Cuda i święci

    Rozmawiał Roman Laudański

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Rozmowa z księdzem profesorem HENRYKIEM MISZTALEM, byłym kuratorem Katedry Prawa Kanonizacyjnego na Wydziale Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL
         - W dzisiejszych czasach zdarzają się cuda?
         - Od czasów Starego Testamentu, poprzez Nowy Testament, cuda wpisane są w istotę religii i tym samym odróżniają ją od gnozy. Chrystus rzeczywiście czynił cuda, aczkolwiek niektórzy podważają prawdziwość cudów ewangelicznych snując różnego rodzaju próby wytłumaczenia ich przy pomocy praw natury. One jednak istnieją nadal w Kościele do dziś dnia i przypuszczam, że będą istniały tak długo, jak długo będzie istniał Kościół. Są niejako potwierdzeniem działania Boga w Kościele.
         - Kto ich dokonuje?
         - Sprawcą cudu zawsze jest Bóg. W niektórych przypadkach nie działa z własnej inicjatywy, ale na czyjąś prośbę, za czyimś wstawiennictwem. Bóg Ojciec dokonywał cudów na prośbę Jezusa, przez Jego pośrednictwo. Natomiast w przypadku cudów, które zaistniały w historii Kościoła, i które bierze się pod uwagę w procesach kanonizacyjnych, są one dokonywane przez Boga, ale dzięki wstawiennictwu ludzi cieszących się opinią świętości, których Kościół ma zamiar ogłosić przez akt beatyfikacji błogosławionymi lub przez wstawiennictwo błogosławionych, których Kościół ma zamiar ogłosić świętymi przez akt kanonizacji.
         - Które cuda zdarzają się najczęściej?
         - Podczas pontyfikatu Jana Pawła II przeprowadzono bardzo dużo beatyfikacji i kanonizacji. Chyba więcej niż za innych dotychczasowych papieży. Mieliśmy też do czynienia z ponad 200 zjawiskami uznanymi za cudowne. Zdążyłem przebadać w Watykanie wszystkie cuda z lat 1978-1995. Było ich ponad 150. Najczęściej mamy do czynienia z uzdrowieniami z nieuleczalnych chorób czy nieszczęśliwych wypadków, ale zdarzały się też inne cuda (nie uzdrowienia), których nie można wytłumaczyć przy pomocy praw natury.
         - Weryfikowane są także przez świeckich specjalistów?
         - Jan Paweł II wydając nową regulację prawa dotyczącego procesów kanonizacyjnych, m.in. postawił nie tylko na uproszenie procedury, ale także na wykorzystanie zdobyczy nauki przy badaniu zjawisk przedstawianych jako cudowne. Dziś w każdym procesie korzysta się z pomocy najróżniejszych biegłych: teologów, lekarzy, psychologów, psychiatrów czy innych specjalistów w dziedzinie, do której należy dane zjawisko przedstawiane do aprobaty jako cudowne. Psychologowie i psychiatrzy dla przykładu weryfikują, czy ktoś nie ulegał złudzeniom, fałszywemu mistycyzmowi czy przesadnej egzaltacji będącej wynikiem choroby. Na ile było to projektowanie jego umysłu, nieuzasadnione obiektywnie osądem rzeczywistości, a na ile prawdziwym cudem? Weryfikowane były np. prywatne objawienia ojca Pio czy innych świętych mistyków, jak np. zjawisko bilokacji (jednoczesne przebywanie tej samej osoby w dwóch miejscach). Badano też, czy stygmaty (krwawe rany na ciele w miejscach ran Jezusa - przyp. red.) można wytłumaczyć medycznie? Podobnie krwawe łzy, krwawy pot, czy inne tzw. fenomeny paranaturalne towarzyszące kandydatom na ołtarze są szczególnie poddane badaniom specjalistów biegłych z poszczególnych dziedzin wiedzy.
         - Zdarzały się także inne?
         - Owszem, w historii procedury kanonizacyjnej znane są: cudowne rozmnożenie ryżu dla dzieci domu dziecka, nagłe cofnięcie się powodzi, nagłe zatrzymanie pożaru buszu przy granicach pól uprawnych misji katolickiej. Ksiądz wyszedł z Najświętszym Sakramentem, wszyscy ludzie zaczęli się modlić i pomimo sprzyjającego wiatru pożar zatrzymał się w tym miejscu. Natomiast w najnowszej historii, z przebadanych przeze mnie cudów zatwierdzono cuda różnego rodzaju. Dla przykładu: dziecku przejechanemu przez traktor nic się nie stało, gdy wezwano Boga poprzez wstawiennictwo kandydata na ołtarze. Znany jest też przypadek wycieczki górskiej powiązanej linami. Kiedy jej uczestnicy zaczęli spadać ze skały, jeden z wycieczkowiczów powiązany liną z innymi spadającymi ze skały wezwał wstawiennictwa pewnego kandydata na ołtarze i lina została ucięta jak nożem. On ocalał, a schodząc na dół mijał ciała pozostałych. Liny wysokogórskie mają specjalne, wielowarstwowe sploty, a ta została nawet nie wystrzępiona czy zerwana, tylko ucięta jak noży- cami. Jest wiele innych, np. dziecko spada z piątego piętra i po wezwaniu wstawiennictwa kandydata na ołtarze, nie doznaje obrażeń, i inne.
         - Czyli jednym z warunków cudu musi być zwrócenie się o pomoc do konkretnego kandyda-ta na ołtarze lub błogosławionego?
         - Nigdy Kongregacja, a później papież nie orzeka jakiegoś zjawiska cudem wymaganym do beatyfikacji czy kanonizacji, jeśli nie jest ono przypisane wstawiennictwu konkretnej osoby. Bóg zawsze może działać cuda, można je też przypisać Matce Bożej czy Chrystusowi, ale na użytek procesu kanonizacyjnego musimy powiązać nagłość uzdrowienia czy niewytłumaczalność danego zjawiska przy pomocy praw natury z wezwaniem danej osoby, aby się wstawiła przed Bogiem.
         -Skąd wiemy, że ktoś zasługuje na miano świętego lub błogosławionego?
         - Dowodzenie świętości odbywa się na trzech płaszczyznach. Pierwsza dotyczy opinii świętości. Dobrze, gdy opinia świętości jest spontaniczna, w miarę powszechna i oparta na faktach czyjejś świętości czy męczeństwa. Dowody przedstawione w procesie kanonizacyjnym, to drugi element służący Ojcu Świętemu orzekającemu w sprawach beatyfikacji czy kanonizacji. Trzeci poziom dowodzenia, to nadprzyrodzone potwierdzenie świętości poprzez cud. To wszystko służy wyrobieniu sobie przez papieża pewności moralnej o świętości danego kandydata na ołtarze. Ale ostateczną decyzję podejmuje on podczas konsystorza publicznego po wezwaniu Ducha Świętego, który jest zawsze wzywany w sprawach wielkiej wagi. Proszę zauważyć, że Ojciec Święty orzeka na ziemi o czymś, co jest w niebie. Orzeka, że dany kandydat na ołtarze jest świętym. W tym sensie ta decyzja ma charakter dogmatyczny, a jednocześnie także legislacyjny, gdyż wprowadza nowy kult publiczny w Kościele.
         - Z którego kraju pochodzi najwięcej błogosławionych i świętych?
         - Włochy przodowały choć dziś, ze względu na duże prześladowania w Hiszpanii podczas wojny domowej, już nie jestem tego tak pewien. Tam całe grupy męczenników wynoszone są na ołtarze. Włosi, Hiszpanie są ludźmi przodującymi. Obecnie geografia świętych zatacza coraz szersze kręgi. Wcześniej w wielu krajach nie było pieniędzy na przeprowadzenie żmudnych badań i brakowało przygotowanych ludzi, którzy wydobyliby te postaci z cienia i udowodnili ich świętość. Papież Jan Paweł II niekiedy zlecał przeznaczyć większą ekipę ludzi do przygotowania sprawy z kraju biednego, do którego wybierał się z pielgrzymką.
         - Dzięki pontyfikatowi Jana Pawła II zwiększył się szereg polskich błogosławionych i świętych.
         - I to znacznie. On do końca życia czuł się Polakiem i dary, które chciał nam zostawić, to były przesłania świętych. To nie wiązało się tylko z wolą papieża, on ją miał, ale gdyby w Polsce nie było ludzi prawdziwie świętych i ludzi przygotowanych do prowadzenia procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych, byłby większy problem.
         - Co z tymi, którzy modlą się o cud za wstawiennictwem konkretnego błogosławionego lub świętego i nie doświadczają go?
         - Nie możemy domagać się od Boga pewnych rzeczy na siłę, które nam wydają się właściwe. Dlaczego Bóg dopuścił do obozów koncentracyjnych? Dlaczego pod rządami totalitarnych systemów zginęło tyle ludzi? Dlaczego Bóg nie przedłużył Ojcu Świętemu dni czy lat? Istnieje tajemnica potrzeby cierpienia, śmierci i pogodzenia się z wolą bożą w trudnych sytuacjach. Człowiek może tylko prosić, ale nie zawsze jest wysłuchany. Nie znamy planów Opatrzności Bożej. Może dlatego, że było tyle tych łagrów i obozów, to dziś mamy tak dużo owoców świętości? Może ofiara krwi była potrzebna do rozbudzenia pragnienia pokoju, sprawiedliwości, demokracji i uczciwości?
         - Osoby żyjące mogą też dokonywać cudów?
         - Nie nazywamy tego ściśle cudami, ale znakami lub szczególnymi łaskami. One nie są dowodzone za życia. Nikt nie jest na tyle zarozumiały, żeby przypisywać swojemu wstawiennictwu przed Bogiem jakiś cud! Jeśli Jan Paweł II jest tym, przez którego wstawiennictwo dokonało się dużo znaków, to nigdy nie pragnął ich pokazywać światu. Fakty były spisywane do jego śmierci i nawet, gdyby zostały udowodnione, nie są cudami w ścisłym sensie, ponieważ nie przeszły procedury i nie mamy pewności, że zostały dokonane za jego wstawiennictwem. Gdy on już nie żyje, wzywamy wyraźnie jego wstawiennictwa przed Bogiem, to wiemy, że Bóg dokonuje cudów właśnie poprzez jego modlitwę za nami. Uważamy, że te dotychczasowe, o których się słyszy, były to znaki świadczące o prawdziwej opinii świętości. Mówiące, że był prawdziwym mężem bożym, ale tych cudów nie można przypisać do jego beatyfikacji czy kanonizacji.
         - Doczekamy się beatyfikacji czy kanonizacji Jana Pawła II?
         - Pierwszą rzeczą jest rozpoczęcie procesu. Dowody na to, że ma prawdziwą, powszechną i spontaniczną opinię świętości muszą zostać zebrane i udokumentowane. Wydaje mi się, że na to nie trzeba będzie długo czekać, ale usłyszałem już opinię, że nie były one spontaniczne, ponieważ już wcześniej przygotowano transparenty, które pojawiły się podczas jego pogrzebu. To nie jest rozstrzygający argument, bo zrobili to ludzie przekonani o jego świętości...
         - ... transparenty z napisem: "Santo subito" (święty natychmiast).
         - Większa praca zacznie się po rozpoczęciu procesu beatyfikacyjnego, ponieważ była to bardzo bogata osobowość i pontyfikat. Był heroicznie wierny swoim obowiązkom. Udowodnienie tego potrwa. Ponadto trzeba ustosunkować się do różnych zasadnych pytań lub zarzutów ze strony jego przeciwników. Nowy papież, przy tak wielkiej opinii świętości i znakach, mógłby udzielić dyspensy od aprobaty cudów. Uważam jednak, że powinniśmy zachować cierpliwość. Niech ten proces odbywa się bez żadnych ulg, ponieważ nie boimy się o końcowy skutek.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo