Przejechałem się na żużlu

    Przejechałem się na żużlu

    Rozmawiała Maryla Rzeszut

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Rozmowa z Waldemarem Siwiakiem, prezesem Browarów Grudziądz
    Przejechałem się na żużlu
         - Przez jeden sezon słowo Kunter kojarzyło się z miejscową drużyną żużlową. Browary były obecne w nazwie klubu. Dlaczego zrezygnował pan ze sponsorowania grudziądzkiego żużla?
         
    - Umowa z GTŻ przewidywała m.in. sprzedaż naszego piwa na stadionie. W zamian za przekazanie pieniędzy GTŻ, mieliśmy promować swój produkt na stadionie podczas spotkań ligowych. Zapewniano mnie, że przepisy to dopuszczają. Tymczasem okazało się, że uchwała Rady Miejskiej w Grudziądzu jest bardziej rygorystyczna, niż ogólnopolskie przepisy. Zanim została zmieniona i weszła w życie, praktycznie skończył się sezon.
    Próbowaliśmy sprzedawać piwo przed stadionem...zza płotu. Dziwnie to wyglądało. Kibice mogli wyjść i je kupić, ale jak wrócić z kubkiem piwa na trybunę? Kupowali je więc przez siatkę ogradzającą stadion. Szybko z tego zrezygnowaliśmy. W dodatku nie zauważyłem, aby obecność w nazwie GTŻładała się na wzrost sprzedaży naszego piwa. Uznałem więc, że sponsorowanie żużla nie opłaca się nam.
         - Czy to był powód, że Browary nie płaciły w terminie rat, jak tego wymagała umowa o sponsorowaniu GTŻ?
         
    - W pewnym momencie Browarom nagle zabrakło pieniędzy, ponieważ wyłudził od nas transport piwa człowiek, zasiadający podczas meczów żużlowych w loży VIP-ów. Pan Ł. budził moje zaufanie, gdyż podawał się za sponsora GTŻ. Jego obecność wśród tego grona to uwiarygodniała. Przekonał mnie, abym mu dał na kredyt, z terminem płatności 21 dni transport piwa wart 100 tysięcy zł. Kiedy ostrzeżono mnie, że pan Ł. nie jest uczciwy, natychmiast, na drugi dzień pojechałem do jego firmy, aby zabrać towar lub wyegzekwować zapłatę. Niestety, zdążył cały transport piwa sprzedać od ręki, poniżej ceny zakupu. Włącznie z opakowaniami. Pozwałem go do sądu i wygrałem. Okazało się, że pan Ł. oszukał nie tylko mnie. Został skazany, ale nie miał z czego oddać należności. Ponoć nic nie miał, bo jego firma upadła. Jednak wkrótce otworzył w Grudziądzu lokal gastronomiczny, ale nie na siebie. Na kogoś z rodziny.
         - Również w sądzie zakończyła się sprawa wypłaty klubowi żużlowemu zaległych rat. Tym razem GTŻ pozwał Browar.
         
    - Zakończyło się to ugodą jeszcze przed rozprawą sądową. Doszliśmy do porozumienia z zarządem GTŻ, że Browary wpłacą nieco mniejszą kwotę, ale od razu uregulują całą zaległość. Rozstaliśmy się spokojnie i bez urazy.
         - Sam pan kiedyś uprawiał wyczynowo sport - kolarstwo szosowe i zapewne wie, jak ważny jest dla sportu sponsor...
         
    - Moje występy krajowe i zagraniczne finansowało wtedy państwo. Pod koniec mojej kariery sportowej pojawiły się firmy sponsorskie. Teraz, ponieważ sam gram rekreacyjne w koszykówkę, rozważam sponsorowanie, w jakiejś niedużej części, drużyny Polpaku Świecie.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo