Poważny przypadek

    (marz)

    Gazeta Pomorska

    Aktualizacja:

    Gazeta Pomorska

    Do szpitalnej Izby Przyjęć coraz częściej  trafiają pacjenci z przychodni.

    Do szpitalnej Izby Przyjęć coraz częściej trafiają pacjenci z przychodni. ©Piotr Bilski

    Sprywatyzowane przychodnie lekarskie w Grudziądzu wyczerpały limity i odsyłają pacjentów do szpitalnej izby przyjęć. Dyrektor szpitala ostro się temu sprzeciwia.
    Do szpitalnej Izby Przyjęć coraz częściej  trafiają pacjenci z przychodni.

    Do szpitalnej Izby Przyjęć coraz częściej trafiają pacjenci z przychodni. ©Piotr Bilski

         Z końcem tego roku wyczerpał się limit usług medycznych, zakontraktowanych przez sprywatyzowane przychodnie w Grudziądzu. Coraz częściej pacjenci, którzy zgłaszają się do przychodni, odsyłani są do...Izby Przyjęć Szpitala Specjalistycznego im. Władysława Biegańskiego w Grudziądzu.
         A jak wiadomo, lecznicy tej limity także się już dawno skończyły. Tymczasem w izbie przyjęć pojawiają się chorzy bardzo często od lekarzy ortopedów i chirurgów z przychodni np. do zmiany opatrunku czy zdjęcia szwów.
         Tego typu świadczenia mogą z powodzeniem wykonać pracownicy przychodni, którzy jednak obarczają nimi szpital, a ten powinien służyć pomocą medyczną w znacznie poważniejszych przypadkach.
         Nie będzie asekuracji
         
    Jak dowiadujemy się od dyrektora szpitala specjalistycznego Marka Nowaka, szpital - mimo że limity są już dawno wyczerpane - nie odesłał jeszcze pacjenta z zawałem lub z wypadku. -Te ponadplanowe usługi szpitalne nie są refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, zasłaniający sią kompletnie nieżyciowymi normami limitów - objaśnia dyrektor - Jednak je wykonujemy, bo wierzę, że pieniądze na te świadczenia ratujące pacjentom życie i zdrowie, w końcu się znajdą. Nie wyobrażam sobie, żebyśmy odesłali pacjenta pilnie potrzebującego naszej pomocy. Tak się na pewno nie stanie. Tym bardziej utrudnia nam zadanie przysyłanie pacjentów z grudziądzkich przychodni do szpitalnej izby przyjęć, co nas obarcza zupełnie niepotrzebnie dodatkowymi świadczeniami, będącymi w gestii przychodni. Trudno, przychodnie są sprywatyzowane i naprawdę nie jest rolą szpitala asekuracja ich działalności.
         Co mają zrobić pacjenci, których z przychodni przysłano do szpitala, gdzie też nie chcą ich przyjąć?
         Adresat: NFZ Bydgoszcz
         
    O tej sytuacji powinni wiedzieć szefowie Narodowego Funduszu Zdrowia w Bydgoszczy - mówią pracownicy szpitala - i właśnie od NFZ grudziądzcy pacjenci domagają się rozwiązania problemu.
         Dyrekcja szpitala sugeruje, że szefowie przychodni powinni negocjować z Narodowym Funduszem Zdrowia dodatkowe limity, tymczasem idą po linii najmniejszego oporu, kierując chorych do szpitala z przypadkami nie wymagającymi wcale hospitalizacji.
         -
         Przyczyną takiego stanu rzeczy jest oczywiście zły system opieki zdrowotnej i zbyt małe limity świadczeń przyznawane lecznicom.
         Jednak nawet w tej trudnej sytuacji, placówki ochrony zdrowia nie mogą zrzucać na siebie nawzajem obowiązku zajęcia się pacjentem.
         

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo