Zdrowe zimowanie

    Malwa

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Za to, w jakiej kondycji rośliny doniczkowe przetrwają jesień i zimę odpowiadamy sami. Jeśli stworzymy im jak najlepsze warunki, odwdzięczą się dużymi przyrostami i bujnymi kwiatami w okresie wegetacji.
    Usuńmy z liści kurz, odsłońmy firanki i  pamiętajmy o umiarkowanym podlewaniu. Wtedy  nasze rośliny przetrwają zimę w dobrej kondycji.

    Usuńmy z liści kurz, odsłońmy firanki i pamiętajmy o umiarkowanym podlewaniu. Wtedy nasze rośliny przetrwają zimę w dobrej kondycji. ©Burda Polska

         Dracena pod prysznicem
         
    Jesienią i zimą rośliny doniczkowe cierpią z powodu niedoboru światła. W porównaniu do wiosny czy lata dociera do nich kilkadziesiąt razy mniej życiodajnych promieni. Efekt - łodygi nadmiernie się wydłużają, a liście drobnieją i tracą zielony kolor. Rośliny często chorują i są atakowane przez szkodniki.
         Dopiero w lutym, kiedy światła jest więcej, rozpoczynamy standardowe podlewanie i nawożenie.
         Najgorzej brak światła dziennego znoszą gatunki o biało- i żółto przebarwionych liściach oraz wszystkie rośliny światłolubne (o jasnozielonym ulistnieniu), a także kaktusy i sukulenty. Gatunki cieniolubne - bluszcze, aspidistra, paprocie - radzą sobie w zimie lepiej.
         Nie przedłużymy zimowego dnia, ale możemy pomóc roślinom w inny sposób. Przede wszystkim dbajmy o czystość liści. Osiadający kurz powoduje, że dociera do nich jeszcze mniej światła. Musimy więc od czasu do czasu postawić rośliny pod prysznicem i dokładnie spłukać kurz z liści. Ten zabieg znoszą dobrze nawet okazy o liściach pokrytych grubym kutnerem. Jeśli nasze rośliny są tak duże, że nie można ich przenieść do łazienki, wycieramy liście wilgotną szmatką.
         Od 40 do 60 procent dziennego światła zatrzymują firanki. A więc nawet jeśli rośliny stoją przy oknie, będą cierpiały z powodu niedoboru światła. W dzień można więc firanki odsuwać i podnosić żaluzje.
         Jesienią i zimą nie należy roślin rozmnażać i przesadzać. W tym okresie źle się ukorzeniają i słabo rosną.
         Susza przy kaloryferze
         
    Drugim niekorzystnym czynnikiem jest za suche dla naszych roślin powietrze. Gdy kaloryfery robią się ciepłe, wilgotność w mieszkaniach spada z 70-80 proc. do ok. 50 proc. Nawilżacze zawieszone na kaloryferach niewiele poprawiają sytuację - zwiększają wilgotność do 60 proc. To za mało.
         Można więc postawić doniczki w większych podstawkach wypełnionych kamykami i zalanych wodą w ten sposób, żeby nie sięgała do dna doniczki. Parując woda zwiększy w sąsiedztwie rośliny wilgotność powietrza. Można też położyć na kaloryferze wilgotny ręcznik, którego dolny koniec zanurzony będzie w misce z wodą. To rozwiązanie jest dość skuteczne, ale mało estetyczne. Najlepszym wyjściem jest zakup elektrycznego nawilżacza powietrza lub pokojowej fontanny (do kupienia w sklepach ogrodniczych).
         Wilgotność powietrza podnosi też częste wietrzenie pomieszczeń, szczególnie w pochmurne i deszczowe dni. Trzeba jednak uważać, żeby do roślin nie dotarło powietrze zimne. Niektóre gatunki, np. figowiec benjamina, są tak wrażliwe na nagłą zmianę temperatury i przewiew, że tracą wszystkie liście i giną.
         Rośliny dość dobrze znoszące słabe naświetlenie: bluszcze, filodendrony, aspidistra, cissusy, scindapsusy, dracena dermeńska (odm. Compacta), fikus binnendijkii, fitonia, begonia zimowa, begonia królewska, fiołek afrykański, peperomie, syngonium, fatsja i fatsjobluszcz.
         Nie znoszą zalewania
         
    Następną bardzo ważną sprawą w pielęgnacji roślin doniczkowych jesienią i zimą jest podlewanie. Już wczesną jesienią, kiedy jeszcze kaloryfery są zimne, podlewanie ograniczamy. Gdy w mieszkaniu jest bardzo ciepło (temp. powyżej 20 st. C) nie możemy zaprzestać podlewania, ale robimy to rzadziej niż latem. Pamiętajmy, że tylko niektóre gatunki wymagają także zimą stale wilgotnego podłoża (np. cibora, trzcina pokojowa, paprocie). W przypadku większości gatunków ziemia w doniczce powinna przeschnąć przed kolejnym podlewaniem. Charakterystycznym przykładem są tu figowce sprężyste i krotony, które zamierają, jeśli są w zimie zbyt obficie nawadniane. Lepiej więc dwa dni spóźnić się z podlewaniem niż zrobić to o dzień za wcześnie.
         Jeśli chcemy doświetlać rośliny, trzeba nad nimi zamontować lampy z żarówkami emitującymi korzystny dla roślin zakres promieniowania (żarówki halogenowe lub fluorescencyjne).
         Nie znoszą zbyt obfitego podlewania także rośliny o mięsistych łodygach (wilczomlecze, kaktusy), liściach (grubosze, rojniki) czy korzeniach (zielistka), w których potrafią zmagazynować duży zapas wody. Utrzymując stale wilgotne podłoże możemy spowodować gnicie tych gatunków.
         Kaktusy i agawy, wiele palm i sagowce wymagają specjalnego traktowania. Trzeba im zapewnić niską temperaturę (ok. 10 st. C). Wtedy całą zimę wytrzymają bez kropli wody.
         Dokarmianie raz w miesiącu
         
    Jeszcze niedawno uważano, że zimą nie powinno się nawozić roślin doniczkowych. Ale w wysokiej temperaturze, jaka panuje w naszych mieszkaniach, większość roślin nie kończy okresu wzrostu. Rosną i kwitną nadal, tylko mniej intensywnie niż latem.
         Rośliny niedokarmiane przez kilka jesienno-zimowych miesięcy mogą chorować i tracić na urodzie. Dlatego teraz zaleca się nawożenie, ale specjalnymi nawozami zimowymi (są w ofercie większości firm nawozowych), które zawierają mniej azotu, a więcej fosforu i potasu. Stosuje się te nawozy rzadziej niż "normalne" - raz na 3-4 tygodnie.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo