Prowincjusze

    Jan Raszeja

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Jasna cholera mną trzęsie, gdy po raz kolejny czytam i słucham opowieści, które miasto jest ważniejsze: Bydgoszcz czy Toruń. I któremu należy się więcej zaszczytów. Ten spór, z korzeniami siegającymi czasów, gdy woda była czysta a trwa zielona, natomiast ludzie polowali na mamuty, obecnie przybiera formę psychicznego schorzenia, które powinno być leczone. Elekrowstrząsami albo wodnymi biczami.
         Objawy są takie: jakaś instytucja osiada w Toruniu. Od razu w Bydgoszczy zaczyna się zbiorowy szloch, dlaczego tam właśnie, skoro powinna być w Bydgoszczy. W drugą stronę też to działa, równie głupio i wrzaskliwie.
         Ten kretynizm nasilił się od wprowadzenia nowego podziału administracyjnego z salomonowym (więc, oczywiście, nikogo nie zadowalającym) podziałem na dwie wojewódzkie stolice: Bydgoszcz z Urzędem Wojewódzkim i Toruń z siedzibą marszałka i sejmiku.
    Wtedy zasada: nie oddamy ani jednego urzędnika, biurka czy spinacza, stała się hasłem dnia. Właściwie wszystkich dni, jakie od tamtego czasu upłynęły. Porobiło się tak, że niektórzy (a coraz ich więcej, niestety) wykombinowali sobie, iż o tym, jakie jest ich miasto, decyduje liczba znajdujących się w nim różnych urzędów. O większości z nich, nim trafiły do konkurencji, nie mieli bladego pojęcia, bo nigdy w nich niczego nie załatwiali. W dalszym ciągu zresztą nie załatwiają i - pewnie nigdy załatwiać nie będą. Ale teraz gotowi są pokrajać się za nie na plasterki.
         Akademia Medyczna stała się częścią UMK - toż to, panie kochany, obraza boska i ludzka. My, tu w Bydgoszczy, żyły sobie wypruwaliśmy, żeby była u n a s, a o n i przychodzą na gotowe i nam zabierają. (I jak tłumaczyć, że nikt uczelni nie zapakuje do walizki i nie wywiezie do Torunia?)
         Lotnisko w Bydgoszczy. A czemu nie w Toruniu? Do nas, droga pani, nie przylecieliby? A czy my nie wylecielibyśmy gdzieś sobie?
         Właściwie dlaczego nie przenieść Urzędu Marszałkowskiego nad Brdę? Nic nie jest raz na zawsze postanowione, a wtedy cała władza państwowo-samorządowa byłaby na kupie, co jest dla niej z korzyścią.
         Sąd Apelacyjny należy się Toruniowi, bo na uniwersytecie jest prawo, a w sądzie są prawnicy, czy to jasne? (Argument, że większość spraw wpływających dziś do apelacji gdańskiej jest z terenu dawnego bydgoskiego nie ma najmniejszego znaczenia, bo były policyjny komisariat na Bydgoskiej już czeka).
         Na różnych internetowych stronach trwa ostra licytacja zaawansowanej paranoi: mamy multikino większe od waszego o dwie czy nawet i trzy sale, Brda jest bardziej czysta niż Wisła, nasze miasto pokazali w ogólnopolskiej telewizji, a waszego nie, u nas jest 10 supermarketów, a u was jeno osiem.
         Piszę to w beznadziei, bo nie mam pomysłu na małych, zaciekłych i zapiekłych prowincjuszy. A ci mają dziś swoje wielkie dni. Nie tylko u nas.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo