Hanka Sowińska

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Gdy jesienią 1983 r. norweski Komitet Noblowski przyznał Lechowi Wałęsie Pokojową Nagrodę Nobla, bydgoska podziemna "Solidarności" wybiła medal, by uhonorować laureata.
    Jeden z takich medal dostał Lech Wałęsa od działaczy bydgoskiej "S” w 1983 r. Noblista podpisał się na kilkunastu pudełkach.

    Jeden z takich medal dostał Lech Wałęsa od działaczy bydgoskiej "S” w 1983 r. Noblista podpisał się na kilkunastu pudełkach. ©Jarosław Pruss

    W Oslo, 5 października 1983 r., w samo południe, przewodniczący Komitetu Noblowskiego odczytał nazwisko laureata: "W uznaniu zasług dla pokojowych metod działania komitet postanowił przyznać w tym roku nagrodę przewodniczącemu "Solidarności" Lechowi Wałęsie".
    Nobel dla elektromontera
    Polska prasa podawała wersję ustaloną przez władze. Z krótkiej depeszy nie było słowa o "Solidarności". Okrojona przez cenzurę informacja w "Tygodniku Powszechnym" brzmiała kuriozalnie: "Lech Wałęsa (lat 40), elektromonter ze Stoczni Gdańskiej został tegorocznym laureatem Pokojowej Nagrody Nobla". Dalej był znak, że nastąpiła ingerencja cenzora.
    Tymczasem Wałęsa odbierał gratulacje z całego świata, w tym również od Jana Pawła II. Czołowi opozycjoniści, którzy w tym czasie siedzieli w więzieniach, nadsyłali grypsy.
    Lechu był uprzedzony
    Na oryginalny pomysł wpadli bydgoscy opozycjoniści. - Postanowiliśmy, że uhonorujemy laureata, wybijając pamiątkowy medal - wspomina doc. Roman Kotzbach, w latach 80. działacz podziemnej "S", z zawodu lekarz, specjalista ginekolog-położnik.
    W przygotowanie medalu zaangażował się Jan Perejczuk, który zlecił przygotowanie projektu i jego odlanie.
    - Pojechałem do Gdańska z Antonim Tokarczukiem. Lechu był uprzedzony o naszym przyjeździe. Mieszkał na osiedlu Zaspa, na pierwszym piętrze. Wtedy miałem okazję poznać jego rodzinę - żonę Danutę i wspaniałe dzieciaki. Nie zapomnę tej wizyty. Wręczyliśmy Lechowi medal i poprosiliśmy, by na kilkunastu egzemplarzach złożył swój podpis - opowiada Kotzbach.
    Solidarne wsparcie
    Przypomina, że medal był nie tylko formą uhonorowania przywódcy strajku w stoczni w sierpniu 1980 r.; chodziło również o zdobycie funduszy na pomoc dla szykanowanych działaczy opozycji. Dzięki pozyskanym z jego sprzedaży pieniądzom podziemna "S" mogła wesprzeć najbardziej potrzebujących działaczy.
    Niestety, nie udało nam się ustalić autora medalu. Liczymy, że pomogą nam w tym byli działacze "S". Czekamy na informacje, tel. 326-31-33
    ________________________________
    Po publikacji "Z tej teczki SB robiła zdjęcia demonstrantom" (Album Bydgoski, 18.08) skontaktował się z nami Henryk Cichy (przepraszam Pana Henryka za podanie w tekście innego imienia), jeden z tych uczestników majowej demonstracji, których "incydent" z esbecką teczką zaprowadził na ławę oskarżonych.
    - Wśród adwokatów, którzy nas bronili, był również Wojciech Makara i Andrzej Kiedrowicz. Był także mecenas Gouda. Dysponuję dokumentami ze śledztwa i procesu. Wielce to interesujący materiał - powiedział pan Henryk.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo