Poszedł w zaparte

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Blisko trzy godziny trwało wczoraj przesłuchanie Lwa Rywina w charakterze świadka, w śledztwie dotyczącym tzw. grupy trzymającej władzę, prowadzonym przez białostocką Prokuraturę Apelacyjną.
         Przesłuchanie nie wniosło nic nowego do śledztwa - oceniła po tym przesłuchaniu prokuratura, ale szczegółów zeznań nie ujawniła. - Świadek zaprzeczył, by chodził do kogokolwiek z propozycją korupcyjną i zeznał, że nikt go z taką propozycją nie wysyłał - powiedział rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku Janusz Kordulski.
         Wchodząc na przesłuchanie, Rywin oddzielony był od dziennikarzy bramą wjazdową na posesję, gdzie jest siedziba prokuratury.
    Pytany przez nich, czy będzie współpracował z prokuratorem, odpowiedział: "Zawsze". Dopytywany o tzw. grupę trzymającą władzę, powiedział, iż "jest to wymysł" mediów, po to by, jak to ujął, "żywić tę aferę polityczną".
         - Pan Rywin od początku przejawiał postawę człowieka zdeterminowanego tym, aby nie ujawniać prawdy, aby chronić osoby, które wysłały go z przestępczą propozycją, krótko mówiąc: szedł w zaparte. Nie byłem wielkim optymistą, kiedy dziennikarze pytali mnie, czy Lew Rywin może zmienić swoją postawę. Wydaje mi się, że skoro nie wykorzystał pewnych instytucji, które były dostępne w trakcie postępowania, jak świadek koronny, to pewnie nie zrobi tego i teraz - powiedział wczoraj minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo