"Nie" stolicy

    Małgorzata Wąsacz

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    We wrześniu 1969 r. na Starym Rynku odsłonięto pomnik Walki i Męczeństwa. Dlaczego zamiast niego nie stanęła Nike? Pytanie zadaliśmy dwa tygodnie temu. Pierwsze głosy opublikowaliśmy w ostatnim "Albumie Bydgoskim" (12.01). Dziś kolejne.
    Dzis tak wygląda pomnik

    Dzis tak wygląda pomnik

    Materiały podobne

    "Nie" stolicy

    Tadeusz Gruse opowiada: - W latach 1970-84 mój tata Alfons był przewodnikiem po Bydgoszczy. Gdy z grupą turystów docierali na Stary Rynek i padało pytanie o pomnik, tata tłumaczył, że w tym miejscu miała stać Nike. Wyjaśniał też, że w sierpniu 1964 roku, na placu Teatralnym w Warszawie, odsłonięto pomnik Bohaterów Warszawy (czyli Nike), autorstwa profesora Koniecznego. Mówiło się, że to nieudany projekt. Bydgoska Nike miała być znacznie ładniejsza. Jednak stolica nie chciała dopuścić, by "gdzieś na prowincji" pojawiła się druga Nike.
    Przez wiele lat wycieczki turystów po naszym mieście oprowadzał także Henryk Skrzypiński. - Monument Nike, który miał stanąć w Bydgoszczy był wyjątkowo strzelisty.
    Bardziej obrazował zwycięstwo niż martyrologię, a przecież nie o to chodziło. Dlatego też, komitet budowy pomnika zdecydował, że postać matki Polki, osłaniającej dzieci, najlepiej pokaże ofiarę bydgoszczan, którzy zginęli z rąk hitlerowców - przekonuje pan Henryk.

    Rezygnacja artysty


    Projekt pomnika Nike ze znaczka pocztowego

    W liście do redakcji Wojciech Sobolewski z Miejskiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Bydgoszczy wyjaśnia, dlaczego nie doszło do ustawienia Nike na rynku: - Zgodnie ze zleceniem Wojewódzkiego Komitetu Obywatelskiego Ochrony Pomników Walk i Męczeństwa Wacław Kowalik zobowiązał się w czerwcu 1964 r. do wykonania projektu pomnika w skali 1:5. Miał już wówczas wykonane dwie wersje "rzeźby wieńczącej cokół" w skali 1:10. W połowie grudnia poinformował, że sporządził kosztorys na wykonanie pomnika w skali 1:2. (...) W kwietniu 1965 r. artysta dowiedział się, że "postanowiono zlecić Pracowni Sztuk Plastycznych w Warszawie przejęcie całości budowy wg projektu opracowanego przez Obywatela". Po niecałych pięciu miesiącach współpracy, 22 września, Kowalik tak pisał do Aleksandra Schmidta, przewodniczącego WRN "powiadam uprzejmie, że z powodu niewłaściwego stosunku przedsiębiorstwa pośredniczącego, błędnego i dowolnego ujmowania trybu i techniki wykonania dokumentacji rzeźbiarskiej, mylnego interpretowania i traktowania projektu pomnika i jego realizacji oraz nierespektowania praw aktorskich, stwierdzam, że współpraca... jest niemożliwa".
    Dalej prosił o powierzenie realizacji pomnika Zakładom Artystycznym Związku Polskich Artystów Plastyków. Prośba ta nie została spełniona.

    Nowe zlecenie

    Dalsza współpraca układała się jak najgorzej, co spowodowało, że Kowalik zapadł na ciężką, długotrwałą chorobę. Pisał o tym do Lucjana Motyki, ministra kultury i sztuki w maju 1966 r. "...Zmuszony jestem zwrócić się z żalem i poczuciem krzywdy wyrządzonej... W konsekwencji narażenia się Dyrekcji PSP nie zapłacono mi do dnia dzisiejszego (...) Chcę zachować resztkę zdrowia i dlatego rezygnuję z wykonania dalszych prac związanych z realizacją pomnika" - tak kończy swoje pismo.
    Inaczej napisał 15 lipca do Aleksandra Szmidta: "Rezygnacja moja z osobistego wykonania dalszych prac związanych z realizacją pomnika Walki i Męczeństwa Społeczeństwa Ziemi Bydgoskiej nie jest rezygnacją z realizacji projektu, który został wybrany drogą konkursu. Zrezygnowałem tylko z osobistego powiększania fragmentów modelu wykonanego na zlecenie w skali 1:5 wysokości 4,70 m, to znaczy z powiększenie rzeźby i wypukłorzeźb".
    W grudniu 1956 r. Prezydium WRN w Bydgoszczy zleciło Pracowni Sztuk Plastycznych w Toruniu wykonanie trzech projektów pomnika Walki i Męczeństwa w Bydgoszczy.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo