Serwis "franklinów"

    Serwis "franklinów"

    Tekst i fot. Maryla Rzeszut

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Roman Sadowski jest pasjonatem lotnictwa.  Sam ma licencję pilota samolotów klasy  turystycznej, a teraz zajmie się serwisem  silników samolotowych.

    Roman Sadowski jest pasjonatem lotnictwa. Sam ma licencję pilota samolotów klasy turystycznej, a teraz zajmie się serwisem silników samolotowych. Na zdjęciu: z silnikiem "franklin" w trakcie montażu.

    Grudziądz jest na światowej mapie serwisu lotniczego. Inspektorzy Urzędu Lotnictwa Cywilnego zakończyli proces certyfikacyjny na serwis trzech typów silników samolotowych w firmie Sadowski. Na "frankliny" grudziądzki zakład ma wyłączność, jako jedyny na świecie.
    Roman Sadowski jest pasjonatem lotnictwa.  Sam ma licencję pilota samolotów klasy  turystycznej, a teraz zajmie się serwisem  silników samolotowych.

    Roman Sadowski jest pasjonatem lotnictwa. Sam ma licencję pilota samolotów klasy turystycznej, a teraz zajmie się serwisem silników samolotowych. Na zdjęciu: z silnikiem "franklin" w trakcie montażu.

         Przez pół roku specjaliści z Urzędu Lotnictwa Cywilnego nadzorowali przygotowania firmy Romana Sadowskiego do uzyskania certfikatu PART 145, pozwalającego na remonty silników lotniczych do samolotów klasy turystycznej. Proces ten zakończył się pomyślnie i od wczoraj firma Sadowski jest pełnoprawną firmą lotniczą, która naprawia silniki samolotowe i wytwarza do nich części zamienne.
         Roman Sadowski wykupił w rzeszowskiej WSK licencję na produkcje silników "franklin" i przywiózł do Grudziądza całe hałdy oprzyrządowania. Stworzył zakład do prowadzenia serwisu tych silników, a także dwóch innych typów: "lycoming" i "continental". W 2003 r odbył w USA praktyki w firmach produkujących te silniki. Jego firma jest obecnie jedyną na świecie, uprawnioną do naprawy "franklinów". Wyczekiwanie, kiedy zacznie działalność, jest na świecie niemałe. Pod koniec ubiegłego roku ponownie pojechał do USA, aby prowadzić rozmowy z przyszłymi kooperantami i stworzyć sieć współpracowników.
         Wypełnimy lukę
         
    - Informacja, że kupiłem licencję, rozniosła się w światku lotniczym "pocztą pantoflową" błyskawicznie i pierwsze pytania o części już miałem dawno - mówi Roman Sadowski - wciąż lata sporo samolotów z silnikami "franklin" i klientów nie powinno zabraknąć. Zdaję sobie sprawę z tego, że od razu powinienem wyrobić sobie dobrą markę, dlatego starannie dobieram załogę i fachowców. Uzyskany teraz certyfikat PART 145 Polskiego Nadzoru Lotniczego otwiera mi drzwi do rozpoczęcia napraw nie tylko silników tłokowych, ale także śmigieł i niektórych innych części samolotowych. Zakończony jest także proces certyfikacyjny przez europejski nadzór lotniczy EASA. Mam więc prawo także do projektowania i wprowadzania udoskonaleń w silniku. Zlecenia będę przyjmować stopniowo i w miarę rozwoju firmy, powiększać załogę. Pierwszych pracowników już mam. Fachowców rekrutuję z dobrych mechaników samochodowych, gdyż to dziedzina pokrewna. Naprawa i dorabianie części samolotowych opiera się głównie na obróbce skrawaniem, tokarce, frezerce i szlifierstwie. Potrzebny na pewno będzie dobry ślusarz precyzyjny. Nie od razu, lecz w trakcie przyrostu zamówień.
         
    Roman Sadowski chciałby jeszcze ruszyć z produkcją silników "franklin" i stara się o odpowiedni certyfkat. Zanim zajmie się produkcją "franklinów", chce zdobyć doświadczenie w ich naprawie i wytwarzaniu części zamiennych.
         W tym roku firma Sadowski obecna będzie na dwóch międzynarodowych targach samolotowych w USA: w Sun Fun na Florydzie i Oshosh koło granicy z Kanadą (drugie w świecie targi pod względem wielkości). - Już mamy tam zarezerwowane miejsce - objaśnia Roman Sadowski - na targach będą prezentowane m.in. samoloty z silnikami "franklin", których właściciele wciąż nie mają dostawcy silników i części zamiennych. My tę lukę teraz wypełnimy.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo