Chcemy odsłużyć!

    Radosław Szczygieł

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Kilka lat temu wcielenie do armii było dla młodego człowieka nieprzyjemną przerwą w życiorysie. Krążyły legendy o wojsku i sposobach jego uniknięcia. Teraz z roku na rok przybywa chętnych do odbycia służby. Zobaczmy jak sprawa wygląda w Grudziądzu
         W grudziądzkim 1. Ośrodku Szkolenia Kierowców na ul. Jagiełły wcielenie jest organizowane 4 razy do roku. Jednorazowo szkolonych jest ok. 1360 żołnierzy. - W ostatnich latach sytuacja na rynku pracy sprawiła, że wojsko jawi się jako atrakcyjne miejsce, gdzie można zdobyć dodatkowe kwalifikacje zawodowe - mówi major Cezary Sławkowski. - Wojsko ratuje także na jakiś czas od bezrobocia. Poborowi przyjeżdżają nawet na dwa dni przed planowanym wcieleniem.
         Wojsko wita Was
         
    Przybywający do jednostki poborowi po wstępnej rejestracji częstowani są pierwszym koszarowym posiłkiem.
    Nad wszystkim czuwają starsi koledzy, którzy wkrótce skończą trzy miesięczny kurs i zostaną skierowani do macierzystych jednostek. - Chcieliśmy iść do wojska, bo daje nam ono możliwość zdobycia nowych zawodów i pogłębienia posiadanych juz umiejętności. Starsi mówią, że wojsko to także "szkoła życia", mamy więc nadzieję nauczenia się jak najwięcej - powiedzieli "Pomorskiej" wczorajsi rekruci.
         Nie tylko kierowcy
         
    W grudziądzkim Ośrodku Szkolenia Kierowców szkoleni są także strażacy. Każdy rekrut rozmawia z psychologiem i oficerami wychowawczymi. To wówczas powstaje zarys profil psychologiczny żołnierza, przydatny w późniejszej pracy wychowawczej. Pierwszego dnia pobytu w jednostce wszyscy rekruci przechodzą badania lekarskie. - Stan zdrowia poborowych poprawia się z roku na rok - jak mówi kapitan Sławomir Bartnik.
         Tradycyjnie... na "zapałkę"
         
    Obowiązkowo każdy musi odwiedzić fryzjera, jednak nie ma co liczyć na wybór fryzury. Cywilne rzeczy pakowane są do worków i trafiają do przechowalni, wrócą do domu tuż po przysiędze razem ze "świeżo upieczonymi" żołnierzami. Dopiero po tych formalnościach rekruci otrzymują mundur i trafiają do pododdziałów. - Nie ma na co narzekać, jesteśmy dobrze traktowani, organizacja jest niezła. Do wojska chciałem iść sam, taka jest kolej rzeczy. Dużym plusem jest możliwość zdobycia prawa jazdy kat. C - mówi szer. Marcin Wychowaniec.
         Telefon do mamy...
         
    - Zachęcamy żołnierzy do częstych kontaktów z rodziną - mówi kapitan Wojciech Szpak. - Nasi żołnierze mogą posiadać prywatne telefony komórkowe. Wprawdzie dowódca kompanii jest dla żołnierzy "ojcem", to jednak nic nie zastąpi rozmowy z bliskimi. Codziennie odbywam pogadanki z żołnierzami, mogą oni przyjść do mnie w każdej chwili i poprosić o pomoc. Przeprowadzam także dokładne wywiady środowiskowe, aby indywidualnie poznać psychikę każdego z żołnierzy.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo