I stał się cud

    Beata Busz

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Rząd przegrał w Sejmie. Przedsiębiorcy mogą odetchnąć z ulgą,bo nie będzie podwyżek składek na ZUS
         Wczoraj posłowie odrzucili projekt ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych zakładający zróżnicowanie składek dla przedsiębiorców. Gdyby rządowe propozycje przeszły, część z nich musiałaby odprowadzać do ZUS trzy razy tyle, co dotychczas.
         Zatem zostało po staremu. Osoby prowadzące działalność gospodarczą same mogą deklarować dochód, od którego naliczana jest "zusowska" składka. Nie może być ona jednak mniejsza niż 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia.
         Rząd miał wizję
         
    Tymczasem rząd chciał, by wysokość składki była naliczana od faktycznego dochodu osiąganego przez przedsiębiorcę. Podwyżki dotknęłyby już biznesmenów zarabiających powyżej 2,2 tys. miesięcznie. Zamiast około 493 zł na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, musieliby oni odprowadzać grubo ponad 700 zł. Jeszcze czarniejszy scenariusz kroił się w przypadku przedsiębiorców z dochodem w granicach 4 tys. zł. Ci musieliby odprowadzać na FUS aż 300 proc. tego co dotychczas, czyli blisko 1,5 tys. zł.
         Organizacje biznesowe wielokrotnie apelowały o wycofanie rządowego projektu z Sejmu. Bez skutku. Prace nad nim toczyły się pełną parą. Po drodze powstawały też kolejne poselskie i nieco złagodzone wersje podwyżek. Wczoraj odbyło się trzecie czytanie projektu ustawy zakładającej zróżnicowanie składek dla przedsiębiorców, które miało rozstrzygnąć o jego "być albo nie być". I stał się cud: projekt odrzucono przewagą zaledwie kilkunastu głosów.
         Wyniki głosowania
         
    za odrzuceniem podwyżek: 218 posłów
         przeciw odrzuceniu: 207 posłów
         wstrzymujący się: 1 poseł
         Wcześniej nie obyło się bez burzliwej dyskusji. Opozycja zarzucała rządowi, że jego propozycje doprowadziłyby do upadku wielu małych i średnich firm. Część przedsiębiorców mogłaby także uciec w szarą strefę. Z kolei orędownicy zmian - wicepremier Jerzy Hausner i minister polityki społecznej, Krzysztof Pater, odpierali zarzuty. Według Patera, chodziło głównie o to, "by najbogatsza część samozatrudnionych przedsiębiorców nie żyła na garnuszku biedniejszych".
         Pieniądze w kieszeni
         
    Przedsiębiorcy czekali na decyzje Sejmu z zapartym tchem. - Już teraz składki na ZUS są wysokie - mówi Krzysztof Smietana , właściciel firmy "Ardor" w Bydgoszczy. - Do tego z roku na rok rosną koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Tymczasem głoszony przez rząd wzrost gospodarczy zupełnie nie przekłada się na kondycję małych firm usługowo-wytwórczych. Wręcz przeciwnie, nadal tkwimy w marazmie.
         
    Pan Krzysztof daje pracę siedmiu osobom. - Ale gdyby przyszło mi odprowadzać więcej pieniędzy na ZUS musiałbym poważnie zastanowić się nad zwolnieniami - nie ukrywa. - Pracownikom trzeba przecież płacić pensje. A każde kolejne obciążenie to mniej gotówki obrotowej.
         
    Tymczasem rząd ma teraz nie lada kłopot. W budżecie na przyszły rok zabraknie ok. 1,2 mld zł, które miały tam wpłynąć z tytułu podwyższonej składki.
         - To dobrze, że pieniądze te zostaną w kieszeni przedsiębiorców - stwierdza Jeremi Mordasewicz , ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. - Rozsądnie zainwestowane, lepiej przyczynią się do rozwoju polskiej gospodarki, niż gdyby łatały ten worek bez dna, jakim jest państwowa kasa.
         
    Ale rząd nie zamierza składać broni. Minister Pater już zapowiedział, że zaprezentuje wkrótce nowe rozwiązania w kwestii składek dla przedsiębiorców...
         

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo