Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani

    Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani

    ROZMAWIAŁ JACEK DEPTUŁA [email protected]

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Rozmowa z DONALDEM TUSKIEM, przewodniczacym Platformy Obywatelskiej
    - Mamy kolejną awanturę, tym razem o Narodowy Bank Polski i jego prezesa. Która to już wojna od wyborów, którą przychodzi Platformie toczyć z Prawem i Sprawiedliwością?

    - Bodaj siódma w ciągu pięciu miesięcy, i na pewno nie ostatnia. Ale starcie o niezależność NBP to zupełnie inny kaliber. Jarosław Kaczyński gra bardzo ostro i, niestety, gra pieniędzmi milionów Polaków. To bardzo sprytnie wymyślona wojna,
    ponieważ kontrowersyjny Leszek Balcerowicz nie jest lubiany przez większość Polaków.
    A jeśli pan zapyta, kto "lubi" banki, absolutna większość powie, że ich nie znosi, że łobuzy kradną. Ale proszę zwrócić uwagę: to wojna, o której zawsze marzył Andrzej Lepper. To on usiłował polską ekonomię i politykę zredukować do hasła "Balcerowicz musi odejść!". I dzisiaj przejął je Jarosław Kaczyński, by zatknąć na sztandarze PiS to populistyczne i głupie hasło.

    - W sferze politycznej - zgoda, ale prywatyzacja sektora bankowego wymaga wreszcie wyjaśnienia. Tego elementu brakuje w pańskich wystąpieniach.

    - Wyjaśnić trzeba, ale na litość - nie w ten sposób i nie z poniedziałku na wtorek, jak chce PiS. Przecież nikt nie broni ścigania aferzystów! Sedno sprawy tkwi w czym innym - czy pieniądze Polaków są bezpieczniejsze w rękach Leszka Balcerowicza czy demagogów z PiS, Samoobrony i LPR? I czy ta wojna wyczyści nasze portfele? Ja twierdzę, że taka groźba jest całkiem realna.

    - Rynki finansowe to sfera bardzo wrażliwa; w zasadzie bezkarnie można poszturchać prawników, sędziów kopnąć, lekarzy wytargać za uszy, dziennikarzom dać klapsa. A banki?

    - Najgorsze jest to, że ci nowi socjaliści z paktu stabilizacyjnego chcą przejąć kontrolę nad pieniądzem. Taką, jaką mieli komuniści nad bankami czy mediami. Co kilka dni zaczyna się wojna przeciw przedstawicielom światów, które udało się wyrwać spod kontroli polityków. Wolne media są złe, bo krytyczne, złotówka - bo ma ochronę konstytucyjną, sektor bankowy - bo jest niezależny od politycznej biurokracji i demagogów, którzy chcieliby gmerać w naszych pieniądzach. A hasło jest nośne, wielu już zaciera ręce, że Balcerowicz, ten "bezlitosny krwiopijca" czeka na "dzień zapłaty". Spektakl bankowy reżyserowany przez Kaczyńskiego, Leppera i Giertycha odbędzie się kosztem zwykłych Polaków i reputacji polskich finansów na świecie.

    - Tyle że dużej części wyborców podobają się rządy PiS, notowania partii nawet rosną.

    - Boję się, że wyborcy braci Kaczyńskich zrozumieją związek między demagogią partii rządzących a własnym portfelem dopiero wtedy, gdy on będzie ogołocony. Nie mam wątpliwości, że im dłużej będą trwały rządy braci Kaczyńskich, Leppera i Giertycha, tym bardziej Polacy będą się przekonywać, że ta ekipa w sferze ekonomicznej i gospodarczej nie ma kompletnie nic do powiedzenia. Poza nieustanną wojną wszystkich ze wszystkimi. To musi trochę potrwać, jeśli skutkiem tego ma być zwrot sympatii politycznych. A z drugiej strony - musimy bardzo czujnie obserwować, czy te szaleństwa polityczne, jakie proponują politycy paktu - o paradoksie stabilizacyjnego - nie dochodzą do granicy, przy której należy krzyknąć "dosyć"! Paradoksalnie, mam czasami wrażenie, że Jarosław Kaczyński chce być obalony, żeby móc znowu pokazać: oto mści się układ tajnych i ohydnych spisków. Może te wszystkie awantury, które PiS wznieca, mają na celu sprowokowanie Platformy do bardziej zdecydowanych działań, do powiedzenia, że Polska jest zagrożona i PiS dłużej nie może rządzić. Wówczas pan Kaczyński będzie mógł głośno krzyczeć, że oto zła Platforma i ponure siły stojące za nią obalają rząd prawdziwych patriotów.

    - Powtórka z rządu Olszewskiego?

    - Coś w tym rodzaju, ale to niemądra gra Polską, która przyniesie same szkody. Po to ma być komisja bankowa, by codziennie dostarczać porcję oskarżeń, odwracać uwagę od spraw istotnych. A Leszek Balcerowicz jest wymarzonym kozłem ofiarnym, idealnie skrojonym na demagogiczne potrzeby paktu trzech.

    - A może PiS ma rację?

    - Ich ożywia wyłącznie groźna, bolszewicka naiwność ducha wczesnego socjalizmu, wedle którego władzę się zdobywa po to, żeby później w każdym miejscu i czasie decydować za obywatela i rynek. To jest niecierpliwość wczesnych bolszewików, niecierpliwość, która jest źródłem każdej złowrogiej rewolucji. Z jednej strony szlachetna niezgoda na zło, które się dzieje, z drugiej - kompletny brak wiedzy, jak walczyć z tym złem. Lekarze nie leczą? - w mundur ich; chcą za dużo pieniędzy - w kamasze. Ale podkreślam - oprócz tego jest w tej partii chłodny cynizm. Przecież słyszę w kuluarach Sejmu rozmowy posłów PiS, oczywiście kiedy nie ma kamer: oni zupełnie nie ukrywają, że o bankowości nie mają zielonego pojęcia, że reforma bankowa ich naprawdę nie interesuje! Bez zażenowania mówią, że to świetna komisja, bo będą mieli na celowniku Gronkiewicz - Waltz, Bieleckiego, Balcerowicza. Jednym z celów tej komisji będzie próba skompromitowania na siłę, bez żadnych podstaw, właśnie Hanny Gronkiewicz - Waltz, poważnego kandydata PO na prezydenta Warszawy. PiS robi igrzyska, żeby zająć czymś media i odciągnąć uwagę od braku sukcesów rządu. Dzięki temu zabiegowi świat polityki żyje ostatnio tylko nowym kryzysem wywołanym przez Jarosława Kaczyńskiego. Proszę zauważyć, że przez ten teatr nie ma dyskusji o tym, czy rząd coś zrobił, o rosnącym bezrobociu i naszej gospodarce.

    - Zorientował się pan dopiero teraz, kiedy szanse na PO-PiS są już zapewne zerowe?

    - Tak, jestem zaskoczony przemianą PiS. Jeszcze rok temu z Jarosławem Kaczyńskim identycznie reagowaliśmy na głupoty i chamstwo płynące z mównicy sejmowej, czego symbolem była Samoobrona. Mój błąd, że nie byłem w stanie przewidzieć tego, że teraz w parlamencie zamiast Leppera widzę Jarosława Kaczyńskiego, skandującego "Balcerowicz" musi odejść. Dziś już nie potrafię odróżnić liderów PiS i Samoobrony, jeśli pominąć różnice w opaleniźnie.

    - Tymczasem Lepper wyrasta na statecznego, godnego męża stanu?

    - Przy radykalnym Jarosławie Kaczyńskim rzeczywiście; szczególnie, gdy uświadamiam sobie, że Lepper nie musi już stać w pierwszym szeregu. Sprawy załatwia za niego prezes Kaczyński.

    - Może to wy jesteście za mało demagogiczni, więc nieskuteczni?

    - Kłamstwa mają bardzo krótkie nogi. Już niedługo wyborcy nie dadzą się nabrać na trzy miliony mieszkań, których ilość zmalała w ciągu dwóch miesięcy dziesięciokrotnie! To było klasyczne oszustwo wyborcze.

    - A może tak się wygrywa wybory?

    - Najwięksi populiści - Giertych i Lepper - wyborów nie wygrali. Mam wrażenie, że rok po roku Polacy uodparniają się na bezczelne kłamstwa. W tym kontekście fakt, że pojedynek o Polskę rozgrywał się między PiS-em a Platformą, a nie Samoobroną i LPR, świadczy o tym, iż ludzie szukali umiarkowanego, a nie radykalnego wyboru. Tyle że po wygranych wyborach PiS zamiast podjąć wysiłek trudnej - wiem o tym - współpracy z Platformą, upodabnia się do Samoobrony przejmując jej populizm i demagogię. Dlatego nadal ma poparcie. Ale to nie potrwa długo.
    - Zagłoba mawiał w takich sytuacjach: "chwycił Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma". Kolejne wybory cokolwiek zmienią?

    - To prawda, jestem za wyborami, które by coś zmieniły. Przeprowadzenie ich teraz zmieni niewiele albo wręcz nic. Trzeba czekać, szkoda tylko, że w tym czasie sporo złego może zrobić PiS. W blokowaniu i niszczeniu, w tej destrukcji, o której wielokrotnie mówił Lech Wałęsa, PiS osiągnął poziom mistrzowski. No, i utrwala się nowy, przepraszam za słowo, "układ".

    - Kto usiadł przy tym nowym stoliku? Fachowcy, ideolodzy, naiwniacy, patrioci, cyniczni gracze?

    - Gołym okiem widać, że stolik, o którym mówił prezes PiS, jest dziś czworokątem Kaczyński - Rydzyk - Lepper - Giertych. Jeśli przyjrzymy się dokładnie, co jest za plecami tych polityków - mówię świadomie "politycy", bo o. Rydzyk to polityk i biznesmen, który księdzem jest od czasu do czasu - to ten stolik uosabia wszystkie choroby polityczne, społeczne i gospodarcze, z którymi chce walczyć Kaczyński. Pewnie najbliższa przyszłość pokaże, w jaką pułapkę wpadli liderzy PiS montując ten nowy układ polityczny mający wszystkie grzechy poprzedniego.

    - A może to Polska wpada w pułapkę?

    - Jeśli wyborcy, widząc dziś czarno na białym, na czym polega rządzenie tego obozu, będą w przyszłości na nich głosowali, to znaczy, że tego chcą. Taka jest demokracja.

    - ... w której rządzi jeden człowiek?

    - W tym nawet nie byłoby nic złego, gdyby to był ktoś, na kim ciąży odpowiedzialność konstytucyjna. Byłoby wiadomo: masz tyle władzy i takie są jej granice. Tymczasem Jarosław Kaczyński rządzi, ale za nic, literalnie za nic, nie odpowiada! Na nim nie ciąży żadna odpowiedzialność. Może robić wszystko, bo nie oszukujmy się, przecież to on wydaje polecenia i wyznacza działania wszystkich najwyższych urzędów państwa. I to on kreuje ów tajemniczy, mafijny "układ".

    - Zadał pan kiedyś w Sejmie pytanie, ile PiS złożył doniesień do prokuratury, by zdemaskować choć drobną część tego układu?

    - To jest najbardziej czytelne w Warszawie, gdzie prezydentem był Lech Kaczyński. Stolica miała być obszarem wszelkiego zła, korupcji, mafijnych układów i miliardów ukradzionych pieniędzy. I... nic się nie wydarzyło, poza pohukiwaniem i gniewnym marszczeniem czoła przez braci. Powiem więcej, tak naprawdę PiS nie jest zainteresowany ściganiem faktycznych czy domniemanych przestępstw...

    - To sztandarowe hasło IV RP. Żartuje pan?

    - Wcale nie. Otóż za to ściganie odpowiedzialni są ludzie niekompetentni, a nawet niezrównoważeni. Zbigniew Wassermann zamiast skutecznie koordynować służby wywiadowcze, zajmuje się tropieniem tych wyimaginowanych wrogów dybiących w wannie na jego życie. To przejdzie do historii, gdyż taki człowiek nie rządził jeszcze służbami specjalnymi Polski. Pan Dorn natomiast, zamiast skutecznie powstrzymywać bandytów, obraża urzędników służby cywilnej, wyzywając ich od "zomowców i pijaków". Ludzie PiS nie są zdolni, ze względu na brak kwalifikacji psychicznych i merytorycznych, do ścigania przestępstw. Im się to nie uda, bo nie może się udać. Pomijając fakt, że chodzi tylko o to, by cały czas trwała jakaś awantura, żeby ciągle gonić króliczka.

    - Ławka kadr PiS miała być długa i pełna fachowców?

    - Jarosław Kaczyński potrzebuje lojalnych żołnierzy, a nie kompetentnych fachowców. Żołnierzy, którzy mogą toczyć te wojny, bo dla liderów PiS, także Leppera i Giertycha - polityka to wojna. To dostrzega już wielu kompetentnych ludzi, którym coraz mniej chce się wdawać w awantury widząc, jakie towarzystwo zabrało się za rządzenie. Mówię to z pełną odpowiedzialnością - ci ludzie nie mają pojęcia o dobrym rządzeniu. Paradoksalnie - im dłużej będzie trwała ta władza, tym gorsi żołnierze będą do niej trafiać.

    - Czyli IV Rzeczpospolita jako zagrożenie polskiej demokracji?

    - Nie obawiam się o demokrację. Ja się boje, że oni nie zrobią niczego dobrego, niczego pozytywnego i że czas ich rządów będzie kompletnie dla Polski stracony. Władza PiS, jak dotąd, to jakaś koszmarna negacja wszystkiego i wszystkich. Ale Polska nie jest w jakiejś szczególnej opresji. PiS będzie robić różne głupoty, może zrujnować wiele instytucji, mechanizmów ustrojowych, gospodarczych, ale zamachu na demokrację nie będzie.

    PS. Wywiad przeprowadzono 13 marca br.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo