Nasz drogi złoty

    Beata Busz

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Od początku roku nasza rodzima waluta umocniła się o 17,3 procent wobec dolara i o 11,1 procent wobec euro. Jednych to martwi, innych cieszy.
         Mocny złoty przede wszystkim daje w kość eksporterom. Zwłaszcza przedsiębiorcy, którzy sprzedają swoje towary lub usługi za dolary zamiast zysków zaczynają już liczyć straty.
         Z kolei powody do zadowolenia mają importerzy. Ale to wcale nie oznacza, że ich dobre samopoczucie przełoży się na portfele klientów. - W ubiegłym roku euro było bardzo silne, a samochody znacząco nie drożały. To dlaczego teraz miałyby tanieć? - pyta jeden z regionalnych dealerów Forda. -Wręcz przeciwnie, producenci aut powoli chcą zrównywać ceny w Polsce z tymi u naszych najbliższych sąsiadów z Unii Europejskiej, na przykład Niemców. A zatem będą one raczej rosły...
         Spadek kursu dolara i euro nie przekłada się również na ceny importowanych artykułów AGD i RTV. - Bo to nie kursy walut decydują o tym ile klient ostatecznie za te towary zapłaci - mówi Jarosław Frelichowski z bydgoskiego Domaru. - Przede wszystkim wpływa na to naturalna rotacja sprzętu. Im starszy model, tym musi być tańszy. Z drugiej strony producenci stosują coraz nowocześniejsze technologie, które pozwalają obniżać koszty produkcji, a tym samym osteteczne ceny wyrobów.
         
    Taniej w podróż
         
    Tymczasem słabnące z dnia na dzień euro i dolar to prawdziwa gratka dla osób, które zaplanowały zagraniczne wojaże w okresie świąteczno-noworocznym. - Wyrażona w obcych walutach cena wycieczek, po przeliczeniu na złotówki, okazuje się znacznie korzystniejsza niż w ubiegłym roku - przyznaje Barbara Przybylska z biura podróży Text Tourist.
         Złoty na fali
         
    W piątek po południu na rynku międzybankowym za dolara płacono zaledwie 3,11 zł, a euro - 4,17 zł. Z kolei na rynku międzynarodowym dolar pobił rekord. Za jedno euro płacono tylko 1,33 dolara.
         Korzystniej też można wymienić naszą walutę na niezbędne przy zagranicznych wyjazdach kieszonkowe. I tu pojawia się niespodzianka: w kantorach swoisty pat. - Ci, którzy chcą kupić walutę, wstrzymują się licząc, że będzie jeszcze taniej. Z kolei ci, którzy chcą sprzedać, czekają na odwrócenie trendu i umocnienie dolara lub euro - twierdzi Piotr Karnowski z kantoru "Kontrakt" w Bydgoszczy.
         Ostrożnie z kredytem
         
    Kursy walut z zapartym tchem śledzą również osoby, które pożyczyły od banków na mieszkanie w dolarach lub euro. Jak na razie odcinają one kupony od silnego złotego.
         Jednak Narodowy Bank Polski prognozuje, że ich radość nie potrwa długo i przestrzega przed zaciąganiem kredytów hipotecznych w dewizach. Według analiz NBP, w ciągu najbliższych dwóch lat złoty może bowiem znacznie się osłabić.
         Na razie spokojnie mogą spać kierowcy. Dzięki mocnej złotówce i coraz słabszemu dolarowi ewentualne podwyżki cen ropy na światowych giełdach nie powinny przekładać się na wzrost cen paliw.
         - W tym tygodniu możliwy jest spadek cen benzyny na stacjach o co najmniej 3 gr, a oleju napędowego o 5-7 gr na litrze -
    uważa nawet Urszula Cieślak z biura Reflex monitorującego rynek paliwowy.
         Kurs na politykę
         
    Tymczasem umacnianie się polskiej waluty niepokoi już niektórych polityków. Aprecjacji złotego chce przeciwdziałać premier Marek Belka.
         W ubiegły czwartek zapowiedział, że zamierza zwrócić się w tej sprawie do prezesa NBP oraz Rady Polityki Pieniężnej. Twierdzi, że do spotkania powinno dojść w ciągu najbliższych dwóch tygodni.
         Zupełnie innego zdania jest wicepremier Jerzy Hausner. Według niego umacnienie się złotego nie daje powodu do" gwałtownego niepokoju" i interwencji NBP w tym zakresie. Podobne stanowisko prezentuje szef resortu finansów, Mirosław Gronicki. Do manipulowania kursem nie pali się także prezes NBP, Leszek Balcerowicz. Jego zdaniem brak interwencji banku centralnego na rynku walutowym jest korzystny dla Polski i powinien być normą.
         - Wiele wskazuje na to, że obserwowany w ostatnich miesiącach trend na rynku euro i złotego zostanie w najbliższych miesiącach utrzymany - komentuje Marek Rogalski , główny analityk walutowy Palladia Capital Markets. - Nie można wykluczyć, że za euro będziemy płacić mniej niż 4 złote.
         

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo