Nietolerancja

    Joanna Grzegorzewska

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Fot. maciej grzegorzewski Parada była demonstracją przeciwko prezydentowi stolicy  Lechowi Kaczyńskiemu

    Fot. maciej grzegorzewski Parada była demonstracją przeciwko prezydentowi stolicy Lechowi Kaczyńskiemu

    Sobotnia Parada Równości w Warszawie przerodziła się w manifestację w obronie praw człowieka
    Fot. maciej grzegorzewski Parada była demonstracją przeciwko prezydentowi stolicy  Lechowi Kaczyńskiemu

    Fot. maciej grzegorzewski Parada była demonstracją przeciwko prezydentowi stolicy Lechowi Kaczyńskiemu

         Ulicami Warszawy, mimo że nie zezwolił na to prezydent stolicy, przeszła w sobotę Parada Równości. Uczestniczyli w niej nie tylko geje i lesbijki, ale i feministki, anarchiści oraz "zwykli" ludzie, którzy w ten sposób chcieli zaprotestować przeciwko - jak to sami określali - łamaniu konstytucyjnych praw człowieka przez Lecha Kaczyńskiego. - Każdy ma prawo wyrażać swoje poglądy, również geje i lesbijki - mówili.
    - Nie rozumiemy, dlaczego Kaczyński nie chciał się na to zgodzić. To śmieszne i źle świadczy o naszym prezydencie, o Polsce. Patrzy przecież na nas cały świat - oceniali. Na czele parady szli wicepremier Izabela Jaruga-Nowacka i wicemarszałek Senatu Kazimierz Kutz.
         Precz z "Kaczorem"!
         
    Demonstranci skandowali: - Precz z "Kaczorem", homofobia to się leczy. Na transparentach można było przeczytać: "Hitler zakazywał spotkań homoseksualistom, potem ich mordował w Dachau". "Prawo do protestu - tak, prawo do miłości - tak, dyktat skrajnej prawicy - nie".
         Podczas parady nie było żadnych ekscesów, zachowań powszechnie przyjętych za niemoralne. Geje, lesbijki i ich sympatycy byli - po prostu - grzeczni. W przeciwieństwie do przedstawicieli Młodzieży Wszechpolskiej, którzy rzucali w demonstrantów jajkami, kamieniami i plastikowymi butelkami wypełnionymi wodą. Skandowali też: "Won z Warszawy!", "Bóg, honor, ojczyzna", "Geje do gazu!" , "Zboczeńcy" . Nie obyło się bez interwencji policji, która czuwała nad bezpieczeństwem uczestników Parady Równości. Zatrzymano dwudziestu "łysych", dwie osoby - zranione od uderzeń kamieniami - przewieziono do szpitala.
         Sprawa dla prokuratora
         
    Jak zareagował na tę legalną-nielegalną demonstrację Lech Kaczyński? Był "zgorszony". Między innymi tym, że policja zakuwała w kajdanki przeciwników parady, chroniła gejów i lesbijki. Kaczyński zapowiedział, że wystąpi do ministra spraw wewnętrznych o wyjaśnienie zachowania policji podczas manifestacji. Młodzież Wszechpolska natomiast przygotowuje wniosek do prokuratury w sprawie popełnienia przestępstwa przez organizatorów parady.
         Oświadczenie przygotował też Marek Borowski, choć zupełnie innej treści. Przeczytamy w nim m.in., że w sobotę na ulicach Warszawy "mieliśmy przedsmak IV RP braci Kaczyńskich, Polski buntu i nienawiści do wszystkiego, co inne".
         

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo