Smak wolności

    Roman Laudański

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Fot. afp/fotorzepa Parlament nie zawiódł. Zdecydowanie powiedział, że druga  tura wyborów prezydenckich została sfałszowana.

    Fot. afp/fotorzepa Parlament nie zawiódł. Zdecydowanie powiedział, że druga tura wyborów prezydenckich została sfałszowana.

    Wysłannik "Pomorskiej" z Kijowa: - <i>Widziałem szczęśliwych Ukraińców... </i>
    Fot. afp/fotorzepa Parlament nie zawiódł. Zdecydowanie powiedział, że druga  tura wyborów prezydenckich została sfałszowana.

    Fot. afp/fotorzepa Parlament nie zawiódł. Zdecydowanie powiedział, że druga tura wyborów prezydenckich została sfałszowana.

         Pomarańczowe morze zalało stolicę. Rozlewa się po całej Ukrainie. Jest w nim tyle marzeń i nadziei, że temu, kto będzie musiał je zrealizować, może zabraknąć sił. A jednak ludzie wierzą, że będzie lepiej. I że tego "lepiej" doczekają dzięki Wiktorowi Juszczence.
         Czy może być coś bardziej przejmującego od wielotysięcznego tłumu skandującego: Ju-szczen-ko! Ju-szczen-ko!? Może. Ten sam tłum skandujący to samo na widok samego Wiktora Juszczenki.
         Wtedy zgromadzeni na palcu Niepodległości w Kijowie wpadają w prawie religijną ekstazę. Ze stu, dwustu tysięcy, a może i pół miliona gardeł - jak szacują niektórzy - dobiega ten sam okrzyk. Nad głowami falują sztandary i transparenty. Juszczenko z telebimów uspokaja zebranych jednym ruchem ręki. Wtedy na moment milkną, by za chwilę wybuchnąć z jeszcze większą wrzawą.
         Dwie wiadomości
         
    O tym, że wybory zostaną sfałszowane wiedzieli wszyscy. Dlatego tak chętnie przekazywali sobie dowcip o poranku Wiktora Janukowycza dzień po drugiej turze wyborów. Budzą Janukowycza i mówią, że mają dla niego dwie wiadomości - dobrą i złą. Zła: nikt nie oddał na niego ani jednego głosu. - A dobra? - pyta Janukowycz. - Został pan prezydentem.
         - To przeważyło - tłumaczą na kijowskiej ulicy. - Kilkanaście lat temu dali nam hymn i flagę, ale mieli nas w nosie. Okradali nas. Budowali swoje potęgi. Zabijali tych, którzy ośmielili się mówić o tym głośno. Wystarczy! Dość!
         Teraz chętnie opowiadają dowcip o tym, jak to Janukowycz po wyborach poszedł do fryzjera się ostrzyc. - Wiecie, że nie zostaliście wybrani na prezydenta? - pyta fryzjer. Janukowycz nic. - A wiecie, że Juszczenko złożył przysięgę na wierność narodowi? - kontynuuje fryzjer. Na to wybucha Janukowycz: - Nie politykujcie, tylko obcinajcie włosy! - krzyczy. - Właśnie to robię - tłumaczy fryzjer. - Jak tylko zaczynam mówić, od razu pańskie włosy stają dęba i łatwiej mi je obcinać!
         Pomarańczowa alternatywa
         
    O drogę na majdan, czyli plac Niepodległości nie trzeba nikogo pytać. Drogę znaczą klaksony przejeżdżających samochodów. Trzykrotny sygnał w rytm: Ju-szczen-ko, Ju-szczen-ko i już wiadomo, że jest się na dobrej drodze. Później na stokach wzgórza, na którym stoją przepiękne cerkwie, pojawiają się kilkumetrowe litery układające się w nazwisko lidera opozycji. Nagle rodzi się - zrazu nieśmiały - zgiełk i wrzawa z tysięcy gardeł. Rosną, potężnieją. Już jesteś na miejscu.
         Fantazja ozdabiania się pomarańczowymi wstążkami, taśmami, przystrajania się w pomarańczową odzież nie ma granic. Każdy musi mieć coś w tym kolorze i z dumą nosi barwy Juszczenki. To obowiązująca moda i fason, przed którą nie uciekły nawet najdroższe sklepy w centrum. Manekiny na wystawach nieprzypadkowo prezentują pomarańczowe sweterki, co wzbudza radość i entuzjazm przechodniów. Kijów jest pomarańczowy, co oznacza, że nie chce już żyć w kłamstwie. Chce demokracji, wolności. Nie chce nachalnej propagandy wylewającej się z oficjalnych stacji telewizyjnych.
         Opowiadają mi o dziennikarzach prorządowej telewizji "1+1", którzy zbuntowali się i przeprosili za przygotowywanie wcześniej jedynie słusznych wiadomości. Inni zaraz przypominają próbę relacjonowania "spontanicznego" wiecu poparcia dla Janukowycza przez inną stację telewizyjną. Zwolennicy Janukowycza przystrajają się w biało-niebieskie i niebieskie elementy.
         Dziennikarze co chwilę musieli ciąć relację, ponieważ w kadr "wchodził" im niesłuszny pomarańczowy kolor. Aż wreszcie ktoś "przypadkiem" puścił spikerkę, która odchylona do tyłu komentowała na wizji, że ci pomarańczowi wszędzie się wepchną.
         Wreszcie mówią o nagraniu samego Janukowycza, który zaczynał od podziękowań za to, że został wybrany prezydentem, później podkreślał, że to on nim jest, aż nagle się zaciął. - Nie, o mnie nie miało być. Skamieniał i dodał: - Zacznijmy jeszcze raz.
         
    I z tego śmieje się pomarańczowy Kijów i prawie wszystkie miasta Ukrainy, gdzie dociera sprzyjająca opozycji telewizja "Kanał 5". W Kijowie kukłę Janukowycza posadzli nieopodal placu Niepodległości. Wystrojoną w więzienny pasiak. A ludzie rzucają mu kopiejki i mówią: - Masz na suchary!
         Przekupni deputowani, oddajcie mandaty!
         
    Pomrańczowy Kijów ruszył w sobotę pod Parlament. Demonstranci zalali plac i ulice prowadzące do budynków Rady Najwyższej. Do skandowania zagrzewało ich kilkunastu bębnistów wystukujących rytm na pustych beczkach. Tłum skandował: - Jest nas wielu, dlatego nas nie pokonacie! Sprzedajni deputowani, oddajcie swe mandaty! Jedna Ukraina, nie damy się podzielić! To ostatnie hasło odnosi się do tych wszystkich prorządowych parlamentarzystów, którzy straszyli już nie wojną domową, a secesją wschodnich, najbardziej uprzemysłowionych okręgów ukraińskich.
         Wiktor Juszczenko zapowiedział w niedzielę, że urzędnicy, którzy we wschodniej Ukrainie zapowiadają ogłoszenie autonomii, mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za separatyzm. - Władza zdecydowała się zagrać bardzo niebezpieczną kartą - kartą separatyzmu - powiedział Juszczenko, potępiając wypowiedzi władz obwodów charkowskiego, ługańskiego i donieckiego. - Ostrzegamy (osoby odpowiedzialne) przed pociągnięciem do odpowiedzialności.
         Tymczasem przed budynkiem, na zaimprowizowanej mównicy, pojawiali się kolejni przedstawiciele miast i regionów zapewniający, że są za Juszczenką. Mówca z Zaporoża opowiadał o organizowanych u nich "spontanicznych" wiecach, na które przychodzili ludzie okeślani mianem "228". - Dostali dwieście gram wódki, dwadzieścia hrywien zapłaty i wolny od pracy ośmiogodzinny dzień!
         Tłum się śmieje, napięcie chwilowo opada, by za moment powrócić po czyjejś wypowiedzi. Wtedy skandują: Hań-ba! Hań-ba!
         Choć jest ich tysiące, budynek Rady Najwyższej zabezpiecza od frontu tylko kilkunastu milicjantów ubranych w zwykłe mundury. Co prawda demonstrujacych oddziela jeszcze metalowa zapora, ale nie widać śladów zbytniej nerwowości. Kilku policjantów, udekorowanych pomarańczowymi kokardkami, zdecydowało się nawet na wejście w tłum i na ich widok ludzie skandowali: Milicja z narodem!
         Uzbrojone w tarcze i pałki siły specjalne chronią siedzibę prezydenta. A raczej dwa szeregi manifestantów chronią ich przed ciekawskimi, w obawie przed prowokacją. Milicjantów prawie nie widać. Zasłaniają ich girlandy pomarańczowych baloników i mnóstwo kwiatów zatkniętych w otwory bojowych tarcz.
         Wojna nerwów
         
    Po sobotnich obradach parlamentu, które zakończyły się uchwałami o fałszerstwie drugiej tury wyborów ludzie chętnie bawili się na majdanie. Czy był to zespół grający rap, rock, czy ludowe pieśni, wszyscy odreagowywali wciąż jeszcze możliwe zagrożenie siłowego i krwawego złamania akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa.
         Ale w niedzielę prezydent Ukrainy Leonid Kuczma ocenił na nadzwyczajnym posiedzeniu Ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, że bardzo źle idą rozmowy grup roboczych złożonych z reprezentantów dwóch kandydatów do prezydentury Ukrainy - Wiktora Juszczenki i Wiktora Janukowycza. Odchodzący prezydent powiedział, że rozmowy władzy i opozycji "są bardzo trudne i nikt nie może dziś powiedzieć jaki będzie kompromis i czy uda się go osiągnąć". Kuczma podkreślił, że Ukrainie jest potrzebny kompromis, aby uniknąć konsekwencji "nie do przewidzenia".
         Natomiast Wiktor Juszczenko zagroził, że zerwie rozmowy z władzami, jeżeli będą próbowały w jakikolwiek sposób użyć siły przeciwko setkom tysięcy opozycyjnych demonstrantów. - Jeżeli dowiemy się o przygotowaniu jakiegokolwiek rozwiązania siłowego, to natychmiast zrywamy negocjacje i wzywamy naród na ulice, by bronił swoich praw - powiedział Juszczenko na ponad 200-tysięcznym wiecu swoich zwolenników w Kijowie.
         Wojna nerwów trwa. Dziś ukraiński Sąd Najwyższy ma wydać werdykt w sprawie II tury wyborów prezydenckich.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo