Glina i próchno

    Tekst i fot. Barbara Zybajło

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    - Z tej chaty nic już nie zostało, a szpeci  obejście - mówi Paweł Pawlikowski.

    - Z tej chaty nic już nie zostało, a szpeci obejście - mówi Paweł Pawlikowski.

    Po zabytkowej chacie w Zazdrości nic już nie zostało. - Co ja mam teraz zrobić z tą ruiną? - zastanawia się Anna Pawlikowska, która przekazała zabytek bezpłatnie fundacji "Wiatraczek".
    - Z tej chaty nic już nie zostało, a szpeci  obejście - mówi Paweł Pawlikowski.

    - Z tej chaty nic już nie zostało, a szpeci obejście - mówi Paweł Pawlikowski.

         Do skansenu w Sośnie
         
    Kilka lat temu państwo Pawlikowscy przeprowadzili się do nowego budynku, bo w chacie z II poł. XIX wieku trudno było mieszkać. Od tego czasu zabytek nie był ogrzewany, a gospodarze chcieli się go pozbyć, bo konserwator nie zgadzał się na rozbiórkę. Wreszcie znalazła się fundacja, która postanowiła zaopiekować się chatą - w Sośnie za sprawą Fundacji "Wiatraczek" zabytek miał stanąć w 2001 roku.
         - Chałupa stała u nas 150 lat
    - mówi Anna Pawlikowska . - Prezes "Wiatraczka" mówił, żeby to rozebrać, bo będzie przeniesiona. Nie była ogrzewana, zawaliła się i nic z niej już nie będzie, ale chciałabym, żeby choć ktoś teraz wziął tę glinę i próchno z naszego podwórka. Państwo Pawlikowscy nie chcą ruszać ruiny sami, bo boją się konsekwencji ze strony konserwatora.
         
    Jest dokumentacja
         
    Przypomnijmy, w Sośnie przy zabytkowym wiatraku miał powstać ośrodek dla niepełnosprawnych dzieci z nietypową ozdobą - skansenem. - Osoba, która obiecała mi sprzedaż ziemi, wycofała się z tego, więc nie miałem gdzie przenieść chaty borowiackiej z Zazdrości - mówi Andrzej Chudziński, prezes "Wiatraczka". - Zrobiłem jednak inwentaryzację i dokumentację fotograficzną, aby można ją było odtworzyć.
         
    Tylko rozbiórka
         
    Kiedy Chudziński zorientował się, że chaty przenieść się nie da, chciał ją przekazać do Tucholi. - Napisałem pismo do burmistrza w tej sprawie, ale miasto nie było zainteresowane - mówi. - Jest mi bardzo przykro, że tak się stało, bo los zabytków leży mi na sercu. Napiszę do konserwatora z prośbą o rozebranie obiektu - może uda się uzyskać na to zgodę.
         

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo