Tylko Nike na rynku brak

    Tylko Nike na rynku brak

    Małgorzata Wąsacz

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Ten znaczek przedstawiający pomnik Nike pochodzi z kolekcji Zygmunta Kowalskiego. - Został wydany w 1964 roku, w limitowanej kolekcji. Ma dla mnie ogromną

    Ten znaczek przedstawiający pomnik Nike pochodzi z kolekcji Zygmunta Kowalskiego. - Został wydany w 1964 roku, w limitowanej kolekcji. Ma dla mnie ogromną wartość - przekonuje nasz Czytelnik.

    Pod koniec lat sześćdziesiątych, w hołdzie ofiarom zbrodni hitlerowskich, na Starym Rynku miał stanąć pomnik Nike. Tak się jednak nie stało. Dlaczego? Na to pytanie próbują odpowiedzieć nasi Czytelnicy.
    Ten znaczek przedstawiający pomnik Nike pochodzi z kolekcji Zygmunta Kowalskiego. - Został wydany w 1964 roku, w limitowanej kolekcji. Ma dla mnie ogromną

    Ten znaczek przedstawiający pomnik Nike pochodzi z kolekcji Zygmunta Kowalskiego. - Został wydany w 1964 roku, w limitowanej kolekcji. Ma dla mnie ogromną wartość - przekonuje nasz Czytelnik.

    W ostatnim "Albumie bydgoskim" napisaliśmy o konkursie na momument upamiętniający 48 ofiar publicznych egzekucji na rynku z 5 września 1939 roku. Eugeniusz Gliwiński, który nie tylko wie bardzo dużo o historii Bydgoszczy, ale również tę wiedzę od kilkudziesięciu lat dokumentuje, opowiadał: - Najpierw zwyciężył projekt przedstawiający postać Nike. Stała na bardzo wysokim obelisku, ozdobionym płaskorzeźbami. W prawej, opuszczonej, ręce trzymała nagi miecz skierowany do tyłu, a w lewej uniesiony do góry bukiet kwiatów.
    Jednak taki pomnik nie stanął na rynku. Warto dodać, że zwycięski projekt został uwieczniony na znaczku pocztowym, wydanym w 1964 roku. Miał on wartość 60 groszy, a oznaczono go numerem katalogowym 1386 z serii "Pomniki Walki i Męczeństwa". Jest to rarytas kolekcjonerski, ponieważ przedstawia obiekt, który nigdy nie powstał.

    Konfliktowy autor?


    To jedno z pierwszych zdjęć Pomnika Walki i Męczeństwa Ziemi Bydgoskiej. Monument ustawiono na Starym Rynku we wrześniu 1969 roku. W 1970 roku sfotografowali się przy nim Krzysiu Gehrmann z mamą Ireną.

    Jak to się stało, że 5 września 1969 roku na Starym Rynku, zamiast Nike, stanął Pomnik Walki i Męczeństwa Ziemi Bydgoskiej? Eugeniusz Grzesiak, nasz Czytelnik, wyjaśnia: - W latach sześćdziesiątych, wraz z kolegą, dorabialiśmy w BWA. Zajmowaliśmy się ustawianiem wystaw. Na jednej z nich zaprezentowano kilka makiet projektów pomników upamiętniających ofiary zbrodni hitlerowskich. Były to najlepsze prace z ponad setki nadesłanych na konkurs. Pamiętam, że zwyciężyła Nike. To był rzeczywiście świetny projekt. Pamiętam, że jurorom spodobał się również monument, którego ważnym elementem był duży orzeł. Jednak nikt nie kwestionował, że Nike była najlepsza i to ona miała stanąć na rynku. Projekt zatwierdzono. Tymczasem jego autor oznajmił, że sam zleci jakiejś firmie wykonanie monumentu. W Bydgoszczy taka decyzja się nie spodobała. Nasze władze miały swoją firmę, która wykonałaby pomnik. Do projektu miałyby też być wprowadzone drobne poprawki. Temu sprzeciwił się autor. Argumentował, że podniesie to koszt inwestycji. Dlatego wycofał swój zwycięski projekt.
    Marian Świetlicki, z wykształcenia architekt, przedstawia taką wersję wydarzeń: - Swego czasu byłem w bliskich kontaktach z osobami, które zajmowały się organizacją konkursu na bydgoski pomnik. To właśnie one, nieoficjalnie mi powiedziały, że autor projektu Nike, pan Kowalik, był bardzo konfliktowym człowiekiem. Podobno wyraźnie zastrzegł, że nie zgadza się na żadne poprawki, a takowe planowano wprowadzić do projektu. Dlatego też zrezygnowano ze współpracy z panem Kowalikiem.

    Nike widoczna z daleka

    Z kolei Stanisław Karabasz opowiada: - Przypominam sobie, że w latach 1966-68 bydgoska prasa pisała o pewnym bardzo śmiałym pomyśle. Otóż władze miasta proponowały, by wyburzyć dwie piękne kamienice (gmach Savoyu i budynek z arkadami na rogu dzisiejszych ul. Gdańskiej i Focha). Wszystko po to, by aż z placu Wolności można było zobaczyć pomnik Nike, stojący na Starym Rynku. Na szczęście, do tego "architektonicznego barbarzyństwa" nie doszło.

    Prezent ze stolicy

    Do naszej dyskusji włączyli się także Andrzej Adamski i Sebastian Malinowski, prezes i wiceprezes Społecznego Komitetu Rekonstrukcji Zachodniej Pierzei Starego Rynku w Bydgoszczy im. A. Szwalbe. W liście przesłanym do redakcji czytamy: "Wiedza nasza pozwala podzielić się z Czytelnikami "Pomorskiej" informacją dotyczącą pomnika Walki i Męczeństwa Ziemi Bydgoskiej, który trafił do Bydgoszczy przypadkowo. Pomnik został zamówiony i wykonany przez profesora Masiaka dla upamiętnienia bohaterów getta warszawskiego. Władze państwowe po tzw. "wydarzeniach marcowych" 1968 roku straciły zainteresowanie w upamiętnianiu martyrologii getta, a "niezagospodarowany" pomnik trafił do Bydgoszczy, jako ekwiwalent zachodniej, męczeńskiej ściany rynku o rekonstrukcję której bydgoszczanie upominali się już od 1946 roku (postulat Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy wyrażony przez Józefa Twardzickiego - prezesa TMMB i prezydenta Bydgoszczy). W efekcie realizacja pomnika Nike Wacława Kowalika, który pierwotnie miał stanąć na rynku, nigdy nie wykroczyła poza fazę modelu projektowego i bryła Nike przetrwała w pamięci potomnych tylko na znaczku pocztowym."


    ***

    Wciąż pytamy: dlaczego pomnik Nike nie stanął na Starym Rynku? Prosimy o kolejne szczegóły. Tel. 052 3263 215.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo