Kasacja wyroku o ogród

    Kasacja wyroku o ogród

    Agata Kozicka

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Sąd Najwyższy uznał kasację wyroku o wydanie terenu pod ogrodem działkowym im. 23 Lutego w Poznaniu jej właścicielce Beacie N. By odzyskać grunt będzie musiała pozwać każdego z 200 działkowców ogrodu.
         Miesiąc temu działkowcy zadrżeli. Komornik zaczął wchodzić na konta ogrodów działkowych. Próbował wyegzekwować odszkodowanie, jakie Sąd Okręgowy w Poznaniu przyznał Beacie N. od Polskiego Związku Działkowców za bezumowne korzystanie z prawie 6 hektarów ogrodu działkowego w Poznaniu. Wraz z odsetkami kwota ta sięga 4 mln zł.
         Po 30 latach
         
    Początki sprawy sięgają 1968 r., kiedy wywłaszczono nieużytkowane gospodarstwo rolne na obrzeżach Poznania.
    W 1970 r. decyzją administracyjną urządzono na tym terenie POD im. 23 Lutego. Po prawie 30 latach zgłoszony został wniosek o unieważnienie wywłaszczenia. - Są powody, by przypuszczać, że inicjatorem tej sprawy nie byli spadkobiercy właścicieli ziemi, lecz ich pełnomocnik - Beata N. - uważa prezes PZD Eugeniusz Kondracki. - Wykupiła bowiem od nich wartą ok. 20 mln zł nieruchomość za 80 tys. zł.
         Beata N. zażądała wydania nieruchomości, jednocześnie odrzucając propozycje ugody. PZD zaproponował wydanie ziemi w zamian za wypłatę odszkodowań.
         
    Egzekucja
         
    Zamiast tego wystąpiła do sądu nie tylko o wydanie ziemi, ale i odszkodowanie za korzystanie z niej przez działkowców i PZD. Sąd nakazał wydanie jej nieruchomości, a nadto kwotę prawie 4 mln zł (wraz z odsetkami) za bezumowne z niej korzystanie.
         Beata N. skierowała sprawę do komornika, który zaczął egzekwować wyrok zajmując konta bankowe poszczególnych ogrodów. Prezesi POD szukali sposobów, by ratować zebrane na kontach pieniądze. Jednym z rozwiązań były zaliczkowe wpłaty za prąd i wodę.
         Komornik ściągnął już około połowę zasądzonego odszkodowania, gdy - na wniosek PZD - Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie o zawieszeniu egzekucji. PZD wniósł o kasację obu spraw: o zwrot gruntów i o wypłatę 4-milionowego odszkodowania. Działkowcy wstrzymali oddech.
         200 pozwów
         
    Sąd Najwyższy uwzględnił kasację w sprawie zwrotu gruntu. Nie zakwestionował prawa Beaty N. do tego terenu, uznał jednak, że właścicielka powinna pozwać nie Polski Związek Działkowców, a poszczególnych, prawie dwustu działkowców, którzy faktycznie władają gruntem. Sprawa została zatem przekazana do pierwszej instancji i zostanie ponownie rozpoznana przez Sąd Okręgowy w Poznaniu.
         Nie ma jednak jeszcze decyzji w sprawie kasacji wyroku o 4-milionowe odszkodowania. Działkowcy mają nadzieję, że zostanie podobnie potraktowana, jak sprawa wydania gruntów.
         - Argumenty podniesione w kasacji PZD i uznane przez Sąd Najwyższy znajdują zastosowanie także w sprawie o zapłatę. Należy uznać za wysoce prawdopodobne, iż analogiczny wyrok powinien zapaść również w tej sprawie - optymistycznie oświadczają przedstawiciele związku na stronach internetowych.
         U nas - polubownie
         
    Gdyby rzeczywiście taka miała być decyzja SN również w sprawie odszkodowania, to ogrody działkowe mogłyby odsapnąć. - Nie ma w naszym regionie spraw o zwrot terenów, na których teraz są ogródki działkowe - mówi Tadeusz Minior , prezes Okręgowego Zarządu PZD w Bydgoszczy. - Wyjątkiem była sprawa właścicielki terenu przy moście Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Związek wypłacił ponad 60 tys. złotych i załatwiono sprawę. Wszystkie inne załatwiamy polubownie .
         
    Zobowiązanie do pozywania poszczególnych działkowców zapewne zniechęci dawnych właścicieli, których majątki niegdyś uwłaszczono.
         
    Znaleziono kozła ofiarnego
         
    Zdaniem prezesa PZD najbardziej pokrzywdzeni są działkowcy. - Objęli grunt w dobrej wierze. Dziś mają płacić astronomiczne sumy za to, że kiedyś zaufali urzędnikom i zainwestowali niemałe środki i lata pracy w ziemię, której właścicielem było wówczas państwo - podkreśla Kondracki. - Wychodzi na to, że osoby najbardziej pokrzywdzone całą sytuacją, czyli działkowcy, nie tylko mają wynosić się z ogrodu, ale jeszcze dopłacić osobie, która kupiła ziemię za zaledwie ułamek procenta jej wartości.
         
    Na ostateczną decyzję działkowcy muszą poczekać, aż Sąd Najwyższy wypowie się w sprawie kasacji wyroku o odszkodowanie.
         

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo