Kto rozgrzesza generała

    Kto rozgrzesza generała

    Dariusz Knapik

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Nasi czytelnicy osądzili stan wojenny. Poza dwoma wyjątkami zapadły łagodne lub uniewinniające wyroki.
         W minionym tygodniu katowicki oddział Instytutu Pamięci Narodowej wszczął śledztwo mające ustalić, czy stan wojenny był komunistyczną zbrodnią. Komentując tę decyzję, Lech Wałęsa stwierdził, że zawsze był przekonany o zbrodniczym charakterze decyzji z 13 grudnia 1981 roku. Za stan wojenny powinni być rozliczeni nie tylko sierżanci i zomowcy, ale przede wszystkim generałowie, w tym także Wojciech Jaruzelski.
         Z kilkudziesięciu czytelników, którzy dzwonili do nas podczas wtorkowego dyżuru, podobną opinię miało tylko dwóch. - To była zbrodnia i na dodatek tchórzliwa. Jaruzelskiemu powinno się zabrać wysoką emeryturę i dać nędzne grosze - stwierdził emeryt z Torunia. Uważa, że połowa społeczeństwa jest w tej sprawie "ogłupiona", ale to efekt lat przeżytych w komunizmie.
         Zdaniem Mariana Orze-chowskiego z Grudziądza gen. Jaruzelski wprowadził stan wojenny dla ratowania PRL i utrzymania władzy. Nie wierzy jednak, by ludzie którzy podjęli tę decyzję, ponieśli za nią odpowiedzialność.
         Jedynie zło
         
    Nawet Zbigniew Kujawa z Włocławka, internowany po 13 grudnia 1981 roku, ma wątpliwości, czy stan wojenny można nazwać zbrodnią. - Na pewno nie było to nic dobrego dla Polski. Ale gdyby alternatywą tej decyzji było wkroczenie wojsk sowieckich, można ją usprawiedliwiać. Na razie nie ma na to jednak niezbitych dowodów - mówi. Jest przeciwny zbiorowemu rozliczaniu generałów. Jego zdaniem sądzić trzeba za konkretne sprawy, takie, jak np. kopalnia Wujek.
         - Działaczom "Solidarności", którzy chcą dziś osądzać stan wojenny, polecam książkę pułkownika Kuklińskiego "Wojna z narodem widziana od środka", wydaną w 1987 roku przez łódzkie podziemie. Autor nie kryje, że wybrano jedynie mniejsze zło - twierdzi Zbigniew Michalski z Bydgoszczy.
         - Odczułem stan wojenny na własnej skórze. Był naganny, opóźnił demokratyczne przemiany w Polsce, ale nie można nazywać go zbrodnią i skazywać ludzi odpowiedzialnych za jego wprowadzenie - mówi Stanisław z Torunia.
         - Brat z Australii, który często przyjeżdżał do Polski, ku memu zaskoczeniu, zaakceptował stan wojenny, jako ratunek przed sowiecką interwencją. Czy w 1981 roku opozycja była gotowa, by wyprowadzić kraj z kryzysu? Moim zdaniem lepiej, że zabrał się za to Jaruzelski. - mówi Stanisław z Grudziądza.
         Ostatnia ratunku
         
    Zdecydowana większość naszych rozmówców nie ma wątpliwości, że stan wojenny był jedynym ratunkiem dla Polski. - Wojska radzieckie już czekały, w Niemczech, na Białorusi, Ukrainie. Przeżyłem okupację, Powstanie Warszawskie i cieszę się, że nie dane mi było znów przeżywać koszmaru wojny - mówi Jerzy z Brodnicy. - Rosjanie wcale nie musieli tu wkraczać, przecież stacjonowało u nas mnóstwo radzieckich dywizji. To byłaby rzeź - twierdzi Jan z Grudziądza.
         - Breżniew prędzej poświeciłby Rumunię czy Bułgarię, ale nigdy nie Polskę, przez którą wiodła droga do największego zgrupowania radzieckich wojsk w NRD. Nie dam sobie tego powiedzieć - mówi emerytowany bankowiec z Bydgoszczy.
         - Czy ci ludzie, którzy dziś tak się palą, by sądzić generała Jaruzelskiego, nie pamiętają co się wydarzyło na Węgrzech, nie wiedzą, do czego zdolni byli Rosjanie? - pytają m.in. Maksymilian z Torunia i Janusz Gołaj z Bydgoszczy.
         Jan Nowakowski z gminy Łasin, Roman z byłego bydgoskiego "Stomilu" i wielu innych czytelników podkreślało, że stan wojenny uchronił kraj przed anarchią i chaosem gospodarczym.
         Dajcie spokój Jaruzelskiemu
         
    W zasadzie czytelnicy są przeciwni stawianiu przed sądem autorów stanu wojennego. - Dajcie wreszcie Jaruzelskiemu święty spokój! A jak za 30 lat ocenią wojnę w Iraku, gdzie też giną Polacy? - pyta mieszkanka Kcyni.
         - Jaruzelski stoi nad grobem i niech się już przestaną go czepiać. Ja bym prędzej postawił przed trybunałem Wałęsę, bo to on odpowiada za cierpienia, jakie spadają teraz na Polaków - mówią emeryt z Łabiszyna i Józef z Chojnic.
         Wielu czytelników nie kryło niechęci do Instytutu Pamięci Narodowej. Ich zdaniem mamy w kraju pilniejsze potrzeby niż rozdrapywanie starych ran i dzielenie Polaków. Prokuratorzy z instytutu bardziej by się przydali do ścigania przestępców.
         Pamiętają tylko godzinę milicyjną
         
    W listopadzie 2001 roku, tuż przed dwudziestą rocznicą wprowadzenia stanu wojennego, CBOS przeprowadził w tej sprawie sondaż. Jako słuszną oceniło tę decyzję aż 51 procent ankietowanych. Wyniki te są zbliżone do wcześniejszych badań z 1994 i 1996 roku. Oceny różnią się w zależności od wieku, im starsza grupa, tym wzrasta akceptacja dla decyzji gen. Jaruzelskiego.
         Większość ankietowanych przyznaje, że bezpośrednio po 13 grudnia 1981 roku przyjęła tę decyzję negatywnie, jednak, w miarę upływu lat, zmieniła zdanie. Czas zaciera też coraz bardziej ludzką pamięć. Przed dwudziestą rocznicą 13 grudnia tylko co czwarty ankietowany potrafił podać całą poprawną datę wprowadzenia stanu wojennego. Rok pamiętało 63 proc. respondentów, miesiąc - 80 proc., a dzień - 65 proc.
         Wzrosła też liczba osób, które nie mają już żadnych skojarzeń ze stanem wojennym. Najczęściej ludzie pamiętają godzinę milicyjną oraz trudności związane z podróżowaniem po kraju. Poniżej 10 proc. badanych wymieniało inne rygory, jak kontrole rozmów telefonicznych i korespondencji, zawieszenie związków i stowarzyszeń, kontrole dokumentów, nawet internowania.
         Co piąty badany nie miał żadnych skojarzeń.
         

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo