Pasiaki, ale łowickie

    Pasiaki, ale łowickie

    WASZ MAKLER

    Gazeta Pomorska

    Gazeta Pomorska

    Od dłuższego już czasu zaczynam podejrzewać, że Warszawa to jedno wielkie więzienie. Bo, wystawcie sobie Państwo: tam mieszkają sami niewinni!
         Wśród nich wyróżnia się klasą i wybitnym tupetem były minister zdrowia (przedtem lekarz domowy Leszka M.) Mariusz - nomen omen - Łapiński. NIK twierdzi, że za jego rządów oraz jego kolesiów budżet państwa stracił grubo ponad sto milionów złotych. Na takie dictum Łapiński przysiągł się trzema palcami na sercu, z uśmiechem, że przeciwnie - budżet zarobił ciężkie miliony, a nie stracił.
    Druga specjalna komedia sejmowa do sprawy Orlenu też idzie w dobrym kierunku: nie kradziono petromilionów tylko rozdawano, nie brano łapówek - tylko dawano i wreszcie nie aresztowano prezesów, tylko wypuszczano.
         Z kolei Jan Maria Jackowski, szef stołecznej Rady Miasta, ma wprawdzie siedem mieszkań, ale ma też czworo dzieci i zaglądanie mu pod kołdrę to prowokacja polityczna. Premier Marek Belka trzyma w szufladzie czarną listę z nazwiskami trzydziestu wysokich funkcjonariuszy państwa podejrzanych o przekręty. Ale jej nie ujawni, bo oni są najpewniej niewinni. Pani prezydentowa Kwaśniewska natomiast jest czysta jak łza, więc listy sponsorów fundacji jej imienia nie ujawni, bo to zaszkodziłoby chorym dzieciom. A taki Jamroży z PZU czy Wróbel... No, już dobrze, więcej nie będzie. Mam za to wspaniały przykład z prowincji.
         Oto sąd w Łowiczu przyznał 3600 złotych odszkodowania dyrektorowi gimnazjum, odwołanemu przez burmistrza za jazdę po pijanemu. Ów inżynier dusz młodzieńczych miał prawie 1,3 promila alkoholu we krwi, więc łowicki sąd uznał jego winę. Sąd drugiej instancji umorzył warunkowo postępowanie karne: był wprawdzie pijany, ale już nie takie pomroczności Rzeczpospolita widziała. Mimo to burmistrz odwołał wesołego dyrektora ze stanowiska. Jednak sprzeciwił się temu niejaki Posmyk, łódzki kurator oświaty. Dało to wesołemu dyrektorowi prawo do skierowania sprawy do sądu pracy o... utracone zarobki. 3600 złotych powinna więc wypłacić mu kasa jego gimnazjum. Dzięki temu łęczycki dyrektor jest bodaj pierwszym obywatelem Rzeczypospolitej, który otrzyma przyzwoitą gratyfikację za jazdę na bani. Aż boję się o tym pisać, bo prawdopodobnie już dziś wielu nauczycieli przyssie się do flaszki, by dorobić sobie do skromnej bądź co bądź pensji. A jeśli taki nauczyciel ubezpieczy się przed jazdą na bańce, to sprawa będzie załatwiona. Bo nie wiem, czy Państwo słyszeli, że PZU Życie nie zostało okradzione przez prezesa Jamrożego, tylko naciągnięte przez nieuczciwych klientów. Ponoć do samego prezesa zgłosił się niejaki Szmul Lubliner żądając polisy.
         - A ile ma pan lat? - pyta Jamroży.
         - Sześćdziesiąt - powiada Szmul.
         - Hm, to trochę dużo... Ale dobrze, niech pan przyjdzie jutro, zastanowimy się.
         - Jutro nie mogę, prezesie, mam urodziny ojca.
         - A ile lat ma tate? - pyta dobrotliwie Jamroży.
         - Osiemdziesiąt, panie prezesie.
         - Dobrze, to we wtorek proszę...
         - Ale we wtorek mam ślub dziadka! - rozkłada ręce Lubliner.
         - Ślub dziadka?! I w tym wieku jeszcze mu się chce żenić?
         - Co znaczy: "chce"? On musi, panie prezesie...
         Tak więc drodzy Państwo - najważniejsze jest ubezpieczenie. Uczciwości.
         
         

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Pomorska.pl poleca

    Wideo