrobił. - Wystąpiłam do Agencji Nieruchomości Rolnych o odebranie Skarpy, ale uzyskałam odpowiedź, że pan Żyła wpłacił całą sumę za dwór w Skarpie i już nic nie można zrobić - mówi Danuta Szypryt, powiatowa inspektor nadzoru budowlanego w Sępólnie. - A co z zapisem w akcie notarialnym o obowiązku remontowania? Budynek jest w katastrofalnym stanie, ale my nic więcej nie możemy zrobić, bo obiekt jest w rejestrze zabytków.
    Historia Komierowa jest jeszcze smutniejsza. Pałac od ANR w 1997r. kupiła Janina Komierowska, dopełniając woli zmarłego męża Andrzeja . Komierowscy, zaproszeni osobiście przez prezydenta Lecha Wałęsę do powrotu z RPA do Sępólna, przeżyli zawód. Z ustawy reprywatyzacyjnej nic nie wyszło, więc rodzina wyłożyła 300 tys. zł, ale - jak mawiał zamordowany przez Niemców Tomasz Komierowski - Komierowscy muszą być w Komierowie, więc kupili rodowe włości. Tomasz i Andrzej są w Komierowie, bo obaj spoczywają na tamtejszym cmentarzu i pewnie z przerażeniem spoglądają na ruinę.
    Wdowa nie poradziłaby sobie z remontem i najpierw pełnomocnictwo, a potem prawo własności oddała Piotrowi Komierowskiemu, reprezentantowi mazowieckiej linii rodu. Właściciel fabryki gwoździ i zszywaczy pod Warszawą miał sprawić, że mazowiecka linia wróci na Pomorze. Budynek wraz z oficyną i biurowcem i legendarnym parkiem ze stawami, starodrzewiem czekały. Plany - owszem - były, ale luksusowego hotelu jak nie było, tak nie ma. I tu też nie pomogły prośby i nakazy.
    Oba zabytki popadają w ruinę. Brak dozoru zwabia złodziei. W Komierowie złomiarze potrafili wspiąć się na dach kilkupiętrowego zamkniętego pałacu i zerwać blachę miedzianą. O rynnach już dawno zapomniano. Plagą opuszczonych zabytków są też pijaczki, którzy po jabolu ćwiczą celność, rzucając butelkami w resztki okien, a dodatkowo znaczą swoją obecność fekaliami. - Każdy dzień bez remontu to strata. Już kilka lat temu sprawa Komierowa i Skarpy miała stanąć na ostrzu noża, bo pegeery dbały o te zabytki i było co ratować - mówi Leszek Skaza, społeczny opiekun zabytków w powiecie sępoleńskim. - Kilka lat temu Andrzej Prądzyński proponował powiatowi przejęcie Skarpy na dom spokojnej starości. Nie wiem, czy wzięcie pałaców przez powiat jest dobrym rozwiązaniem, ale może okaże się ostatecznym argumentem dla obecnych właścicieli.
    Jedno jest pewne, starosta Stanisław Drozdowski zadeklarował przejęcie Komierowa i Skarpy w obecności konserwatora Marka Rubnikiewicza. - Chcemy je odebrać obecnym właścicielom - mówił na ostatniej sesji. - Nie boimy się obowiązków. To jest postulat mieszkańców Komierowa i Skarpy, którzy nie mogą zdzierżyć, że w ich wsiach marnieje dziedzictwo narodowe.

    Nie sztuka odebrać

    Wojewódzki konserwator zabytków Marek Rubnikiewicz nie krył dowodów uznania, gdy dowiedział się, jak powiat sępoleński zagospodarował inne, należące do samorządu, pałace. Sypniewo ma dobrego dzierżawcę. W Runowie sprzedany przez powiat pałacyk myśliwski prezydenta Mościckiego wyremontował znany ze świńskiej afery biznesmen z Żywca Romuald Hałabuda. Podobnie stało się z pozostałościami pałacu Bethmann-Holwegów w Runowie Krajeńskim, zaadaptowanymi na restaurację i hotel. Choć mieszkańcy Krajny mają żal, że - poza Sypniewem - oba runowskie pałace zostały zamknięte dla postronnych gości, te na pewno nie popadną w ruinę.
    - Jesteście jedynym powiatem, który dwukrotnie poświęcił sesje ochronie zabytków - powiedział Marek Rubnikiewicz. - Chcecie odebrać Komierowo i Skarpę. Chwalebne, ale nie sztuka odebrać, sztuka zagospodarować.
    Starosta twierdzi, że każde działanie będzie lepsze od stagnacji, która grozi zniknięciem zabytkowych budowli w Komierowie i Skarpie. A Leszek Skaza dodaje, że ruin do ratowania jest wiele. Czas pokaże, co wyjdzie z deklaracji.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo