Fucha dla wójta

    Tekst i fot. Anna Maria Zdrenka

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Agnieszka Wegner demonstruje jak głęboki jest  rów biegnący przy drodze. Obok Beata  Korzeniewska z córka Martyną, Teresa  Wozińska i Krystian Wegne

    Agnieszka Wegner demonstruje jak głęboki jest rów biegnący przy drodze. Obok Beata Korzeniewska z córka Martyną, Teresa Wozińska i Krystian Wegner.

    Rodzice z Bralewnicy narzekają, że ich dzieci nadal muszą chodzić półtora kilometra polną drogą do szkolnego autobusu.<b> </b>- Każdy mówi, że coś zrobi i nic nie robi - mówi Teresa Wozińska.
    Agnieszka Wegner demonstruje jak głęboki jest  rów biegnący przy drodze. Obok Beata  Korzeniewska z córka Martyną, Teresa  Wozińska i Krystian Wegne

    Agnieszka Wegner demonstruje jak głęboki jest rów biegnący przy drodze. Obok Beata Korzeniewska z córka Martyną, Teresa Wozińska i Krystian Wegner.

         Jak już pisaliśmy, gmina chciała dowóz dzieci busem, ale przewoźnik stwierdził, że droga jest w złym stanie. Rodzice oburzają się, że dzieci nadal chodzą w brzydkiej pogodzie i w ciemnościach. Gdy pada deszcz, na drodze są wielkie kałuże. - Córka przychodzi do domu i mówi: "Mamo daj mi kołdrę albo herbatę", bo jej zimno - opowiada Beata Korzeniewska. Matki obawiają się, że po ciemku któreś dziecko wpadnie do rowu przy drodze. - PGR Wieszczyce wykopał rów i spuszczają wodę z pól - wyjaśnia Agnieszka Welter.
         - My nie wiemy, gdzie należymy. Jak idziemy do gminy, to mówią: idźcie do PGR, a jak idziemy do PGR, to mówią: idźcie do gminy - denerwuje się Korzeniewska. Matki dodają, że wójt przyjechał na chwilę, stwierdził, że droga jest dobra i bus będzie jeździć. Ale nie jeździ. Tylko dzieci trochę później wychodzą do autobusu: - Wójt powiedział, że w razie deszczu autobus będzie podwoził dzieci, ale ani razu tak nie było - twierdzą mieszkanki Bralewnicy.
         Gmina szuka oszczędności i rozważa zmianę dowozu uczniów. Nie wiadomo jednak, czy zmieni się coś w Bralewnicy. - Stało się to, co ja proponowałem od dwóch lat. Jest prywatny przewoźnik, ma forda transita i chce dowozić dzieci - informuje wójt Stanisław Pawlak. - Oprócz Bralewnicy mamy kilkadziesiąt dzieci, które też dochodzą do punktu zbornego - dodaje. Proponuje mieszkańcom, by sami pomyśleli o dowozie.
         - Mamy wziąć kredyt i kupić busa, za co? - odpowiadają rodzice. - Niech wójt wozi swoim samochodem i odliczy sobie kilometrówkę - mówią.
         

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo