Równi i równiejsi

    Beata Korzeniewska [email protected]

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Stowarzyszenie Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych "Alter Ego" zajęły się opisaną przez nas sprawą dwóch dramatycznych wypadków pod Człuchowem, które, jak ujawniliśmy, łączy nazwisko syna miejscowego biznesmena.
         W artykule "Młody nietykalny" (opublikowanym w "Pomorskiej" pod koniec ub. miesiąca) pokazaliśmy również jak obecnie wygląda życie ich ofiar: Bogdana Zawiszewskiego, rencisty z podłuchowskiej Rzecznicy i KacSkórskiego - 3,5-latka z
         Pierwszy został potrącony na ulicy przez pędzące auto. Był o krok od śmierci, nadal grozi mu amputacja nogi. Od wypadku minęły już cztery lata, a pan Bogdan chodzi wyłącznie o kuli, z trudem oddycha.
         Choć zebrane dowody pozwoliły na to, by zarzut spowodowania wypadku postawić Tomaszowi R. z miejscowości Czarne, chłopak nigdy nie stanął przed ądem. Nie musiał, bo prokuratura umorzyła sprawę.
         W przypadku Kacperka było inaczej. Tu wymiar sprawiedliwości nie miał wątpliwości, że sprawcą dramatu chłopca i jego rodziny jest Tomasz R., który w święta wielkanocne br. testował na ulicy możliwości swojego motocykla.
         Po tym wypadku lekarze również mówili o cudzie. Pędzący z ogromną prędkością motor suzuki wbił się w tylną część auta, którym podróżowała rodzina Skórskich. Od tego momentu dla chłopczyka każdy nowy dzień, to nieustanna walka o życie. Jest w śpiączce. W wypadku poważnie ucierpiała także jego mama. Do dziś nie może dojść do siebie. Ojcu nic się nie stało, ale jest kłębkiem nerwów, wypadły mu włosy.
         Kacperek walczy
         Tomasz R. został ukarany. Dostał półtora roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Na ten czas stracił także prawo jazdy, ale tylko na motocykle i samochody osobowe. W praktyce oznacza to, że nadal może jeździć, tyle że samochodami ciężarowymi, z czego, jak sam przyznał, korzysta. Zdrowiem swoich ofiar nigdy się nie zainteresował.
         Kacperek jest teraz w domu. Wymaga jednak ciągłej opieki. - Co godzinę mierzymy mu temperaturę - mówi Robert Skórski, tata Kacpra. - Na zmianę z żoną karmimy go, myjemy i przebieramy. W klinice miał do sześciu godzin rehabilitacji dziennie. W domu nas na to nie stać.
         
    W sprawie Bogdana Zawiinterweniował rzecznik praw obywatelskich. Na jego wniosek Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku zleciła jednostce w Słupsku wykonanie dodatkowych czynności. - Materiał dowodowy poddany jest ponownej ocenie. Jeśli pojawią się nowe dowody postępowanie zostanie wznowione - zapewnia Edward Janas z Prokuratury Okręgowej w Słupsku. Pewności jednak nie ma.
         Lista inwalidów
         Tymczasem, zdaniem Jana Popiela, prezesa Stowarzyszenia "Alter Ego", który obiecał darmową pomoc prawną obu rodzinom, w obu przypadkach poszkodowanym należą się wysokie odszkodowania. - Opisane historie to najlepszy dowód na to, że w polskim prawie są równi i równiejsi - komentuje w rozmowie z "Pomorską". - Wymiar sprawiedliwości zbyt liberalnie traktuje sprawców wypadków i jeśli nie zmienimy tej polityki, lista inwalidów będzie coraz dłuższa. Być może gdyby w przypadku pana Bogdana doszło do ustalenia sprawcy i byłaby to osoba, na której ciążyło podejrzenie, można by było uniknąć kolejnej tragedii. Krzywda dziecka, to jedno. Trzeba spojrzeć na przez pryzmat rodziców, którzy wobec swojej pociechy mieli jakieś oczekiwania i plany. Kolejny problemem jest bardzo trudny dostęp do informacji o możliwościach dochodzenia odszkodowania nawet, gdy sprawca jest nieustalony, jak jest w przypadku pana Bogdana. Jemu również przysługuje odszkodowanie z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego.
         
    Do Strasburga
         Ofiary obu wypadków dowiedziały się o swoim istnieniu za sprawą "Pomorskiej". Teraz są w stałym kontakcie i wzajemnie podtrzymują się na duchu. - Tak to czasem bywa, że ludzi połączy tragedia - Bogdan Zawiszewski nie potrafi ukryć wzruszenia. - Wiem, że czasu się nie wróci, ale bardzo chciałbym pomóc temu chłopcu. Nigdy nie ustałem walce o sprawiedliwość, a teraz, kiedy wiem o jestem jeszcze bardziej zdeterminowany - dodaje. Właśnie zabrał się za wypełnianie druków, które otrzymał z Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. - Napisali, że rozpatrzą moją skargę. Czekam tyle lat, wiec poczekam jeszcze trochę. Wierzę, że nam pomogą, prawda musi wygrać!
         
    ***
         Trzeba mieć nadzieję, że prawda zwycięży w Strasburgu. Chciałabym jednak wierzyć, że Polacy mogą liczyć na sprawiedliwość w Polsce; nawet ci, którzy nie są krewnymi biznesmena.
         

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo