Niedziela bez handlu

    Niedziela bez handlu

    Małgorzata Wąsacz, Agnieszka Domka-Rybka

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Niedziela bez handlu
    Koniec z niedzielnymi zakupami w hipermarketach? Możliwe, że już od grudnia.
    Niedziela bez handlu
         Już dwa razy podejmowano próby wprowadzenia zakazu handlu w niedziele i święta: w 1999 i 2003 roku. Oba projekty przepadły. Dlatego też wiele miast na własną rękę próbowało "zamknąć" sklepy w niedziele. Jako pierwszy chciał to zrobić Zgierz, potem Warszawa, Włocławek i Inowrocław. Udało się w Radomiu. W niedziele i dni świąteczne sklepy mogą być tam otwarte tylko od 11.00 do 14.00.
         Tak więc, choć pomysł nie jest nowy, to tym razem ma szansę na realizację. Są za nim Samoobrona i LPR, PiS się waha. Ustawa ma zostać uchwalona w przeciągu trzech miesięcy, weszłaby w życie w grudniu.
         Co zakłada jej projekt? Zakaz handlu w niedziele i święta w sklepach zatrudniających powyżej pięciu osób. Otwarte byłyby jedynie dyżurne apteki, sklepiki na stacjach benzynowych, dworcach i lotniskach. Na wykonywanie pracy w te dni konieczna byłaby zgoda pracownika wyrażona na piśmie. Projekt przewiduje dla nich także prawo do dodatkowego wynagrodzenia za każdą godzinę pracy w niedzielę lub święto.
         Zwolennicy zamknięcia sklepów wielkopowierzchniowych na pierwszy plan wysuwają argumenty wynikające z troski o życie rodzinne w czasie wolnym od pracy. - Rodziny w końcu będą miały czas, by pobyć ze sobą. Skończy się niedzielny maraton pomiędzy sklepowymi półkami - mówią.
         Cieszą się właściciele małych sklepików spożywczych, bo liczą na nowych klientów. Dziś i tak ponad 63 proc. polskich rodzin kupuje w takich sklepach. Prawie co czwarta robi raz lub dwa na miesiąc zakupy w supermarkecie, a co piąta - na miejscowym bazarze.- Mamy stałych klientów, którzy kupują u nas codziennie - twierdzi ekspedientka w sklepie spożywczym na bydgoskim Szwederowie. - W niedzielę sklep jest czynny do 15.00. Pracujemy na zmiany, wypada, że przychodzę co trzeci tydzień. Już się przyzwyczaiłam, zwłaszcza, że gdyby sklep był zamknięty w niedzielę, szef zwolniłby przynajmniej dwie z nas.
         Właścicielka sklepu spożywczo-przemysłowego pod Inowrocławiem też nie narzeka na brak stałych klientów. Dodaje jednak, że są też tacy, którzy po wypłacie jeżdżą całymi rodzinami do marketów, a pod koniec miesiąca kupują u niej "na zeszyt". - Co zrobić? Markety nas zabijają, nie mamy z nimi żadnych szans nawet, jeśli będą nieczynne w niedzielę. To niczego nie zmieni. Duże sieci stosują ceny dumpingowe, my nie mamy takich możliwości. Musimy na czas rozliczać się z dostawcami, inaczej będą omijać nas szerokim łukiem. Tymczasem wielkie sklepy mają zaległości w opłatach, ale hurtownicy bardziej się z nimi liczą.
         Ilu ludzi pójdzie na bruk, jeśli wprowadzony zostanie zakaz handlu w niedzielę w dużych sklepach? Według szacunków Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową co najmniej 50 tysięcy, czyli co ósmy tam zatrudniony.
         - Obliczyliśmy, że w ciągu tygodnia przez 65 naszych sklepów w całym kraju przewijają się 3 miliony klientów. W weekend jest ich o 20 procent więcej niż w dni powszednie. Jednak aż połowa wszystkich transakcji przypada na sobotę i niedzielę. Gdyby ustawa weszła w życie musielibyśmy zwolnić co piątego pracownika. Na Pomorzu i Kujawach co najmniej dwieście osób - wylicza Agnieszka Suszko z Tesco Polska.
         W większości krajów Europy Zachodniej super- i hipermarkety są zamknięte w niedziele. W Niemczech, podobnie jak we Francji, mogą być otwierane w niedziele tylko kilka razy w roku i to w okresie przedświątecznym lub w czasie sezonowych wyprzedaży. W Holandii tylko w jedną niedzielę w miesiącu są czynne.
         Tymczasem w tym roku wiele sieci handlowych planuje otwarcie nowych sklepów. W Bydgoszczy przybędą Carrefour, Kaufland i Centrum Handlowe "Astoria". W Grudziądzu przygotowywany jest teren pod budowę Tesco. Do ekspansji szykują się POLOmarket, NETTO i Leader Price. Czy zakaz handlu w niedzielę pokrzyżuje ich plany? - Sklepy otworzymy, ale zatrudnimy mniej osób niż planowaliśmy.
         Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową obawia się, że spadek obrotów w handlu w niedziele wpłynie na produkcję i usługi. - Można przyjąć, że nie wszystkie dobra i usługi nabywane w niedziele, zostaną kupione w pozostałe dni tygodnia. Dlatego jeżeli sklepy wielkopowierzchniowe będą zamknięte w niedziele i święta, to można się spodziewać redukcji zatrudnienia w transporcie, logistyce, usługach gastronomicznych, ochroniarskich, porządkowych.
         Czy można zakazać handlu w niedzielę i święta tylko w super- i hipermarketach, a zezwolić na to małym sklepikom? Jeremi Mordasewicz, główny ekonomista Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan": - Nie potrafię sobie wyobrazić wielkiej galerii handlowej, w której są małe sklepy, i jedne są otwarte w niedzielę, bo zatrudniają do 5 pracowników, a drugie zamknięte, bo pracuje w nich 11 osób. To absurd!
         W Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Warszawie dodają, że byłoby to niezgodne z prawem: - Ograniczenie wolności działalności gospodarczej, zgodnie z Konstytucją jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i jedynieze względu na ważny interes publiczny. Wątpliwym jest, czy w tej sytuacji za ograniczeniem wolności działalności gospodarczej przemawia interes publiczny czy też interes jednej grupy społecznej. Ponadto na takim ograniczeniu ucierpieć może interes innej grupy społecznej, czyli konsumentów.
         Prof. Bogusław Banaszak z Katedry Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Wrocławskiego: - Nawet gdyby za ograniczeniem handlu w niedzielę i święta przemawiał interes publiczny, to mimo wszystko takie ograniczenie powinno mieć charakter powszechny. Winno dotyczyć wszystkich.
         Jeremi Mordasewicz: - Proponuję do tematu powrócić za pięć lat, kiedy zmieni się sytuacja na rynku pracy. Gdy minie fala wyżu demograficznego i mniej młodych ludzi będzie szukało zajęcia, otwarte będą rynki europejskie. Gdy zmniejszy się bezrobocie, zakaz handlu w niedziele nie przyniesie tak bolesnych konsekwencji jak dziś. Teraz nie możemy sobie pozwolić na tak drastyczne zmiany.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo