Między nami

    Wanda Ponikiewska, dr nauk med., specjalista seksuolog i psychiatra

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

         Mam 40 lat. Życie moje traci w ogóle sens. Nie mam pracy, nie mam rodziny, nie mam nic. Jestem po prostu nikim. Nic nie znaczę w naszym społeczeństwie. Jestem na utrzymaniu matki, która ma niewielką rentę. Co to jednak jest za życie. To jest po prostu wegetacja.
         Mam jeszcze jeden poważny problem. Od kilkudziesięciu lat uprawiam onanizm. Fantazjuję przy tym erotycznie.
    Onanizm zastępuje mi stosunki seksualne z kobietami. Robię to raz dziennie, czasami dwa razy. Kiedy piszę ten list, kończę 40 lat. Zrobiłem bilans swojego życia. Wyszedł on bardzo nieciekawie. Stwierdziłem jednoznacznie, że niczego nie osiągnąłem w życiu. Skończyłem najpierw szkołę zawodową. Później próbowałem swoich sił w technikum, ale nie dałem rady. Zacząłem uczęszczać do liceum dla pracujących, które ukończyłem i zdałem pozytywnie maturę. Próbowałem nawet studiować, ale również musiałem po krótkim czasie zrezygnować. Miałem jeszcze jeden ostatni sukces - zrobiłem patent żeglarza. I to by było na tyle.
         Pragnę wspomnieć, że w1980 roku straciłem tragicznie ojca. Jechałem razem z nim. Ojciec zginął na miejscu. Widziałem go martwego na szosie. Ja doznałem wstrząsu mózgu. Był to dla mnie duży szok. To wydarzenie strasznie wpłynęło i odbiło piętno na mojej psychice i w moim dalszym życiu. (...)
         Kilkakrotnie zmieniałem pracę. W ciągu kilkudziesięciu lat zmieniłem 15-16 zakładów pracy. Raczej znajdowałem pracę, ale nie mogłem jej, niestety, przez długi czas utrzymać. Nie wiem, może nie potrafię się skupić i skoncentrować? W 1992 roku ożeniłem się, niestety po 7 latach moje małżeństwo "rozsypało się". Nie mogliśmy się dogadać. (...) Może powinienem być samotnym facetem. Może nie potrafię pokochać drugiej osoby? (...) Od 5 lat jestem w nieformalnej separacji z żoną. Co dalej z tym problemem zrobić? Próbowałem ułożyć sobie życie od nowa, niestety bezskutecznie. Jestem na utrzymaniu matki, która jest na rencie. To mnie naprawdę "dołuje". Od ponad 2 lat nie mam pracy. Dla pracodawców jestem za stary. (...) Pół roku miałem rentę, ale po tym krótkim czasie drugi orzecznik cudownie mnie uzdrowił. Przez okres renty trochę się uspokoiłem. Nie trwało to jednak długo. Jak odebrano mi rentę, znowu czuję się zbędnym niepotrzebnym człowiekiem. Czuję się zdołowany psychicznie. Po prostu zaczynam wariować i świrować. (...) Odizolowałem się od znajomych. Od stycznia tego roku nie chodzę do kościoła. (...) Czuję się nikomu niepotrzebny. Życie straciło dla mnie całkowicie sens. Nie pracuję, nie mam rodziny, więc co to za życie. To jest po prostu wegetacja. (...) Proszę pomóżcie mi
    - WITOLD.

         Życie każdego człowieka ma swoją wartość. Przez Pana przemawia frustracja, zobojętnienie na wszystko, a nawet depresja. Z pewnością to właśnie ona była jednym z czynników przyznania renty. Być może orzecznik ZUS uznał, że nastąpiła u Pana poprawa zdrowia, a może nie leczył się Pan systematycznie i to zaważyło na odmowie przyznania renty oraz to, że jest Pan młodym człowiekiem z kwalifikacjami i że może Pan znaleźć sobie pracę. Niezależnie od kwalifikacji coś musiało się w Pana psychice przeorientować, że tyle razy zmieniał Pan pracę, nie mogąc sobie znaleźć w pracy miejsca, a potem w sprawach życiowych. Bywa, że czasem za wiele wymagamy od innych, a sami siebie wybielamy i wszystko zrzucamy na zły los, gdy tymczasem przyczyna tkwi w nas, w naszych niedoskonałościach.
         W wieku dojrzewania stracił pan ojca, swoją podporę, złamało to Pana na wiele lat, a potem trudno było odbudować lata stracone. Jak na frustrata, wiele Pan w życiu osiągnął: matura, uzyskał Pan patent żeglarza. Ale nie potrafił Pan wykorzystać swoich zdobyczy i przełożyć ich na sukces zawodowy i życiowy. W związku małżeńskim też Pan się nie sprawdził. Być może ciągle jeszcze tkwią w Panu przeżyte bez ojca lata dojrzewania. To tak jakby zabrakło Panu wzorca do naśladowania. Z zastępczych praktyk seksualnych (samogwałt) można zawsze zrezygnować, gdy tylko zacznie Pan życie we dwoje, mam na myśli odnowienie związku z żoną lub związek z inną partnerką. Ale do tego potrzeba trochę inicjatywy, wyjścia z zakamarków samotności. Nikt nie czułby się dobrze żyjąc ze skromnej renty czy też emerytury swojej matki.
         Radzę Panu odnowić kontakty z lekarzem, szczególnie mam na myśli lekarza psychiatrę. Trzeba zacząć od leczenia depresji i w ostateczności myśleć o powrocie na przejściową rentę, zanim Pan uzyska poprawę swojego stanu psychicznego z możliwością zatrudnienia. Bez inicjatywy z Pana strony niczego nie można osiągnąć. Może małżonka załamała się wcześniej niż Pan widząc u Pana braku tejże inicjatywy i motywacji do stałej pracy w jednym zakładzie. Pracodawcy nie lubią kandydatów na jakieś stanowisko, jeżeli ci często zmieniają pracę. Jakaś przyczyna tego stanu rzeczy tkwi w Panu. Dlatego powinien Pan skorzystać z Klubu Wsparcia Psychicznego oraz poddać się psychoterapii psychologicznej i leczeniu depresji w Poradni Zdrowia Psychicznego. To, że napisał Pan tak długi list dowodzi, że tkwią w Panu siły witalne, które przy dobrej współpracy z wieloma ośrodkami pomocy społecznej pozwolą Panu na wybrnięcie z sytuacji, w którą Pan się chcący lub niechcący wmanewrował. Ponadto radzę robiąc obrachunek osiągnięć i strat w wieku 40 lat (taki obrachunek życia robią mężczyźni w wielu krajach właśnie w tym przedziale wieku), nie spoglądać i nie porównywać się z osobami z górnej półki, lecz z tymi na Pana poziomie lub poniżej pańskich osiągnięć. A wówczas od razu poczuje się Pan lepiej, "Czterdzieści lat minęło" jak mówi znana piosenka i ma Pan w myśl tej piosenki "czterdzieści nowych lat" i aby ich Pan nie zmarnował.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo