Borowiackie rydwany

    Barbara Zybajło

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Pierwsze wyścigi wozów drabiniastych i bryczek już mają swoich fanów. Organizatorzy zapewniają, że o imprezie nie zapomną w przyszłym roku.
         Szarża przeszkodziła
         
    Na starcie stanęły powozy nie tylko z gminy Śliwice, ale było ich najwięcej, bo w Lubocieniu swoje drużyny wystawiły wszystkie sołectwa. Były gustowne bryczki i drabiniaste wozy do siana, a brawami przywitano konia mechanicznego, czyli ustrojony w kwiaty traktor.
         - Ale go do zawodów i chyba nie dopuszczą - zastanawiali się widzowie.
    - Traktor nie brał udziału w rywalizacji - przyznaje Andrzej Andrearczyk z komisji konkursowej z Kujawsko-Pomorskiego Związku Hodowców Koni - Chcieliśmy pokazać, że koń to nie jest przeżytek. Przeszkodziła nam trochę szarża pod Krojantami - ubyło koni, bo część ludzi na nią pojechała.
         
    Decydowały punkty
         
    Najpierw widzowie podziwiali powozy, konie i ich właścicieli, a później zaczęła się prawdziwa rywalizacja - w czterech miejscach kontrolnych trzeba było wykonać zadania, a o zwycięstwie decydowały punkty. - Zawodnicy przewozili worek z piaskiem, przepisywali tekst, a wszystko po to, żeby konie odpoczęły - dodaje Andrearczyk. - Sędziował szef terenowego koła Związku Hodowców Koni z Sępólna Andrzej Nowakowski.
         
    Puchar dla Jabłonki
         
    Pierwsze miejsce zajął Tomasz Patyna z Jabłonki, drugie Piotr Smagorzewski z Legbąda-Koślinki, a trzecie Kazimierz Warczak z Lubocienia. Każdy z uczestników dostał ponadto worek owsa.
         Organizatorzy chcą, aby impreza odbywała się cyklicznie, zwłaszcza że dla wsi to doskonała promocja. - W organizacji bardzo pomógł nam Grzegorz Żadkowski - mówi sołtys Lubocienia Zenon Szymański. - Najważniejsze, że nam pogoda dopisała. Ale to dlatego, że adres do św. Piotra znam i niebo nam pomogło.
         Wóz drabiniasty powożony przez Andrzeja Landowskiego ze Śliwic nie zajął wprawdzie miejsca na podium, ale wyglądał efektownie. W każdym wozie musiało być minimum czterech członków załogi, ale były i takie, na których siedziało znacznie więcej osób, bo zawody powożenia to po prostu dobra zabawa.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo