Gdzie Rzym, gdzie Palestyna

    Gdzie Rzym, gdzie Palestyna

    Rozmawiał ADAM WILLMA

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Gdzie Rzym, gdzie Palestyna
    Rozmowa z prof. DANUTĄ MUSIAŁ, historykiem starożytności z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika.
    Gdzie Rzym, gdzie Palestyna
    - Narodziny Chrystusa - było to wydarzenie zapowiedziane przez proroków...

    - Cały Nowy Testament jest oparty na wypełnianiu proroctw Starego. Dla historyka ta sprawa jest dużym problemem, ponieważ - oprócz Ewangelii - nie ma wielu informacji o życiu Jezusa. Najbardziej "historyczną" jest Ewangelia św. Łukasza. W Ewangeliach nie ma jednak dat. Dzięki Łukaszowi potrafimy ledwie zawęzić informacje dotyczące daty narodzin i śmierci.
    Ziemska biografia Jezusa jest nie do odtworzenia, jesteśmy w sferze domysłów i przypuszczeń. Historycy nie lubią dyskusji o Jezusie, jako o postaci historycznej, bo nie mają w tej sprawie nic do roboty. To jest kwestia dla teologów.
    - Nie ma wątpliwości, że był. Oprócz ewangelistów potwierdza to Józef Flawiusz.

    - To prawda, choć jak na oczekiwania historyków to jednak niewiele.

    - Jedno historycy ustalili z całą pewnością - Jezus na pewno nie urodził się 2005 lat temu.

    - Świadectwa ewangeliczne są jednoznaczne w jednej kwestii - Jezus urodził się przed śmiercią Heroda Wielkiego, a data śmierci tego króla jest znana, stało się to przed 4 rokiem przed naszą erą. Z trzech możliwych dat ukrzyżowania, które pasują do opisów ewangelicznych możemy wskazywać na rok 27, 30 i 33. Najbliższy prawdy jest zapewne rok 30. W Starożytności nie przywiązywano wagi do daty urodzin. Starość była za to bardzo szanowana, może właśnie ze względu na rzadkość tego zjawiska. Dziecko staje się członkiem społeczeństwa wtedy, gdy są gwarancję, że przeżyje. Nie dbano też o precyzyjne określenie wieku. Ważniejsze były etapy życia: dzieciństwo, młodość, wiek dojrzały i starość.

    - Dla czytelnika Ewangelii sytuacja polityczna ówczesnego Izraela musi wydać się bardzo zagmatwana: jest na tym skrawku ziemi żydowska Judea z Jerozolimą, jest Galilea, obok Samaria, a nad morzem rzymska Cezarea.

    - Jest to miejsce, które zawsze znajdowało się na skrzyżowaniu dróg. Żydzi stanowili wówczas stosunkowo niewielką grupą etniczną, scalaną głównie przez religię. Sąsiedzi byli obcy religijnie, stąd podziały były bardzo wyraźne. Podstawowym problemem judaizmu w tamtym czasie była tęsknota za własnym państwem. Królestwo Izraela, czyli państwo Dawida i Salomona istniało zaledwie około trzech wieków. W czasach Jezusa dla Żydów było już dalekim wspomnieniem. Po śmierci Heroda próby utrzymania niezależności pod rządami jego synów skończyły się niepowodzeniem - kłótniami i wojną domową. Oktawian August przerwał te spory czyniąc Judeę prowincją rzymską, ale prowincją o niższym statusie - obszaru doklejonego do większej prowincji syryjskiej. Było to zresztą potwierdzenie stanu faktycznego. Imperium Rzymskie obejmowało wówczas obszar od Gibraltaru po Eufrat, a więc niemal cały ówczesny świat. Morze Śródziemne stało się morzem wewnętrznym, a maleńka Palestyna nad Jordanem to nieistotne peryferie cesarstwa. Gdyby nie ogromna diaspora żydowska w miastach hellenistycznego Wschodu i w samym Rzymie, nie warto byłoby się tym kawałkiem ziemi zajmować.

    - I gdyby nie krnąbrna natura tego ludu.

    - Wiedząc, co się stało później, mamy skłonność do nadinterpretowania wydarzeń. Chrześcijanom trudno uwierzyć, że miejsce, w którym urodził się Jezus nie było centrum świata. Pośród Rzymian te wydarzenia mogły interesować jedynie cesarskich urzędników, którym przyszło służyć na Bliskim Wschodzie. W samej Palestynie było tych urzędników zresztą niewielu.

    - Narodziny i wczesne dzieciństwo Jezusa przypadają na rządy Heroda, dość paskudnej kreatury.

    - Bez wątpienia Herod ma bardzo złą prasę. Czy na nią zasłużył to już zupełnie inna sprawa. Herod panował w świecie, w którym okrucieństwo było na porządku dziennym. W tym świecie podstawowym sposobem rozwiązywania konfliktów było zabójstwo. To jest świat pełen pretendentów do władzy, którzy trzymali się zasady - jeśli nie zlikwiduję swojego przeciwnika, to wcześniej czy później on zlikwiduje mnie.

    - Więc rzeź niewiniątek jest wydarzeniem prawdopodobnym?

    - Nie można powiedzieć, że jest niemożliwa. Takie incydentalne uderzenie w potomków rodzin, które mogłyby w przyszłości stać się rywalami w walce o władzę, jest prawdopodobne.
    Herod musiał dowieść swoich praw do tronu, a należy pamiętać, że nie był Żydem, ale Idumejczykiem. Z tego powodu nie mógł pełnić funkcji arcykapłana świątyni jerozolimskiej. Co więcej - matka Heroda była Arabką Niechęć do Heroda wynikała więc po trosze z niezależnych od niego przyczyn. W panowaniu Heroda odnotować można zresztą pewien przełom, który lepiej wyjaśniłby psycholog. Człowiek posiadający władzę w tamtych czasach żył w nieustannym poczuciu zagrożenia. To z biegiem lat musi wywrzeć wpływ na psychikę i coraz łatwiej podejrzewać wszędzie spiski, a pierwszymi podejrzanymi są zawsze członkowie najbliższej rodziny. A trzeba pamiętać, że znajdujemy się na Wschodzie, gdzie królowie mieli wiele żon i nałożnic, zatem liczba pretendentów do władzy była spora. Połowę energii władca musi więc poświęcić na walkę z konkurentami.

    - A drugą połowę na ujarzmianie Żydów?

    - Herod był człowiekiem wychowanym w kręgu kultury greckiej, co w Jerozolimie nie było dobrze przyjmowane. Dla Heroda było oczywiste, że buduje teatr, gimnazjon, w którym ćwiczono nago. Tego Żydzi zaakceptować nie mogli. Herod nie mógł być arcykapłanem, ale oczywiście chciał mieć wpływ na obsadzanie stanowisk w świątyni. Arcykapłani byli więc marionetkami w jego rękach, a to podrywało autorytet tej instytucji, co było kolejnym polem konfliktu. O złej legendzie zadecydował też schyłek życia, kiedy Herod uderzył w swoją rodzinę. Gdyby pożył jeszcze kilka lat, pewnie nie miałby już kto po nim dziedziczyć. A jednak zasłużył na przydomek "Wielki", jego talenty polityczne były bowiem niemałe. Nie dość, że musiał rządzić krajem na rozdrożu, to jeszcze pole manewru miał bardzo ograniczone. Trudno powiedzieć, że Rzym był jego rywalem, przecież nie sposób, aby mrówka walczyła ze słoniem. Herodowi udało się jednak sprytnie zachować dystans wobec konfliktów między rządzącymi w Rzymie. Przez długi czas popierał Marka Antoniusza, ale w odpowiednim czasie umiał się wycofać i poprzeć "właściwego" kandydata - Oktawiana Augusta, który zapewnił Herodowi opiekę.

    - W historię narodzin Jezusa wpisany jest spis ludności...

    - ... którego historyk potwierdzić nie może. Niemożliwe jest, żebyśmy o takim wydarzeniu nie wiedzieli. Owszem, takie próby podejmował Oktawian August w 7 roku naszej ery, a więc za późno jak na interesujące nas wydarzenia. Możliwy był natomiast lokalny spis, dotyczący samej Palestyny, w celu policzenia podatników. Kluczem do wyjaśnienia tej sprawy jest Stary Testament, który stawia sprawę jasno - Mesjasz musiał narodzić się w miejscu związanym z królem Dawidem. Nigdy nie dowiemy się więc, czy wysłanie Józefa i Marii do Betlejem z powodu spisu jest pomysłem ewangelistów czy reminiscencją rzeczywistych wydarzeń.

    - Jaki obraz świata mieli mieszkańcy Nazaretu?

    - Wielu z nich mogło nie wiedzieć, kto jest aktualnie panującym cesarzem w Rzymie. Rzym był daleko, a jedynym źródłem wiedzy o osobie panującego były monety z podobizną cesarza. Pieniądz nie znika jednak wraz ze śmiercią władcy. Imperium Rzymskiego nie można porównać z dzisiejszymi scentralizowanymi państwami. Państwo było wprawdzie ogromne, ale tak naprawdę zarządzane przez garstkę urzędników. Wszystko opierało się na lokalnych władzach, które dla Rzymu ściągały podatki, dlatego dla wielu ludzi zmiana władcy nie była żadnym wydarzeniem, a Rzymian kojarzyli z kohortą legionistów maszerujących przez miasto. Władza lokalna na Wschodzie miała długą tradycję, w czasach Jezusa był to świat już od 2 tysięcy lat zorganizowany, istniały tam miasta, szlaki komunikacyjne i system podatkowy.
    Zapewne przeciętny mieszkaniec Nazaretu wiedział więcej o Grekach, których widywał od dawna niż Rzymianach. Źródłem wiedzy o bliższym i dalszym świecie byli dla niego kupcy. Rzemieślnicza rodzina, z której wywodził się Jezus, nie należała do najniższej klasy społecznej. Cieszyła się stabilizacją życiową i bezpieczeństwem ekonomicznym. Mogło ich być stać na wysłanie syna do szkoły i podobnie jak wielu innych chłopców żydowskich uczył się interpretacji Pisma.

    - Mówimy o głuchej prowincji Imperium, a jednak komunikacja pomiędzy Palestyną a resztą Imperium nie stanowi problemu, o czym świadczą podróże św. Pawła i innych apostołów. Listy pomiędzy chrześcijanami krążą po całym Rzymie.

    - Dotykamy tu ważnej kwestii. Z punktu widzenia historyka kluczową postacią dla rozwoju chrześcijaństwa jest Paweł. Punktem startu jest oczywiście gmina w Jerozolimie skupiona wokół uczniów Jezusa. Ci uczniowie są Żydami, czyli wyznawcami typowej dla antycznego świata zrytualizowanej religii. Jest to w dodatku religia obwarowana szczególnymi zakazami, które utrudniają przechodzenie na judaizm (np. obrzezanie, konieczność przestrzegania określanych reguł przy produkcji żywności) i są nie do przyjęcia dla ludzi wychowanych w kulturze helleńskiej. Pewnych sporów w obrębie pierwszych chrześcijan możemy się domyślać, a znamionuje je spór między Piotrem i Pawłem. Gdy Paweł stawia sprawę jasno - idę do pogan, mamy do czynienia z rewolucją. Dla nas chrześcijaństwo jest religią, która wygrała, ale w latach 40-50, gdy Paweł odwiedza pogańskie miasta i głosi w nich Ewangelię nie było to takie oczywiste.

    - Jest w tych jego podróżach coś fascynującego. Liczba wyznawców, których zdobywa przy kolejnych podróżach, wskazuje, że był to człowiek o ogromnej charyzmie.

    - Rzeczywiście, tego nie sposób mu odmówić. Ale nie należy jednak przeceniać tych początkowych sukcesów. Gdy Paweł rozpoczyna działalność, Palestyna jest beczką prochu. Wiele spraw się na to złożyło, począwszy od niezręczności rzymskich urzędników, po szaleńcze pomysły cesarza Kaliguli. Zresztą i w obrębie samego judaizmu mamy do czynienia z poważnymi podziałami. Zasadniczą kwestią było, czy należy układać się z Rzymianami, czy iść na wojnę. W latach 50 wzrasta popularność radykalnych środowisk "sekciarskich", które dzielą Żydów na "naszych" i "kolaborantów".

    - Trochę tak jak w dzisiejszym Iraku.

    - Wschód pod względem mentalności i tradycji niewiele się zmienił. Wszystko w tamtych czasach zmierzało ku wojnie z Rzymem, która wybuchła w latach 60. Ta wojna nie ma znaczenia dla działalności Pawła, natomiast ma ogromne znaczenie dla judaizmu. Klęska w wojnie i zajęcie przez Rzymian Jerozolimy było kresem wszelkich mrzonek o odbudowie państwa Izrael. Judaizm musiał zdefiniować się na nowo. To właśnie wówczas ukształtował się kanon Starego Testamentu. Odrzucono zhellenizowaną tradycję próbując wrócić do korzeni. Od tej chwili chrześcijaństwu i judaizmowi nie było już po drodze. Chrześcijanie mogli albo zadeklarować pełną wierność Prawu, albo oderwać się od judaizmu.

    - Paweł wybiera to drugie.

    - Paweł wybrał już wcześniej, ale ci, którzy przyszli po nim, też mieli wątpliwości. Miasta hellenistyczne to inny świat. Paweł i jego następcy dobrze ten świat rozumieli. Paweł pochodził z Tarsu, czyli z miasta, w którym krzyżowały się szalki handlowe i nurty religijne. Paweł był najprawdopodobniej osobą dobrze wykształconą, człowiekiem, który znał przynajmniej podstawy greckiej filozofii. Nie był więc obcy w świecie, do którego przybywa. Nie głosił też idei nazbyt rewolucyjnych. Znajdujemy się przecież w świecie politeizmu, w którym nie zakłada się z góry, że nowy bóg nie jest bogiem prawdziwym. Kontrowersja dotyczy tylko tego, że Bóg Pawła był Bogiem jedynym. Historykowi trudno dziś powiedzieć, na czym polegała "atrakcyjność oferty" Pawła i jego następców. A o skuteczności jego misji świadczy fakt, że nowe nauki znajdowały stopniowo wielu zwolenników.

    - Zwolenników w bardzo różnych kulturach i w różnych częściach Imperium.

    - Chrześcijanie korzystali z dobrodziejstw, które oferował Rzym. To wielkie państwo zapewniało bezpieczne szlaki komunikacyjne, i swobodę podróżowania. Imperium I i II wieku naszej ery to najlepsze lata Cesarstwa. To czasy stabilizacji i dobrobytu. I jeszcze czegoś - jest to czas, w którym ludzie zaczynają pasjonować się nowymi ideami, np. życiem po śmierci, każdy chce mieć pewność, co go czeka. Sądząc po tym, co nastąpiło później, chrześcijaństwo najlepiej zaspokajało te nowe potrzeby. Ale tak naprawę losy chrześcijaństwa rozstrzygnęły się dopiero w końcu III wieku. Przełomem jest zaangażowanie się w nową religię władzy świeckiej. W którymś momencie chrześcijaństwo trafiło do elit. I tak się zaczął jego wielki pochód.

    - Wcześniej jednak tysiące chrześcijan ponosi męczeńską śmierć za swoją wiarę.

    - Nasza wyobraźnia została ukształtowana przez Sienkiewicza. Prześladowania za Nerona są oczywiście ważne, przy okazji tych wydarzeń po raz pierwszy czytamy o chrześcijanach w dziełach rzymskich historyków, ale był to zaledwie incydent ograniczony do Rzymu. Neron, aby odsunąć od siebie podejrzenia, obarczył chrześcijan winą za podpalenie miasta. Tych zaś nikt specjalnie nie żałował, ponieważ w tym czasie chrześcijanie w Rzymie zamieszkiwali wraz z Żydami ubogie i często niespokojne, nękane zamieszkami dzielnice. Dla wielu Rzymian byli po prostu obcy. Chrześcijanie byli na tyle mało znani, że można było ich oskarżyć o wszystko, a jednocześnie na tyle nieliczni, że nikt ich nie bronił.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo