IV prezydent Rzeczpospolitej

    IV prezydent Rzeczpospolitej

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Prezydent Lech Kaczyński poprosił Polaków w orędziu o kredyt zaufania: "Zwracam się do was Rodacy, abyście mimo wszystkich zawodów raz jeszcze uwierzyli".
    IV prezydent Rzeczpospolitej
         W piątek przed godziną 10 w Sejmie na uroczystość zaprzysiężenia Lecha Kaczyńskiego na prezydenta RP czekali już jego poprzednicy: Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski wraz z premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem.
         Lecha Kaczyńskiego z małżonką powitali marszałkowie Sejmu i Senatu: Marek Jurek i Bogdan Borusewicz. Obecni byli również akredytowani w Polsce dyplomaci, przedstawiciele kościołów i byli marszałkowie Sejmu i Senatu.
         Czyszczenie i przebudowa
         
    Zgodnie z konstytucją prezydent obejmuje urząd po złożeniu przysięgi wobec Zgromadzenia Narodowego (połączone Izby Sejmu i Senatu) na wierność konstytucji i narodowi. Po godz. 10 marszałek Marek Jurek otworzył obrady. Po odegraniu hymnu Lech Kaczyński wygłosił rotę przysięgi, dodając na koniec słowa "Tak mi dopomóż Bóg".
         Po złożeniu przysięgi czwarty od 1989 roku prezydent wygłosił orędzie, którego motywem przewodnim były słowa o konieczności głębokich zmian w sposobie sprawowania władzy. - Polska potrzebuje rozliczenia historii, ale też zgody i jedności - mówił. - Państwo musi być oczyszczone i przebudowane, czemu służyć będzie m.in. przyjęcie nowej konstytucji.
         Prezydent Kaczyński zapewnił, że będzie kierował się lojalnością wyłącznie wobec Polski. Zapowiedział, że "będzie wykorzystywał wszystkie uprawnienia, jakie daje mu konstytucja i ustawy, w tym także te, z których dotąd korzystano rzadko, by nakłaniać rządzących do wprowadzenia koniecznych zmian, by piętnować tych, którzy szkodzą, odrzucają dobro wspólne, działają w imię partykularnych interesów albo zgoła we własnym interesie".
         Czekanie na zmiany
         
    - Zadaniem, przed którym stoję ja i ci, którzy dzierżą władzę, to sprostać oczekiwaniom wyborców, nie zawieść tej nadziei, której sens można określić słowami: sprawiedliwość, solidarność, uczciwość - mówił Lech Kaczyński. - Gdy spojrzeć na wydarzenia ostatnich szesnastu lat, to w niczym nie uchybiając twórcom naszych sukcesów, a tych sukcesów było niemało, trzeba jasno powiedzieć, zbyt mało było solidarności, zbyt mało sprawiedliwości, a często brakowało też uczciwości.
         Podkreślił, że ogromne różnice społeczne muszą być systematycznie niwelowane.
         - Polsce potrzebna jest też nowa konstytucja, która będzie lepiej niż obecna odpowiadać potrzebom czasu, likwidować stery wyjęte spod społecznej kontroli, zmniejszać niebezpieczeństwo patologizacji państwa, eliminować nieodpowiedzialność.
         
    Szanować siebie
         
    - Moim zadaniem jest doprowadzić do tego, by nasze stosunki z innymi państwami stały się czynnikiem dynamizującym przemianę, wzmacniającym nasze poczucie wartości i nasze przywiązanie do ojczyzny. Ale aby być traktowany jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być, gdy się chce szacunku innych, trzeba najpierw szanować siebie - mówił dalej prezydent.
         Podkreślił strategiczną rolę sojuszu z USA, ale stawiając zdecydowanie polskie postulaty. Zdaniem prezydenta w stosunkach wewnątrz UE nie możemy ograniczyć się do obrony bieżących interesów. Kaczyński zapowiedział również nadanie "nowej jakości" stosunkom z krajami leżącymi na wschód od naszego kraju. - Wielkie znaczenie ma także obrona praw obywatela na Białorusi, w tym szczególnie obrona praw polskiej mniejszości - podkreślił, wywołując oklaski na sali.
         Uwierzcie znów
         
    Kończąc orędzie przypomniał, że na jego oczach narodziła się "Solidarność" i zobaczył, że "historię tworzą ci, którzy mają odwagę działać". - Na moich oczach niewielkie grupy opozycjonistów, kilkudziesięcioosobowy wolny związek zawodowy przekształcił się w wielki ruch narodowy mimo zadanych ciosów zwyciężył - powiedział. - Zwracam się do was Rodacy, abyście mimo wszystkich zawodów raz jeszcze uwierzyli - powiedział prezydent, kończąc wygłaszanie orędzia.
         Królowie i papież
         
    Kolejną częścią uroczystości inaugurujących prezydenturę była msza w Archikatedrze Św. Jana w intencji ojczyzny. Koncelebrował ją prymas Polski kardynał Józef Glemp. Podczas homilii prosił o pomyślność dla rządzących: - Zanosimy nasze modlitwy i prośby o pomyślność, o błogosławieństwo dla wszystkich, którzy mają swój udział w objęciu urzędu przez nowego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Kardynał Glemp podkreślił, że od wieków w katedrze obecny jest majestat Boga - czy to w czasach koronacji królów, czy święceniach tysięcy kapłanów.
         Następnie prezydent Lech Kaczyński udał się na Zamek Królewski, gdzie otrzymał insygnia Kawalera Orderu Orła Białego i Wielkiego Krzyża Orderu Odrodzenia Polski.
         Po południu - po raz pierwszy jako prezydent - odwiedził Pałac Prezydencki. W progu powitano go chlebem i solą. Z prezydentem do Pałacu przyjechała żona Maria i matka Jadwiga.
         Pięć salw armatnich
         
    Ostatnim elementem inauguracji prezydentury było przejęcie zwierzchnictwa nad siłami zbrojnymi. Prezydent przyjął meldunek Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Czesława Piątasa i dokonał przeglądu pododdziałów wojskowych. Żołnierze oddali pięć salw armatnich - każda symbolizująca rok kadencji prezydentury.
         - Chcę, by polska armia była jeszcze nowocześniejsza i silniejsza. Zrobię wszystko, by tak się stało - powiedział .

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo