Areszt i szpital

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Były ambasador RP na Białorusi Mariusz Maszkiewicz nadal przebywa w szpitalu w Mińsku i na pewno będzie tam do dziś. Na razie nie wiadomo, jakie dalsze decyzje zapadną w jego sprawie - powiedział wczoraj konsul Mirosław Jagielski.

    - W oficjalnym orzeczeniu medycznym lekarze zalecili Maszkiewiczowi pobyt w szpitalu do 7 kwietnia i dalsze leczenie ambulatoryjne. Na razie jednak nie powiadomiono, czy były ambasador zostanie wypisany w piątek - wyjaśnił Mirosław Jagielski.


    Maszkiewicz leży na oddziale reanimacji, gdzie nie ma odwiedzin, ale ministerstwo zdrowia zezwoliło w drodze wyjątku na codzienne wizyty konsula. Polskim dyplomatom powiedziano, że pacjenta, który skarżył się na bóle w okolicach serca, umieszczono na reanimacji, gdyż na kardiologii brakuje miejsc.


    Radio "Swoboda" podało, powołując się na anonimową pielęgniarkę, że Maszkiewicz, przewieziony 29 marca z aresztu do szpitala, miał mikrozawał. Według pielęgniarki, dobrze się stało, że były ambasador trafił na oddział reanimacyjny, bo powinien być pod obserwacją.


    Konsul Jagielski podkreślił, że w orzeczeniu, jakie przekazano polskim dyplomatom, nie ma mowy o mikrozawale. Stan pacjenta określono jako stabilny. Poinformowano też, że powinien pozostać w szpitalu na obserwacji.


    Maszkiewicz, skazany na 15 dni aresztu za udział w nielegalnym zgromadzeniu, został przewieziony do szpitala po pięciu dniach odbywania kary. Zgodnie z białoruskim prawem, pobyt w szpitalu nie zalicza się na poczet kary, grozi mu więc jeszcze 10 dni w areszcie.


    Mariusz Maszkiewicz został zatrzymany 24 marca nad ranem podczas likwidacji miasteczka namiotowego białoruskiej opozycji na Placu Październikowym w Mińsku wraz z kilkuset uczestnikami protestu, którzy domagali się powtórzenia wyborów prezydenckich na Białorusi. Na poczet kary zaliczono mu pobyt w areszcie do rozprawy.


    Tymczasem w szpitalu MSWiA w Białymstoku zmarł w nocy ze środy na czwartek 64-letni polski wicekonsul z Grodna na Białorusi Ryszard Badoń-Lehr - poinformował dyrektor tego szpitala Janusz Rainko.


    Dyplomata trafił tam blisko dwa tygodnie temu w stanie bardzo ciężkim, z krwiakiem śródczaszkowym, przewieziono go z grodzieńskiego szpitala. Mimo szybko przeprowadzonej operacji, nie odzyskał przytomności, jego stan się nie poprawił.


    Szpital nie udziela bardziej szczegółowych informacji na temat obrażeń, które miał Ryszard Badoń-Lehr. W ubiegłym tygodniu dyrektor Rainko mówił, że stan dyplomaty od początku był bardzo ciężki i już wówczas oceniał, że pacjent ma procentowo niewiele szans na przeżycie. Okoliczności, w jakich Ryszard Badoń-Lehr doznał obrażeń bada białostocka prokuratura okręgowa, którą zawiadomił dyrektor szpitala MSWiA.


    Jak powiedział rzecznik prasowy prokuratury Adam Kozub, powołany w tej sprawie biegły z Zakładu Medycyny Sądowej przygotował opinię, która nie przesądza jednak okoliczności, w jakich konsul doznał obrażeń.


    - W opinii jest mowa o krwiaku śródczaszkowym. Wynika z niej, że z równym prawdopodobieństwem można przyjąć, iż może on być skutkiem upadku na twarde podłoże lub uderzenia twardym przedmiotem - powiedział prokurator Kozub.


    Mimo zgonu dyplomaty, prokuratura sprawę kwalifikuje nadal jako "ciężki uszczerbek na zdrowiu". Rzecznik dodał, że biegły nie był w stanie wypowiedzieć się na temat innych obrażeń dyplomaty (w pierwszych przekazach była mowa o poparzeniach w okolicy lędźwiowej, co może świadczyć o użyciu paralizatora).


    Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Paweł Dobrowolski powiedział, że resort czeka na rezultat postępowania prokuratorskiego, pozostając z prokuraturą w kontakcie. Zaznaczył, że nie może ujawniać posiadanych z prokuratury informacji.


    Ryszard Badoń-Lehr trafił do białostockiego szpitala 25 marca, po trzydniowym pobycie w grodzieńskim szpitalu. Znaleziono go nieprzytomnego w mieszkaniu w Grodnie. Ponieważ jednak okoliczności zdarzenia były niejasne, dyrektor białostockiego szpitala zawiadomił prokuraturę.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo