Odstraszające gwizdki

    Odstraszające gwizdki

    (amz)

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Nasz Czytelnik uważa, że montowanie w samochodach odstraszających gwizdków jest lepszą metodą od apelu nadleśniczego Woziwody Zbigniewa Grugela.
         Kilka dni temu napisaliśmy, że nadleśniczy Grugel wykorzystał sesję Rady Powiatu, by stanąć w obronie zwierząt. Sprezentował radnym drewniane zwierzątka i apelował o zdejmowanie nogi z gazu przy wjeździe na tereny leśne.
         - Jestem przekonany, że pan Grugel, występując na sesji w obronie zwierząt, chciał tylko zrobić upominek swoim kolegom i przyjaciołom. Najbezpieczniej oczywiście byłoby, gdyby przez las każdy chodził pieszo. Dziwię się, że jako administrator sporych obszarów leśnych nie zaleca stosowania w samochodach prostych urządzeń odstraszających, tzw. gwizdków - mówi nasz Czytelnik.
         
    Zbigniew Grugel odpowiada, że zachęcał do zdejmowania nogi z gazu z dwóch powodów: żeby zobaczyć, jak piękne lasy nas otaczają, oraz żeby stworzyć sobie i zwierzętom większą szansę uniknięcia kolizji. Przyznaje, że stosuje się takie gwizdki czy też wiesza na drzewach stojących na skraju świecidełka odblaskowe. - Niech każdy stosuje, jaką chce metodę. To będzie tylko z korzyścią dla ludzi i zwierząt - mówi.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo