Zemsta Kremla?

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Sąd Miejski w Moskwie rozpoczął w poniedziałek odczytywanie wyroku w sprawie byłych szefów koncernu naftowego Jukos - Michaiła Chodorkowskiego i Płatona Lebiediewa.
         Są oni oskarżeni m.in. o niepłacenie podatków, przywłaszczenie powierzonego mienia, fałszowanie dokumentów, działanie na szkodę spółki i wejście w zmowę przestępczą. Grożą im kary do 10 lat pozbawienia wolności. Obaj odrzucają oskarżenia, uważając je za sfabrykowane, a sam proces - za polityczny. Według adwokatów byłych szefów Jukosu, odczytywanie wyroku zajmie ponad dwa dni, gdyż akta sprawy liczą ponad 400 tomów. Werdykt - ich zdaniem - może zostać ogłoszony dopiero w środę. Biorąc to pod uwagę sędzia Irina Kolesnikowa wyraziła zgodę, by obecni słuchali uzasadnienia wyroku na siedząco.
         W podstępny sposób
         
    Przed ogłoszeniem przerwy w odczytywaniu wyroku - do wtorku, do godz. 10 czasu moskiewskiego (8 czasu polskiego) - sąd zdążył uznać m.in., że oskarżeni w podstępny sposób przejęli 44 proc. akcji należącego do skarbu państwa Naukowo-Badawczego Instytutu Nawozów Sztucznych i Insektofungicydów (NIIUIF), przywłaszyli sobie pieniądze kompanii Apatit, a także uchylali się od płacenia podatków jako osoby fizyczne.
         Jeden z obrońców Chodorkowskiego - Jurij Szmidt, oświadczył, że już po pierwszych słowach sędzi Kolesnikowej przekonał się, iż wyrok będzie skazujący.
         Początkowo werdykt w tym najgłośniejszym procesie w najnowszej historii Rosji miał być wydany 27 kwietnia, jednak w ostatniej chwili sąd odroczył rozprawę. Przyczyn tej decyzji nie podano. Nieoficjalnie przedstawiciele sądu mówili jednak, że Kolesnikowa nie zdążyła napisać uzasadnienia wyroku. Moskiewska prasa wiązała natomiast tę decyzję z obchodami 60. rocznicy zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami, na które prezydent Władimir Putin zaprosił do Moskwy przywódców ponad 50 państw.
         Przerwany kordon
         
    Przed poniedziałkowym posiedzeniem sądu władze podjęły nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Porządku wokół gmachu sądu pilnowały wzmocnione patrole milicji i jej oddziałów specjalnych - OMON-u. Plac przed budynkiem i drogi dojazdowe zostały ogrodzone metalowymi barierkami.
         Od rana przed gmachem sądu trwały pikiety zwolenników i przeciwników byłych szefów Jukosu. Tych pierwszych było kilkuset, drugich - kilkudziesięciu. Atmosfera była niezwykle napięta. Często dochodziło do utarczek słownych między oboma obozami.
         Stronnicy Chodorkowskiego i Lebiediewa skandowali: "Wolność!, wolność!" Wielu ubranych było w białe lub czerwone koszulki z wizerunkiem Chodorkowskiego. W rękach trzymali żółte i zielone baloniki. To barwy Jukosu. Widać było flagi demokratycznych partii, m.in. pomarańczowe - Naszego Wyboru Iriny Chakamady i białe - Jabłoka Grigorija Jawlińskiego. Były też sztandary liberalnego Sojuszu Sił Prawicy i Partii Republikańskiej.
         W pewnym momencie uczestnicy pikiety przerwali kordon milicyjny i na krótko zablokowali ruch na ulicy Kałanczowskiej, przy której znajduje się sąd. Skandowali "Precz z Putinem!", "Milicja z narodem!", "Putin pod sąd!". Z przywiezionych przez demonstrantów głośników dochodziła pieśń "Nas ne podołaty", znana z grudniowej "Pomarańczowej rewolucji" na Ukrainie.
         Milicji udało się nakłonić demonstrantów do powrotu na miejsce wyznaczone przez władze na pikietę.
         Jednakże około godz. 14.00, po ogłoszeniu przerwy w posiedzeniu sądu, funkcjonariusze OMON-u brutalnie rozproszyli uczestników pikiety. Około 20 osób zostało zatrzymanych. Niektórych poturbowano. Wśród nich jest wiceprzewodniczący Jabłoka Siergiej Mitrochin.
         Chodorkowski i Lebiediew, niegdyś jedni z najbogatszych ludzi w Rosji, przebywają za kratkami od 1,5 roku. Wszystko wskazuje na to, że pozostaną tam jeszcze długo.
         Zdaniem części obserwatorów, zarzuty wobec byłych szefów Jukosu są zemstą otoczenia Putina za popieranie przez koncern liberalnej opozycji lub odpowiedzią na plany polityczne samego Chodorkowskiego, który nie wykluczał startu w wyborach prezydenckich w 2008 roku.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo