Cały świat w Watykanie

    Cały świat w Watykanie

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    On jeździł do wszystkich, teraz cały świat przybywa do niego - powiedział Salvatore Vecchio z rzymskiego oddziału towarzystwa Telecom, który z żoną Marią Luigią dotarł w poniedziałek po południu na oblegany przez tłumy Plac Świętego Piotra.
         W nieopisanym ścisku już w godzinach południowych, na długo przed wystawieniem w bazylice watykańskiej zwłok Jana Pawła II, kilkaset tysięcy osób czekało na otwarcie wrót świątyni.
         "Był wielkim człowiekiem, który jednoczył narody przeciwko złu, przemocy i wojnie; rzadko zdarzają się tacy ludzie" - mówi urzędnik Floriano Cardini z Padwy. Przybył z najstarszym synem i wnukiem, aby złożyć hołd papieżowi. Gdy mówi o zmarłym, ma łzy w oczach: "Niech pan napisze do polskich gazet, ilu ludzi, nawet po swej śmierci, wprawił w ruch ten papież, który za życia przyciągał wszędzie tłumy".
         Amerykańskie studentki Nuria z Wyoming i Sylvia ze stanu Nowy Jork przyjechały do Rzymu jako turystki, ale zrezygnowały ze zwiedzania Pompei i postanowiły zostać w Rzymie na pogrzebie papieża.
         Protestant z Nowego Jorku, afroamerykanin Frank Handly, przyszedł pod bazylikę św. Piotra razem z synkiem Jerrym, ponieważ, jak mówi, "jest fanem tego papieża, który kochał wszystkich ludzi bez różnicy wyznania, kultury i pochodzenia". Frank jako architekt zakochał się w Krakowie i Rzymie, "w miastach bliskich również papieżowi".
         Lucia de la Monica, uczennica liceum spod Palermo na Sycylii, zapytana, dlaczego aż tylu ludzi żegna papieża, mówi: "Na świecie jest tylu ludzi, którzy w jakiś sposób wierzą w Boga, a Jan Paweł II naprawdę świetnie go reprezentował".
         W nieprzebranych tłumach pod bazyliką jest wielu starszych ludzi, przeważa jednak młodzież. Koleżanki Lucii, które przyjechały z Sycylii, tak to tłumaczą: "Papież poświęcał młodzieży tyle czasu, bardzo nas kochał, więc jesteśmy mu coś winni".
         Siostra Alda Peperlini ze Zgromadzenia Sióstr św. Emanuela przyjechała na Plac Świętego Piotra na wózku inwalidzkim. 10 lat temu, wkrótce po wypadku, któremu uległa, otrzymała w swej parafii komunię świętą z rąk papieża. "Wielu ludzi, którzy tu dziś przyszli - mówi siostra Alda - ma jakieś osobiste wspomnienia lub przeżycia związane z tym papieżem".
         Ksiądz proboszcz Fulvio di Fulvio z Pescary, który prowadzi wózek sparaliżowanej zakonnicy, wspomina dzień, w którym wybrano Polaka na papieża. Na pytanie, czy był zaskoczony, odpowiada: "Nie, przeciwnie, byliśmy zadowoleni, że Kościół wreszcie wychodzi z włoskiego zaścianka i staje się bardziej międzynarodowy".
         Z Buenos Aires wraz z całą rodziną i dalszymi krewnymi przyjechała na pogrzeb papieża Gryzelda Żuk, wnuczka argentyńskiego Polaka. "Nasz polski papież - mówi - był także papieżem argentyńskim i ciągle odwiedzał nasz kontynent". Jej kuzynka Francesca Delarossa dorzuca: "My Argentyńczycy kochamy go, bo dwukrotnie podejmował się mediacji w naszej sprawie w czasie konfliktów z Wielką Brytanią i Chile".
         Chcę złożyć ostatni hołd naszemu ukochanemu pasterzowi - tłumaczy powód przyjazdu do Rzymu Edmar Jose da Silva z Belo Horizonte w stanie Minas Gerais w Brazylii.
         Ksiądz Anselmo Ruiz Araujo z Sao Paulo, przyjaciel zmarłego przed kilku laty słynnego brazylijskiego "biskupa biednych" Heldera Camary, mówi o Janie Pawle II, że "dobrze rozumiał się z naszym Camarą". Papież - dodaje ksiądz - widział w Brazylii, największym katolickim kraju świata, który czterokrotnie odwiedzał, przyszłość Kościoła. Proboszcz z Sao Paulo ma nadzieję, że następny papież "będzie z naszego kontynentu".
         Dziś uroczyste i okazałe pożegnanie Pawła VI w 1978 roku wydaje się skromne w porównaniu z tłumami, które przybyły na uroczystości żałobne Jana Pawła II. Władze miejskie Rzymu przewidują, że weźmie w nich udział od 3 do 5 milionów ludzi.
         Sytuacja w ciągu tego ostatniego pontyfikatu bardzo się zmieniła. Dziś papież należy do całego świata, zunifikowanego przez telewizję - napisał włoski watykanista Luigi Accattoli.
         Prawie wszystkie narody uczestniczą w żałobie po papieżu. Podczas gdy Paweł VI umarł po jednodniowej chorobie, cierpienia Jana Pawła II trwały przez całe lata i przeżywał je wraz z papieżem cały świat, który teraz łączy się w modlitwie za niego.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo