Pytania, pytania...

    Janina Paradowska, "Polityka"

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

         Pod koniec roku Polacy mają lepsze samopoczucie i bardziej optymistycznie patrzą w przyszłość. Roku mijającego nie uważają za katastrofalny i sądzą, że następny będzie jeszcze lepszy. Socjologowie próbują objaśnić, skąd u Polaków większy optymizm i na przyład składają jakąś jego część na karb wydarzeń na Ukrainie i ostateczne zwycięstwo "pomarańczowej rewolucji". Otóż wydaje się, że powodów do umiarkowanego zadowolenia można szukać także w kraju, choć oczywiście udane negocjacje na Ukrainie, rola jaką tam odegrali Polacy, zwłaszcza prezydent Aleksander Kwaśniewski mogą dawać poczucie dumy.
         Ta sprawa polskiej polityce zagranicznej się rzeczywiście udała i jest to wynikiem nie jakiegoś nagłego olśnienia, że trzeba było zdecydowanie opowiedzieć się za najlepszym rozwiązaniem, czyli powtórzeniem drugiej tury wyborów. To jest wynik wieloletniej, konsekwentnej polityki zagranicznej prezydenta Kwaśniewskiego, który robił swoje, nawet wówczas, gdy w Polsce z różnych stron był krytykowany. Udało się nam jednak również parę innych spraw. Być może na lepsze samopoczucie Polaków u progu Nowego Roku wpływa fakt, że weszliśmy do Unii Europejskiej bez wstrząsów i perturbacji, a nawet ze sporym sukcesem, że rolnicy dostają przekazy z pieniędzmi pochodzącymi z dopłat bezpośrednich, że przed momentem formalnej akcesji rosła produkcja, a po akcesji sprzedajemy do Europy wiele towarów, gdyż okazaliśmy się konkurencyjni. W każdym razie rację mieli ci, którzy mówili, że koszty integracji Polska poniosła już wcześniej, w okresie przygotowawczym i teraz już nie taki wilk straszny, jak go malują.
         Nie był to zły rok w gospodarce. Wzrost gospodarczy jest oczywisty, budżet został zupełnie dobrze wykonany, prywatyzacja wreszcie ruszyła z miejsca, rząd Marka Belki jest sprawny, podejmuje decyzje, w służbie zdrowia miała być zapaść, a są podpisane kontrakty na rok przyszły. Mało tę działalność rządu widać, gdyż wszystko przykrył harmider czyniony przez orlenowską komisję śledczą, ale faktem jest że rząd, o którym mówiono, że nic nie zrobi, gdyż nie ma politycznego zaplecza, robi nadspodziewanie wiele. I znów rację miał Aleksander Kwaśniewski upierając się przy Marku Belce jako kandydacie na premiera. W takiej sytuacji w jakiej znalazł się SLD, nie było lepszego kandydata.
         Sprawy kraju mają się więc zupełnie dobrze, źle mają się sprawy polskiej polityki. I to nie tylko na lewicy, gdzie nie widać pomysłu na wyjście z kryzysu. Lewica wita Nowy Rok podzielona, bez wizji jakiegoś zjednoczenia, które dawałoby nową jakość. Na dodatek Józef Oleksy, który uwierzył, że może wspomóc swym przewodzeniem SLD, już na wstępie przyczynił kłopotów tej partii swą sprawą lustracyjną. Liczba samobójczych goli, jakie lewica sobie strzela, zdaje się być nieograniczona.
         Kłopoty ma jednak także opozycja szykująca się do przejęcia władzy. Otóż opozycja szykuje się, ale właściwie nie bardzo wiadomo, czy naprawdę się szykuje. Na razie bowiem epatuje publiczność głównie radykalnymi hasłami zapowiadając jak to będzie kraj czyścić z wszelkiego zła, układów, afer, korupcji. Czyszczenie ważna rzecz, ale to zdecydowanie za mało do dobrego rządzenia. U progu Nowego Roku wypada więc poprosić o wyjaśnienie, jakie przyszła koalicja PO i PiS zechce nam zafundować podatki, jaki model służby zdrowia, czy będzie prywatyzować, czy też postawi na państwowy, czy państwo będzie bardziej czy mniej wyznaniowe? To są te najbardziej oczywiste pytania pozostające ciągle bez odpowiedzi. Tymczasem w wyborczym roku 2005 na te odpowiedzi najpilniej czekamy.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo