Popisowe przymiarki

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Kłótnie o resorty spraw wewnętrznych, administracji i służb specjalnych oraz o stanowisko marszałka Sejmu torpedują koalicję.
    Popisowe przymiarki
         Naprawa państwa zapowiadana przez premiera Kazimierza Marcinkiewicza miała rozpocząć się w powyborczy poniedziałek. Wówczas mieliśmy poznać podstawowe założenia współpracy koalicji PiS i PO. Do soboty bowiem jedyną przeszkodą w tworzeniu koalicji zwycięskich partii wydawały się nieznane wyniki wyborów prezydenckich. W niedzielę wieczorem natomiast szybkie utworzenie rządu koalicyjnego wydawało się już formalnością.
         Tymczasem wtorek nie przyniósł rozstrzygnięcia. Rano Ludwik Dorn powiedział, że nie będzie zgody PiS na marszałka Izby z PO, dopóki nie będzie decyzji o wejściu Platformy do rządu: - Fotel marszałka Sejmu czeka na polityka PO pod warunkiem, że Platforma oświadczy: "Wchodzimy do tego rządu i nie stawiamy takich warunków, jakbyśmy to my wygrali te wybory". A jeśli PO do rządu nie wejdzie, wtedy kandydatem na marszałka może być ktoś inny - na pewno nie będzie to lider Samoobrony Andrzej Lepper.
         
    Dorn zapewnił, że marszałek i tak będzie wybrany w środę. PiS liczy się bowiem z tym, że PO do rządu nie wejdzie i partia będzie musiała stworzyć rząd mniejszościowy.
         Od rana w Sejmie krążyła pogłoska, że kandydatem, którego PiS poprze na marszałka Sejmu, będzie... Józef Zych z PSL. Potwierdzały to wcześniejsze rozmowy prezesa ludowców Waldemara Pawlaka i szefa klubu PiS Ludwika Dorna. Obaj nie chcieli potwierdzić tej informacji.
         Na godzinę 12.00 zaplanowano konferencję prasową Marcinkiewicza i Rokity. Jednak PiS odwołało ją, ponieważ czekało na "polityczną decyzję" PO na temat jej udziału w rządzie koalicyjnym".
         Jan Rokita był zaskoczony jednostronnym odwołaniem konferencji, ale nie chciał tego komentować. Wobec tego przed południem pojechał na spotkanie z premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem. Wychodząc ze spotkania Rokita powiedział, że "mamy do czynienia z kryzysem i będziemy próbowali go jakoś rozsądnie przełamać w interesie kraju". Stwierdził też, że przyczyną kryzysu jest "parę różnych rzeczy, które państwo mogli obserwować w ciągu ostatnich godzin". Ale po raz pierwszy dostał od Marcinkiewicza propozycję podziału resortów. Dodał, że nie jest ona w pełni satysfakcjonująca dla PO nie ujawniając szczegółów.
         Donald Tusk. szef partii, zadeklarował po południu, że chce się wieczorem spotkać z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, by rozmawiać o tym, czy powstanie koalicja PiS-PO oraz o obsadzeniu funkcji marszałka Sejmu: - Najpóźniej w środę rano będzie wiadomo, czy taka koalicja powstanie. Oznaczałoby to, że Jan Rokita jest wicepremierem odpowiedzialnym za administrację i sprawy wewnętrzne - powiedział Tusk.
         
    I tu tkwi sedno konfliktu. Platforma nie zgadza się, aby w rękach PiS znalazły się równocześnie ministerstwo sprawiedliwości, ministerstwo spraw wewnętrznych i administracji oraz służby specjalne. Natomiast PiS wyklucza, aby politycy PO objęli te resorty. - Stanowiska te obejmą ludzie wskazani przez PiS - powiedział Ludwik Dorn. Donald Tusk upiera się jednak, że jeśli PiS na serio myśli o koalicji rządowej, "to Jan Rokita powinien być wicepremierem odpowiedzialnym za administrację i sprawy wewnętrzne" .
         Jan Rokita był po południu dobrej myśli: - Dzisiejszy wieczór poświęcimy na przełamanie kryzysu.
         
    Desygnowany na premiera Kazimierz Marcinkiewicz powiedział wieczorem, że zaproponował Janowi Rokicie, aby w przyszłym rządzie Platforma objęła osiem z 16 resortów. Według niego, taki podział oznacza równowagę między PiS a PO, nawet "ze wskazaniem na Platformę". PiS zaproponowało PO ministerstwa: Spraw Zagranicznych (po połączeniu z Urzędem Komitetu Integracji Europejskiej), Obrony Narodowej, Finansów lub Skarbu, Gospodarki, Rozwoju, Zdrowia, Sportu oraz Edukacji i Nauki.
         Marcinkiewicz zapowiedział, że dziś rano wspólnie z Rokitą podsumuje prace wszystkich zespołów ekspertów.
         - Wielkie rzeczy rodzą się tylko w bólach - powiedział, pytany, czy nie obawia się trudności w powołaniu rządu.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo