Oczami Araba

    Maja Erdmann

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Najbardziej zdziwiły go kurze łapki sprzedawane w sklepach. Takie z pazurami. Przez jakiś czas nie mógł jeść kurczaków. Drugim szokiem były ilości pitej tutaj wódki, a trzecim to, że dzieci telefonują do rodziców z pytaniem, czy mogą ich odwiedzić.
    - Tu Arabowie są szanowani.

    - Tu Arabowie są szanowani. ©Tadeusz Pawłowski

         W Tunezji, skąd pochodzi Walid, szanuje się rodzinę, przestrzega Koranu i żyje jak w Europie; Francuzi odeszli niecałe 75 lat temu. Tunezja jest teraz zagłębiem turystycznym. Przeszło połowa dochodu pochodzi z turystyki właśnie. Ale to też kraj muzułmański. Wydawałoby się, że bardzo dużo nas dzieli, jednak i wiele łączy. Polacy widziani oczami Tunezyjczyka to bardzo dziwna, choć przyjacielska nacja.
         W kuchni
         
    Tunezyjczycy nie jadają niczego, co jest wytworzone z krwi. Zwierząt nie zabija się prądem, nie strzela im w głowę, tylko podrzyna gardło i czeka aż krew sama wypłynie, co do kropli. Mięso jest wtedy czyste. Młody Tunezyjczyk bardzo się zdziwił, gdy zobaczył krew w stanie płynnym na talerzu, czyli polskie danie symbol - czarninę.
         - Kiedyś zaprosiłem znajomego Polaka do domu. Zrobiłem tradycyjną zupę tunezyjską ze specjalnych warzyw. On myślał, że to czarnina i był bardzo zdziwiony, że nie ma tam ani kropli krwi. Potem żartował, że to była zupa z ropy. Bo, jego zdaniem, każdy Arab nawet ropę zje, byleby tylko dobrze ją przyprawić. No, ale za to nie zje wieprzowiny - pomyślałem.
         Walid nie może się nadziwić, że Polacy tak ochoczo faszerują się schabowymi. - Przecież, jeśli zje się mięso ze świni, która ma więcej niż cztery lata, można zachorować na raka, to naukowcy udowodnili. A mahometanie wiedzieli o tym już kilkaset lat temu. Poza tym my, Arabowie, nie jemy świniny, bo knury nie mają poczucia zazdrości. Nawet kogut broni swojej samicy przed innymi samcami. Knur zaś nie ma żadnej woli walki o partnerkę. To obrzydliwe.
         Przyjechał do Polski cztery lata temu. Co nieco znał język i Polaków. Szybko się zaaklimatyzował, poznał kulturę. Polubił nas. Gorzej było z przyzwyczajeniem się do pogody.
         Wyszedł z samolotu w krótkim rękawku i z walkmanem na. Jakaś Polka coś próbowała powiedzieć. Nic nie rozumiał. Dopiero jak wyszedł z hali odpraw wiedział, o co kobiecie chodziło. - Poczułem jakbym prosto do zamrażarki wszedł. Potem błagałem obsługę lotniska, żeby jakąś kurtkę dali. Dostałem ją od ekipy sprzątającej. Od tego czasu przez pierwszy rok w Polsce zimą zakładałem trzy kurtki naraz, nawet zastanawiałem się, czy nie uda mi się zamontować kaloryfera na plecach. Odkryciem było też to, że istnieją... kalesony. Myślałem, że tylko kobiety noszą rajstopy, a tu proszę, sam je wkładam.
         Kraj przyjaźnią płynący
         
    - Polska jest drogim krajem, bo żeby normalnie żyć, trzeba bardzo dobrze zarabiać, żeby mieć na godne utrzymanie. Mało ludzi żyje na europejskim poziomie. Ale za to są życzliwi innym. Zwiedziłem wiele krajów. Znam sześć języków, więc wszędzie się dogadam. Ale tylko Polacy wyróżniają się bardzo przyjaznym stosunkiem do cudzoziemców.
         Zdaniem Walida dla większości z nas nie jest ważny kolor skóry, wyznanie czy kraj urodzenia. Liczy się życzliwość i dobre serce. - Tu Arabowie są szanowani. Wielu Polaków ma śniadą karnację i czarne włosy, w Tunezji zgubiliby się w tłumie. Poza tym 85 procent muzułmanów w Polsce to lekarze. Są szanowani. Nie ma wśród nich bezrobotnych. Nie jest tak, jak w Europie, gdzie widać Arabów pijanych, narkotyzujących się, bełkoczących. To straszny widok.
         Drażni go widok pijanych Polaków. - W Tunezji zawsze mi tłumaczono, że Polacy piją, bo w waszym kraju jest zimno, a wódka rozgrzewa. Starałem się to zrozumieć. Kiedyś szedłem wyrzucić śmieci. Środek zimy. Jakiś sąsiad trzepie dywan tak twardy od mrozu, jak tektura. A na śmietniku siedzą jego koledzy. Piją wódkę. A to była szósta rano! Jak ludzie mogą tyle pić! Ale cóż, myślę sobie, zimno, faceci walczą z ostrym klimatem. Gdy jednak nadeszło lato oni pili dalej. Tego już nie rozumiałem.
         Walid nie pije wódki. Nie robi tego żaden mężczyzna z jego rodziny. - Jak raz wypiłem dwa piwa, to bardzo źle radziłem sobie z chodzeniem. Najpierw z taksówki wyszły moje ręce, a potem nogi. Bardzo przykre doświadczenie.
         Wybór Walida
         
    - Pracowałem w branży turystycznej. Zajmowałem się polskimi grupami. Poznałem przeszło 20 tysięcy waszych rodaków. Najcieplej wspomina Panią Vodkę. Prowadził zajęcia z gimnastyki wodnej i aerobiku. Codziennie ganiał Panią Vodkę, żeby sport uprawiała, a nie wódkę piła. Ona zaś zaraz po ćwiczeniach wybiegała do pokoju, na tarasik i spijała drinki. Raz zauważył, że podczas wykonywania skłonów Pani Vodka stoi wyprostowana. Okazało się, że ma schowane buteleczki w kieszonkach na piersi i przez słomkę wódkę w czasie ćwiczeń pociąga.
         Bała się, że jak zrobi skłon, to się trunek wyleje. Zdarzyło się, że stałem w kolejce w bydgoskim supermarkecie. Prosiłem, żeby mnie przepuścili, bo miałem tylko paczkę orzeszków. Za sobą usłyszałem kobiecy głos: - Nie przepuszczajcie tego Araba jednego. Oglądam się, a to Pani Vodka. Trzeźwiutka i roześmiana. Do tej pory się odwiedzamy.
         Zdaniem Walida tym, co łączy Tunezyjczyków i Polaków są gościnność i łatwość nawiązywania kontaktów. Jednak są też różnice, którym nie przestaje się dziwić.
         Kobiety całuje się w rękę, przepuszcza pierwsze w drzwiach. Wszystkiego tego Walid musiał się uczyć. - U nas drzwiami przechodzi ten, kto ma bliżej, a w rękę całuje się tylko ojca, gdy chce się go przeprosić. Bardzo się zdziwiłem, że koleżanka całuje kolegę w usta. Nie męża, narzeczonego, tylko kolegę!
         Rodzinne stosunki w Tunezji też się różną od przeciętnych układów między polskimi krewniakami. - U nas najważniejsi na świecie są rodzice. Szanujemy ich. O seksie przy nich nie rozmawiamy. No chyba, że na osobności matka z córką i ojciec z synem. Ale nigdy w towarzystwie. Tak samo nie pali się i nie pije przy ojcu, nawet gdy jest jakaś rodzinna impreza. U nas jest chyba więcej ciepła w rodzinie. Ja nie muszę obiadu jeść w domu. Mogę iść do jednej z czterech cioć lub trzech wujków. Otworzyć sobie drzwi, znaleźć coś w lodówce i zrobić sobie sam obiad. Każde mieszkanie jest otwarte dla innych. Moja rodzina byłaby obrażona, gdybym przed wizytą do nich dzwonił i pytał, czy mogę przyjść. To nie do pomyślenia.
         - Mamy zwyczaj, że w weekendy cała rodzina się spotyka w jednym domu. A tutaj większość tylko na śluby, pogrzeby, imieniny...
         Pieniądze
         
    - Moja mama jest chora, ale przysięgam, że sprzedam wszystko, jeśli to będzie konieczne, żeby była ze mną jak najdłużej. Bo co pieniądze znaczą? Zarobię nowe. A mama jest jedna. Cały czas czuję z nią więź. Nie mogę uwierzyć, że tu, w Polsce dzieci potrafią spotykać się z najbliższymi tylko od święta.
         Walidowi nie podobało się też w Polsce, że nawet najserdeczniejsi przyjaciele rozliczają się ze sobą bardzo skrupulatnie. - Idziemy razem do kawiarni, a każdy płaci za swoją kawę! To bardzo dziwne. U nas ten, kto jest najstarszy za wszystko płaci. Albo wykłada pieniądze ten, kto bierze rachunek. To bardzo obraźliwe, jeśli ktoś ma pełen portfel, ale płaci tylko za siebie.
         
    Filozofia
         
    - Dla nas, Arabów, Jezus jest też nauczycielem. Prorokiem jednym z wielu, których Bóg natchnął i poprowadził. Mahomet jest dla nas ostatnim prorokiem, który dał nam Koran i nas nawrócił. Ale, jest jedno "ale"... terroryści, którzy mówią że wierzą w Koran, w Mahometa - tak naprawdę wykorzystują religię do własnych celów. To nie są prawdziwi muzułmanie. Zabijają ludzi i zarabiają na tym pieniądze. A przecież na religii nie powinno się używać do załatwiania własnych interesów.
         W katolicyzmie najbardziej podoba mu się muzyka w kościele. - Gdy pierwszy raz byłem na mszy, usłyszałem dźwięk organów. Szukałem wzrokiem DJ i czekałem na tańce. Nie doczekałem się, ale śpiewanie podobało mi się. Ale się zdziwiłem, gdy usłyszałem księdza, który mówił, że ten kto nie da pieniędzy na tacę, nie pójdzie do nieba. To przecież absurd! U nas w meczecie jest skupienie i cisza. Każdy sam łączy się w modlitwie z Bogiem. Czyste ręce, czyste serce i czysty rozum.
         Gdy Walid patrzy na Polaków, rozmawia z nimi, poznaje kulturę, czuje, że zamknęli się w sobie. - Jesteście otwarci i ciepli dla swoich przyjaciół i rodzin, ale zachowujecie się jakbyście się wstydzili to okazywać. A przecież życie jest krótkie. Ile możesz przeżyć? 100 lat? Nie zabierzecie do grobu swoich pieniędzy. Gdy będziecie starzy, pieniądze nie dadzą wam ciepła i szacunku najbliższych. Rodziny już nie założycie. Dla Pana Boga liczy się nie to, ile zarobiłeś, tylko co dobrego zrobiłeś w życiu.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo