Jak Daniel znalazł zarazę

    Jak Daniel znalazł zarazę

    ROZMAWIAŁ ADAM WILLMA

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Rozmowa z DANIELEM PACHEM, fotoreporterem, który odkrył pierwszego w Polsce łabędzia zarażonego ptasią grypą
    - No to narobiłeś szumu.

    - W czwartek byłem na Starówce w poszukiwaniu tematów do zdjęć. Spotkałem innego fotoreportera, który narzekał, że nic się nie dzieje. Tematem dnia było wręczenie kołnierzy ortopedycznych przez marszałka województwa. To mnie zupełnie nie interesowało. Zobaczyłem łabędzia lecącego nad miastem. Poszedłem więc w kierunku Bulwaru Filadelfijskiego, bo zaczęło wiać, a w takich warunkach łabędzie często zrywają się do lotu. Chciałem mieć zdjęcia łabędzi na tle Starówki.

    - Myślałeś o ptasiej grypie?

    - Tak, ale oczywiście nie sądziłem, że znajdę zainfekowanego ptaka. Wiedziałem, że pojawienie się ptasiej grypy w Polsce jest tylko kwestią czasu i niebawem agencje fotograficzne będą potrzebowały zdjęć ilustracyjnych. Latające łabędzie doskonale się do tego nadawały.

    - No i wykrakałeś.

    - W pewnym momencie, w oddali, na ostrodze tuż za przystanią wioślarską zauważyłem coś, co przypominało ptaka.
    - Podszedłeś?
    - Nie, nie bardzo była możliwość, bo oddzielała mnie od niego kra. Widziałem jednak, że z ptaka pozostał jedynie rozdziobany korpus. W pewnym momencie podleciała sroka i zaczęła go rozdziobywać. Wokół spacerowali ludzie z psami.

    - Cenne ujęcia dla fotoreportera.

    - Dziś jestem na siebie wściekły. Nie miałem odpowiednio długiego obiektywu. Zrobiłem więc tylko kilka ujęć z daleka, ale uznałem, że są kiepskiej jakości i skasowałem je w aparacie. Było około 10.00 gdy zadzwoniłem na numer policyjny. "Przepraszam, że zawracam głowę takimi drobiazgami, ale może to jednak ważna sprawa" - powiedziałem. Policjant przełączył mnie do straży miejskiej, która obiecała, że kogoś podeśle. Czekałem na miejscu, mając nadzieję, że zrobię kilka zdjęć z interwencji. W końcu strażnicy się pojawili. Zaprowadziłem ich na miejsce, ale oni również nie zaryzykowali wejścia na krę. Zadzwonili do centrali, kazano im czekać na pomoc. Marzliśmy na zimnym wietrze, aż podjechał samochód... z karmą dla łabędzi. Ci panowie powiedzieli strażnikom o innych martwych łabędziach leżących przy jednym z filarów mostu drogowego. Strażnicy zachowali się naprawdę czujnie, natychmiast pojechali sprawdzić te informacje. Ja czekałem jeszcze chwilę, ale później odebrałem ważny telefon i musiałem odjechać.
    - Kiedy dowiedziałeś się o skutkach swojego odkrycia?
    - Dopiero w niedzielę, w drodze do Bydgoszczy. Chwilę później rozdzwoniły się telefony z całej Polski. Wszystkie agencje fotograficzne chciały mieć zdjęcia toruńskich łabędzi. Wykonałem zlecenie w Bydgoszczy i natychmiast pognałem z powrotem na toruński bulwar. Tam już policja wszystko obstawiła, pojawił się też tłum fotoreporterów. Okazało się, że moje wcześniejsze zdjęcia bardzo się przydały. Wiele z nich poszło w świat.

    -Z punktu widzenia fotoreportera im gorzej tym lepiej.

    - Jest w tym trochę prawdy. Ale w Toruniu raczej tematów dla fotoreportera nie brakuje. Gdy przeminie ptasia grypa, zawsze pozostaną nam newsy z ulicy Żwirki i Wigury (siedziba Radia Maryja - red.), gdzie często pojawiają się najwyżsi notable.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo