Sympatie, antypatie

    Anita Chmara [email protected]

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Kryteria ocen z zachowania są jawne. W szkołach wiszą tabelki. Żeby dostać ocenę wzorową trzeba zrobić to i to. Poprawną - to i to. - Tabelki?! Wszystko zależy od nauczyciela - mówią uczniowie.
    Najwyraźniej było to ostatnio widać w Rypinie. Dwie licealistki (17 lat, niedługo kończą 18) wybrały się na bal dla dorosłych. Za zgodą rodziców. A potem okazało się, że uczennicom obniżono z tego powodu zachowanie. Sprawa była głośna, ale zachowanie nadal jest tylko "dobre", zamiast - jak poprzednio "bardzo dobre". - To jakieś bzdury! Nikt nie obniżał zachowania. Po prostu rada pedagogiczna, której obrady są tajne, tak zdecydowała. - tłumaczy Barbara Walczuk, dyrektor Zespołu Szkół nr 1 w Rypinie. - Wystawiliśmy ocenę, a nie obniżyliśmy ją.

    Julia Sobiechowska, jedna z uczennic, poproszona, by opowiedzieć, jak to właściwie było, mówi: - Po balu pani wicedyrektor przyszła do wychowawczyni i powiedziała, że trzeba coś z tą sprawą zrobić. Że byłyśmy na balu, więc ocena będzie obniżona.

    Dyrektor Walczuk: - Ocena dobra to normalna ocena, ma ją jedna trzecia uczniów! Na "bardzo dobrą" trzeba sobie zasłużyć! Trzeba się czymś wyróżniać! A te dziewczyny się nie wyróżniają.

    Julia: - Brałam udział w olimpiadzie z języka niemieckiego, w międzyszkolnym konkursie z geografii zajęłam trzecie miejsce, reprezentuję szkołę w koszykówce, należę do wolontariatu. Razem z innymi uczniami chodzimy do szpitali i hospicjów i opiekujemy się starszymi osobami.

    Sympatie, antypatie

    - Kryteria kryteriami, a nauczyciele oceniają, jak chcą - mówią uczniowie. - Często oceny biorą się z księżyca. Wynikają bardziej z sympatii czy antypatii, niż z jakichś kryteriów. Liczy się też to, czy ktoś bierze korepetycje. Nie chcą podawać numeru szkoły, bo po co im kłopoty. - Korepetycje mogą być, tylko dlaczego od razu ocena z zachowania wyższa? - pytają - Dlaczego takich uczniów się faworyzuje?! (przy okazji - to nieprawda, że "korepetycje mogą być" - nauczyciel nie ma prawa udzielać korepetycji SWOJEMU uczniowi).

    Paweł Czarnecki z IIIf, uczeń X LO w Toruniu, mówi, że do systemu oceniania w swojej szkole akurat nie ma zastrzeżeń. Ale i tu nie chodzi o jakieś tabelki. - Bierze się pod uwagę wyniki w nauce, frekwencję, aktywność na lekcji... My jesteśmy w trzeciej klasie i ta ocena jest w zasadzie dość płynna. Kryteria nie są rygorystycznie przestrzegane. Myślę, że to dobrze. Jesteśmy przecież już właściwie dorośli. Ale tak powinno być dopiero w starszych klasach. W gimnazjum na przykład trzeba mocno trzymać się tych tabelek, bo uczniowie częściej zachowują się fatalnie. Byłem ostatnio w swojej starej szkole i nie mogłem uwierzyć, ze może być aż tak źle!

    Nie o te tabelki chodzi

    Trzymać się tabelek czy nie? Zdaniem Weroniki z Bydgoszczy to nie jest prawdziwy problem. Chodzi o to, by móc porozmawiać z nauczycielem, jeśli naszym zdaniem ocena nie jest sprawiedliwa. Nauczyciel powinien w spokoju wysłuchać ucznia i przedstawić swoje argumenty. - Nasza wychowawczyni nie jest w porządku - mówi Weronika z bydgoskiego liceum. Nie podaje nazwiska, bo ma już dość kłopotów. - Nauczycielka zapytała nas na lekcji, jakie są nasze propozycje oceny z zachowania. Wpisałam sobie "dobry", bo uważam, że na taką ocenę zachowuję - nie spóźniam się i nie opuszczam lekcji. Uczę się dobrze. Nie biorę aktywnego udziału w życiu szkoły, bo po prostu nie mam takich zainteresowań. Niestety, miałam pecha, że na początku roku zauważyłam błąd ortograficzny w gazetce szkolnej, którą - jak się okazało - robiła nasza pani. Zdaniem pani na "dobry" nie zasługuję, bo "jestem pyskata".

    - W naszej szkole z wieloma nauczycielami da się porozmawiać - twierdzi Michał Sakowicz z kl. IIIf w toruńskim III LO. - Ale też była sytuacja, co prawda nie w mojej klasie, gdy osoba domagała się zmiany oceny z zachowania i nie udało się jej nic wskórać. A miała powody, by prosić o zmianę.

    Kłopot w tym, że ocena "poprawna" jest bardzo pojemna - do jednego worka mogą trafić uczniowie, którzy niczym się nie wyróżniają, ale też nie sprawiają kłopotów oraz ci, którzy sporadycznie, bo sporadycznie, ale wagarują. Uczeń uznał, że nie powinien być potraktowany tak samo, jak wagarowicze. - Zwiększono nam skalę ocen z pięcio- do sześciostopniowej. I jest lepiej - mówią uczniowie. - Ale i tak konfliktów nie brak.

    Naprawdę zgłaszajmy!

    - Jeśli nie zgadzamy się z oceną, powinniśmy to zgłosić dyrekcji szkoły - twierdzi Andrzej Gralak, rzecznik praw ucznia z delegatury Kuratorium Oświaty we Włocławku. - Jeśli dyrektor nam nie pomoże, a uważamy, że zostaliśmy potraktowani niesprawiedliwie, wówczas można pisać do nas.

    Andrzej Gralak nie rozumie, dlaczego uczniowie nie chcą walczyć o swoje. - Niektórzy piszą maile, podpisują się, choć zastrzegają, że to tylko do mojej wiadomości. I ja to szanuję. Nazwisko zostaje utajnione.

    A walczyć o swoje i zmieniać warto. Andrzej Gralak mówi, że sam był "wojujący". I uważa, że to się jednak w życiu opłaca. Dziewczyny z Brodnicy - zdaniem Andrzeja Gralaka - mają rację. Tak wynika z rozmów, które rzecznik przeprowadził m.in. ze starostą. Ale żadna z dziewczyn ani ich rodzice nie złożyli skargi. Kuratorium może więc jedynie ogólnie zwrócić uwagę na problem.

    Dlaczego? - Jest droga urzędowa. Musimy mieć skargę, by interweniować. W tej sytuacji możemy tylko przy rutynowych kontrolach o tym wydarzeniu pamiętać i sprawdzić, czy wszystko się dobrze ułożyło. Zapewniam, że sprawdzimy.
    No, ale zachowanie "dobre" jednak pozostanie.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo