Flaszka zaufania

    Jacek Deptuła

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Być może już podczas wyborów prezydenckich będziemy świadkami Wielkiej Rewolucji Październikowej.
    Oto szwajcarski lekarz i chemik prof. Ernst Fehr wynalazł hormon o nazwie oksytocyna. Podczas badań poddał jedną z dwóch grup eksperymentalnych działaniu oksytocyny - rozpylił ją jak dezodorant. I oto w grupie poddanej działaniu hormonu wskaźnik zaufania do bliźnich wzrósł aż o 200 procent! Natychmiast ochrzczono oksotycynę mianem hormonu zaufania i...
    No, właśnie. Znając operatywność rodaków podejrzewam, że już podczas wyborów prezydenckich w lokalach wyborczych rozpylą oksytocynę.
    Wprawdzie do rozwiązania pozostaje problem, do którego kandydata ma wzrosnąć zaufania, ale to tylko kwestia czasu. Ba, podejrzewam, iż hormon już jest stosowany. Oto wicemarszałek Sejmu Kazimierz M. Ujazdowski rozrzucał w centrum Wrocławia cukierki, owinięte w czerwony (!) papierek z napisem "Pastylki doktora Ujazdowskiego". Indagowany wicemarszałek tłumaczył, że jest tylko doktorem praw, a nie medycyny, jednakowoż przysięga, że to tylko "pastylki na uzdrowienie polskiej polityki".
    "Pełne Oczy - Pełne Piersi - Pełna Odpowiedzialność - Platforma Obywatelska". Tak miało brzmieć cudowne hasło na plakacie wyborczym stołecznego kandydata na posła Ryszarda Adamusa. Niestety, plakat nie przeszedł przez cenzurę partyjną. Kilku wybitnych znawców przedmiotu stwierdziło, że umieszczona na nim warszawska Syrenka ma... za duże piersi. Jest więc profanacją herbu stolicy i "ogólnie kiczowata", a poza tym ma "nos jak kartofel". Autorem plakatu jest znakomity rysownik Edward Lutczyn, ale nie od dziś wiadomo, że najlepszymi satyrykami są politycy.
    Póki jednak oksytocyna nie jest w powszechnym użyciu przypominam politykom, jak powinno wyglądać spełnianie przedwyborczych obietnic. Oto Keith Locke, nowozelandzki poseł Zielonych obiecał wyborcom, że jeśli przegra w ubiegłotygodniowych wyborach - przebiegnie na golasa jedną z głównych ulic Auckland. A to nie byle miasteczko: liczy ponad 300 tys. mieszkańców i jest największym portem Nowej Zelandii.
    Pech chciał, że Locke sromotnie przegrał, ale honorowo zwołał konferencje prasową i oświadczył: "Należy zawsze spełniać przedwyborcze obietnice, nawet jeśli zostały złożone pod wpływem emocji. Z szacunku dla wyborców muszę to zrobić". Nie wiem, czy Loke jest przystojnym mężczyzną, ale cóż to by było za czarujące widowisko, gdyby tak ulicami stolicy przebiegło stadko naszych liderów partyjnych?
    Na finał proponuję jeszcze ciepły dowcip prosto z pieca. Oto w powyborczy poniedziałek na schodach lokalu wyborczego siedzi zawiany pijaczek i płacze. Odbija się biedaczynie nie tylko polityką:
    - Piiis... ep... piiiiis... ep... Chcę... znowu głosować...
    - Ale przecież pan już spełnił swój obywatelski obowiązek! - pociesza go przechodzień.
    - Nieee...ep... Sprzedałem swój głos... za fla... flaszkę...piiis...
    - I co, żal panu naszego prawa i naszej sprawiedliwości?
    - Nieeep... Ale jeszcze bym się napił.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo