Z pułku Kaszubów

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Stanisław Lejkowski, artysta plastyk
    Stanisław Lejkowski

    Stanisław Lejkowski ©Jarosław Pruss

    Ojciec mojej mamy Herman Rytter pochodził z małej miejscowości pod Berlinem. Natomiast babcia Franciszka mieszkała w Bysławiu koło Tucholi. Zaraz po ślubie przeprowadzili się jednak do Chełmna. Tam równo sto lat temu kupili piękny dom. Dziadek znalazł pracę jako zawiadowca spichlerzy w firmie Rolnik Polski. Utrzymał to stanowisko do końca I wojny światowej. Potem przeszedł na emeryturę. Z kolei babcia przez całe życie zajmowała się domem i wychowywaniem dzieci: moją mamą Marią oraz jej rodzeństwem Anną i Wiktorem.
    Mama mojego ojca miała na imię Klementyna. Nie pamiętam imienia dziadka. Zmarł, zanim się urodziłem. Wiem, że babcia wyszła po jakimś czasie powtórnie za mąż.
    Podobnie, jak Franciszka, całe swoje życie poświęciła domowi i opiece nad dziećmi. Miała ich sporą gromadkę: mojego tatę, Władysława oraz Janinę, Józefa i Alojzego. Razem z drugim mężem mieszkali pod Kartuzami.

    Rodzina Lejkowskich w komplecie. Kilkunastoletni Stasiu pozuje do wspólnej fotografii z mamą i tatą.

    Ojciec po szkole podstawowej pojechał do Lipska, na praktykę do wujka, który był aptekarzem. Kiedy wybuchła I wojna światowa, tata zgłosił się jako ochotnik do 66. Kaszubskiego Pułku Piechoty. Po jej zakończeniu został kierownikiem izby chorych w Chełmnie. Pracował na tym stanowisku do 1939 roku, dopóki nie zabrano go na roboty do Niemiec. W 1946 roku znów wrócił do Chełmna.
    Natomiast Maria, moja mama zajmowała się domem. Także w czasie wojny została w Chełmnie. Całymi dniami pomagała babci prowadzić gospodarstwo. Tatę poznała, kiedy wraz ze swoim pułkiem przyjechał do miasta.
    Jestem jedynakiem i muszę przyznać, że dobrze mi z tym. Szkołę podstawową ukończyłem w Chełmnie. Mając około 14 lat zatrudniłem się jako goniec w chełmińskim magistracie, ale w czasie wojny trafiłem na roboty pod Chełmżę. Po wojnie dostałem się do bydgoskiego liceum plastycznego. Po pięciu latach nauki na UMK w Toruniu wróciłem do Bydgoszczy. Znalazłem pracę jako grafik w ówczesnym Empiku. Tam poznałem Danutę, moją późniejszą żonę. Była zatrudniona wtedy jako kierownik czytelni. Trzy lata później byliśmy już małżeństwem. Wkrótce też urodziła nam się córka Patrycja.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo