Bitwa o szaniec

    Wojciech Mąka

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Tak było: cztery wąskie kamienice i kościół z  dwiema, wysokimi na 33 metry, wieżami.

    Tak było: cztery wąskie kamienice i kościół z dwiema, wysokimi na 33 metry, wieżami.

    Szpieg z komitetu obrony pomnika działał w szeregach komitetu odbudowy zachodniej pierzei. Przez kilka lat. Nadstawiał uszu. Miesiąc temu agent zrezygnował z misji. - Szkoda mojego czasu - stwierdził. - Oni tam nic nie robią.
    Tak było: cztery wąskie kamienice i kościół z  dwiema, wysokimi na 33 metry, wieżami.

    Tak było: cztery wąskie kamienice i kościół z dwiema, wysokimi na 33 metry, wieżami.

         Nie wiadomo, jak szpieg się nazywa. Lepiej tego głośno nie mówić. Zresztą, komu to teraz potrzebne... Wiadomo jednak, że dzięki niemu Społeczny Komitet Obrony Pomnika Walki i Męczeństwa na Starym Rynku w Bydgoszczy był u arcybiskupa zaledwie trzy dni po delegacji Społecznego Komitetu Rekonstrukcji Zachodniej Pierzei Starego Rynku.
         Miejsce
         
    Stary Rynek - miejsce kaźni bydgoszczan w 1939 roku.
         Szaniec - mur z 80 ogromnych głazów z wyrytymi ponad stoma nazwami miejscowości, w których podczas ostatniej wojny mordowano Polaków.
         Pomnik - wielki odlew symbolicznych postaci. Na początku lat 90. w wyciągniętą ku górze rękę jednej z postaci wsadzono krzyż. W 1995 roku, podczas otwartej imprezy na rynku, pijana młodzież rozbijała na monumencie butelki od piwa.
         Pierzeja - cztery nieistniejace wąskie kamienice i kościół z dwiema, wysokimi na 33 metry wieżami. Zbudowana według pomysłu niemieckiego architekta, rozebrana w 1940 roku. Znajdowała się dokładnie w miejscu, w którym stoi teraz szaniec.
         Wrogowie
         
    Połowa grudnia 2000 roku. Roman Jasiakiewicz, prezydent Bydgoszczy, zapowiada, że w ciągu dwóch tygodni ze Starego Rynku zniknie szaniec, a pomnik zostanie przesunięty. Po deklaracji Jasiakiewicza pojawia się Społeczny Komitet Obrony Pomnika Walki i Męczeństwa. A kilka dni później następuje reanimacja Społecznego Komitetu Rekonstrukcji Zachodniej Pierzei. "Reanimacja", bo podobno istniał już na początku lat 90.
         Komitet obrony pomnika to kombatanci i organizacje prawicowe. Poparcie - 12 tysięcy podpisów. Szef - Bogdan Dzakanowski, miejski radny utworzonej przez siebie Bydgoskiej Ligi Rodzin. Tytan pracy - wychodzi z domu rano, wraca wieczorem. W 2000 roku zapowiedział, że przenosin szańca nie będzie, bo przykuje się do głazów łańcuchami.
         Komitet rekonstrukcji pierzei - pięć lat temu prezesem został Maciej Obremski, konserwator zabytków. Zastępowała go Lidia Wilniewczyc, urzędniczka, którą Jasiakiewicz wyrzucił z pracy. Gdy Jasiakiewicz przegrał ostatnie wybory, oboje zostali zastępcami prezydenta Bydgoszczy i zrezygnowali z prac w komitecie. Jego szefem jest teraz Andrzej Adamski. Niegdyś bezrobotny radny, potem dyrektor w urzędzie wojewódzkim, a obecnie prezes spółdzielni mieszkaniowej "Jedność".

    Tak jest: szaniec z 80 ogromnych głazów i pomnik
    (fot. Tadeusz Pawłowski)

         Pompa ręczna
         
    Wyspa Młyńska, karczma. Adamski zaprosił mnie na herbatę z cytryną. Na stole - dwa obrazki: mały i duży. Oba zawinięte w folię. Czarna kreska na białym tle. Na obrazkach to samo: cztery kamienice i kościół. Przy stole siedzi Adamski i żona artysty, który rysował pierzeję.
         - Ujął nawet ręczną pompę, która była na rynku - mówi żona artysty. - To ważne. Wielu turystów zwraca uwagę na takie szczegóły...
         - Widzi pan - mówi do mnie Adamski i przewraca w rękach rysunki pierzei. - Chodzę po Bydgoszczy i wynajduję takie rzeczy.
         Pomysł na odbudowę pierzei jest prosty. Wystarczy znaleźć inwestorów, którzy wykupią teren i zbudują, co trzeba. Szacunkowy koszt: grubo ponad 20 milonów złotych. Ale to znakomita lokalizacja, drogie działki, szybko się zwróci. - Gdyby odbudować teatr miejski, zniszczone spichrze, synagogę przy ulicy Jana Kazimierza... Most z kutymi balustradami. To byłby salon. To byłaby pachnąca bajka...
         A szaniec? Trzeba odkuć, poprzycinać głazy i wkomponować w cokół pierzei. Pomnik nie będzie zawadzał. Tak jak nie zawadza na symulacji komputerowej, której wydruk Adamski wyciąga z teczki.
         Chichot prezesa
         
    Komitet działa prężnie. Ma już co najmniej dwie pieczątki, własny kalendarz na biurko, płytę CD ze starymi zdjęciami pierzei. Będzie drukował koszulki z hasłem "Łączy nas Bydgoszcz". Komitet rośnie w siłę. Wstępują do niego młodzi. Na przykład Adam Gajewski, który też przyszedł do karczmy. - Mnie przekonał argument o konieczności odbudowy czegoś, co było przed wojną - mówi. - Bydgoszcz nigdy nie podźwignęła się z wojennych zniszczeń.
         Młodzi w komitecie prężnie działają. - Niedawno jeden z nich namierzył w podbydgoskim Łabiszynie dzwon, identyczny jak te, które wisiały na wieżach kościoła - mówi Adamski. - Pojechaliśmy w osiem osób... Proszę, tu są zdjęcia. To dzwon wcześniejszy, nosi numer 71. Na naszych wieżach wisiały numery 150 i 151.
         Patrzę na zdjęcia... Jest dzwon. Napis "Gross Bromberg. 1874". Wśród śmieci. - No, leży tam - mówi Adamski. - To jest Polska, proszę pana.
         A z biskupami było tak: - Odwiedziliśmy arcybiskupa Muszyńskiego, bo działka, na której był niegdyś kościół, wciąż do niego należy. Był bardzo otwarty na pomysł. Potem byliśmy u biskupa Tyrawy. Nie dał jednoznacznej odpowiedzi. Wiem, że tamci też u niego byli, zaraz po nas...
         Prezes Adamski miesza herbatę: - Próbowaliśmy się dogadać z Dzakanowskim. Słaliśmy zaproszenia. Nie odpowiedział. A kiedyś był w naszym komitecie, mam na to dokumenty, listy zebrań... Teraz Dzakanowski zrobił się jakiś dziwny.
         Dzwoni mój telefon komórkowy. Dzakanowski. Byłem umówiony, ale się zasiedziałem.
         - Panie Bogdanie, spóźnię się, bo jeszcze rozmawiam z Adamskim - mówię. Dzakanowski chichocze do słuchawki.
         Okrakiem na szańcu
         
    Teraz komitet Adamskiego liczy 80 osób. - To trochę moja zasługa - mówi. - Są takie osoby, które działają w obu komitetach. Mam ich listę. Będziemy ich przekonywać.
         Adamski chciał już przekonać posła Witolda Hatkę. Poszedł z ludźmi do jego biura. Pokazał, co i jak. - A Hatka pyta, gdzie ta pierzeja stoi... - mówi prezes. - W ogóle nie wiedział, co chodzi.
         Argumenty przeciwników komitetu Adamskiego są obrzydliwe. - Mówią, że kościół był dla niemieckich katolików. Że pierzeja zasłoni ratusz. Że będzie cień. Przecież budując pierzeję, wrócimy do średniowiecznego planu Starego Rynku, który był ustanowiony przez Kazimierza Wielkiego - Adamski rysuje końcem łyżeczki kwadrat na serwetce. - Tamci w ogóle nie mają swojego stanowiska. Pod ich listami do nas podpisywał się zawsze ich sekretarz, a nie zarząd.
         Przykuty do idei
         
    Jest dobrze po godz. 18. Biegnę do ratusza, Dzakanowski skończył pracę w miejskiej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. Czeka.
         - Adamski to taki poeta... - chichot. - Jak to - komitet nie ma stanowiska? Proszę - jest.
         Przede mną - broszurka. 24 strony. Na przykład strona 6, rozdział: "Przywróćmy Bydgoszczy duszę! O przywrócenie jakiej to duszy chodzi? Czy tej germańskiej, która weszła (w czasie zaborów) swoją zabudową w naszą bydgoską ziemię? A czyż tu pierwotnie nie uwił swego gniazda orzeł biały, zanim przyleciał czarny?"
         - Popiera nas 12 tysięcy mieszkańców Bydgoszczy i okolicznych miejscowości - mówi Dzakanowski. - Nie zgadzają się na ruszanie szańca i pomnika. Pocięcie szańca i wstawienie w cokół... (chichot). Przy ich założeniach pomnik stałby 35 centymetrów od muru pierzei i dwa metry od ratusza. Pod pomnikiem jest kupa betonu, żeby był stabilny. Nie można tego ruszyć. Na szańcu przejechał się i prezydent Sapalski, i Jasiakiewicz... Jak Dombrowicz będzie coś chciał robić, to też się przejedzie. Przykuję się.
         Dzakanowski o sobie: - Nigdy nie byłem w tamtym komitecie. Mogłem być na spotkaniach ze 2-3 razy.
         O szpiegu: - Jeden z naszych ludzi został oddelegowany do udziału w spotkaniach tamtego komitetu. Miał się dowiadywać co i jak. Zrezygnował, bo tamci nie mają koncepcji. Możemy się z każdym dogadać, ale oni nie są dla nas partnerem do rozmów. Mówili, że są stowarzyszeniem. Sprawdzałem, nie było ich w spisach sądu i urzędu miasta.
         O wizycie u biskupa: - Biskup Tyrawa jednoznacznie powiedział "nie". Nie odda działki na kościół, bo nowa świątynia nie jest potrzebna. Przy takim pomyśle na odbudowę pierzei, jaki ma komitet, może się okazać, że na rynku powstanie dom publiczny. Przecież może, to nie jest zabronione.
         O Starym Rynku: - Chcemy wystąpić o uznanie całej płyty rynku miejscem pamięci narodowej. Wtedy nikt niczego nie będzie mógł tu robić.
         17 złotych
         
    Karczma na wyspie. Prezes Adamski zabiera obrazki, które przyniosła żona artysty.
         - Ile? - pyta.
         - Ten mały obraz 7 złotych, ten duży 10 zł - mówi żona artysty. - Razem zł 17.
         Dzyń dzyń, dźwięczą monety w ręce prezesa.
         PS. Podczas przedostatniej sesji Rada Miasta uznała, że szaniec i pomnik zostaną na Starym Rynku. Po pomyśle sprzed pięciu lat przeniesienia pomnika Pamięci Walki i Męczeństwa został do dziś ślad - wysypany żwirem okrąg kilkanaście metrów od ściany ratusza. Tam miał stanąć monument.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo