(kap)

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Anna Mackiewicz radna Rady Miasta Bydgoszczy, SLD
    Dziadkowie ze strony mojej mamy urodzili się w Niemczech. Ich rodziny pojechały tam za chlebem i wróciły do Bydgoszczy w 1918 r. Dziadek Henryk Mańczak, z zawodu kupiec, po powrocie w 1948 r. z Anglii założył niewielką fabrykę powrozów. Później, aż do emerytury, pracował w Wojewódzkim Związku Gminnych Spółdzielni. Zapamiętałam go jako osobę niezwykle pedantyczną. Natomiast babcia Irena, oprócz zajmowania się domem, przez całe życie pracowała też zawodowo. Początkowo prowadziła sklep Ruchu przy ul. Poznańskiej, potem jeden z pierwszych w Bydgoszczy punktów Totalizatora Sportowego. Kiedy miałam 18 lat zamieszkałam z nią na Wyżynach.
    Rodzice mojego taty, Zofia i Józef Mackiewicz także urodzili się poza Bydgoszczą.
    Dziadek w Unisławiu, a babcia w Niemczech, skąd jej rodzina wróciła do kraju po odzyskaniu niepodległości i za zarobione pieniądze kupiła gospodarstwo na bydgoskich Jachcicach. Dziadek dostał pracę woźnego w teatrze, po pewnym czasie znalazł tam też zajęcie dla babci. Ślub wzięli w 1937 r. Później zatrudniono go w dyrekcji kolei. Babcia po urodzeniu czworga dzieci została już w domu.
    Moi rodzice przez wiele lat mieszkali na tej samej ulicy. Mama Cecylia jest z wykształcenia chemikiem. Na początku pracowała poza miastem, musiała więc dojeżdżać do laboratorium koleją. Tata Wacław każdego dnia przez 2 lata odprowadzał ją na dworzec. Pobrali się w 1962 r. Wkrótce pojawiłam się na świecie. Ojciec przyjechał po nas do szpitala z kluczami do nowego mieszkania. Trzy lata później urodziła się moja siostra Jadwiga. Dziś sama jestem mamą Waldka - tegorocznego maturzysty.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo