"Papiery" na PZU

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    B. minister sprawiedliwości, prezydent Warszawy Lech Kaczyński, zeznając w środę przed sejmową komisją śledczą ds. PZU powiedział, że po informacjach posła AWS Tomasza Wójcika w sprawie nieprawidłowości przy prywatyzacji PZU, zostały podjęte działania w tej sprawie przez Prokuraturę Krajową.
         Zeznania Wójcika przed komisją sejmową komisją śledczą ds. zbadania prawidłowości prywatyzacji PZU w marcu były głównym powodem wezwania na przesłuchanie Kaczyńskiego. Poseł AWS twierdził, że w sprawie nieprawidłowości przy prywatyzacji PZU spotkał się oficjalnie z Lechem Kaczyńskim. Według Wójcika, minister zadeklarował zajęcie się sprawą.
         Kaczyński poinformował w środę, że były dwa spotkania z Wójcikiem. Jak zaznaczył, pierwsza rozmowa była "całkowicie ogólna" i nie było w niej zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przy prywatyzacji PZU.
         Podczas drugiego spotkania Wójcik - jak powiedział Kaczyński - przedstawił "pewne papiery" na temat PZU. Prezydent Warszawy poinformował, że papiery te przekazał "prokuratorowi Krasnemu".
         "Zareagowałem na to co mówił pan Wójcik i to był początek procesu, który doprowadził do scalenia śledztwa, a potem przekształcenia go w podstawowe śledztwo w sprawie nieprawidłowości w prywatyzacji PZU" - powiedział Kaczyński.
         "Decyzje, które były podjęte, były decyzjami takimi jak trzeba" - zapewnił.
         Kaczyński zaznaczył jednak, że jako minister sprawiedliwości nie nadzorował sprawy prywatyzacji PZU. "Ze sprawą PZU miałem do czynienia tylko jako prokurator generalny, przy czym sprawa prywatyzacji PZU to była jedna z bardzo licznych spraw, którymi się zajmowałem" - powiedział Lech Kaczyński.
         Dodał, że jest zdumiony wezwaniem go przed komisję. Powiedział, że jego wiedza na temat prywatyzacji PZU jest niezbyt wielka i nie wniesie nic do pracy komisji śledczej.
         Kaczyński dodał, że zaliczenie go do "klubu Krakowskiego Przedmieścia" to "absolutny absurd" i żart. Podczas przesłuchania przed komisją na początku marca, b. prezes PZU Życie Grzegorz Wieczerzak zeznał, że Lech Kaczyński jest "po części" związany z "klubem Krakowskiego Przedmieścia" - grupą osób związanych m.in. z Pałacem Prezydenckim, która miała wpływać na prywatyzację PZU.
         Zdaniem przewodniczącego komisji Janusza Dobrosza (LPR), choć komisja obiecywała sobie więcej po przesłuchaniu Kaczyńskiego, było ono niezbędne.
         Z zadawania pytań Kaczyńskiemu zrezygnował na początku posiedzenia komisji Przemysław Gosiewski (PiS). Gosiewski przypomniał, że był współpracownikiem L.Kaczyńskiego w Ministerstwie Sprawiedliwości. Wyjaśnił, że nie chce, by pojawiły się wątpliwości co do jego bezstronności.
         Kilkakrotnie Kaczyński podkreślał, że śledztwa w sprawie prywatyzacji PZU zostały wszczęte podczas sprawowania przez niego funkcji ministra sprawiedliwości, a - jak zaznaczył - po zmianie rządu zostały one umorzone.
         Świadek wspominał też o analizie wyceny akcji PZU, którą przeprowadziła prokuratura w trakcie prac nad śledztwem związanym z prywatyzacją PZU. Jego zdaniem - choć nie podał żadnych dowodów - z analiz prokuratury wynikało, że wycena akcji PZU była zaniżona. Dodał, że tę opinię przedstawia na zasadzie doświadczenia pracy w NIK (Kaczyński był prezesem NIK w latach 1992-95 - PAP).
         Mimo, że przesłuchanie Kaczyńskiego było jawne - utajnienie części przesłuchania proponował Jerzy Czepułkowski (SLD) - pojawił się wątek rzekomych związków ze światem przestępczym b. członka zarządu PZU Rafała Mani. Informacje na ten temat znajdują się w kancelarii tajnej komisji.
         Kaczyński stwierdził, że nie miał podstaw, by twierdzić, że wiedza o związkach Mani ze środowiskiem przestępczym jest wiedzą nieprawdziwą, ale też nie miał potwierdzenia tych sugestii. Dodał, że nie rozmawiał o tym z b. ministrem skarbu Emilem Wąsaczem.
         Świadek zaznaczył również, że podczas pełnienia przez niego funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego nie było na niego żadnych nacisków w sprawie prowadzonych śledztw.
         Kaczyński, po przesłuchaniu ocenił je jako "stosunkowo spokojne i rzeczowe". "Spodziewałem się większego quantum agresji" - przyznał. Zdaniem Przemysława Gosiewskiego (PiS), przesłuchanie Kaczyńskiego potwierdziło to, co jest w aktach - "że to człowiek, który zrobił to, co do niego należało".
         Komisja zamierza przesłuchać następców Kaczyńskiego na stanowisku ministra sprawiedliwości - Stanisława Iwanickiego oraz Barbarę Piwnik.
         Wbrew planom komisji, w czwartek nie będzie zeznawał b. minister skarbu Wiesław Kaczmarek. Dobrosz poinformował, że Kaczmarek nie może zeznawać w planowanym terminie ze względu na stan zdrowia.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo