Stworzył fabrykę "Vobro” w Brodnicy. Zaczęło się od... cukrowej waty

Dodano: 29 czerwca 2011, 8:00 Autor:

Rozmowa z Wojciechem Wojenkowskim, twórcą i właścicielem fabryki "Vobro” w Brodnicy, w dniu jubileuszu firmy.
Dla mnie największym osiągnięciem jest możliwość dania pracy innym

Wojciech Wojenkowski Dla mnie największym osiągnięciem jest możliwość dania pracy innym (fot. Bogumił Drogorób)

Przeczytaj więcej

- Skąd pan się wziął w biznesie?

- Bywają zdarzenia przypadkowe i są one pewnie i ciekawe, od strony fabularnej. U mnie przypadek nie zadziałał. Miałem pewne przemyślenia i zacząłem wprowadzać je w życie. Wprawdzie były to jeszcze czasy PRL-u, rok 1986, postanowiłem zgłosić działalność gospodarczą i zacząć pracować na własną rękę. Cukrowa wata, może by od tego zacząć? W zbudowaniu maszyny pomógł mi przyjaciel, Staszek Wiśniewski – dziś prowadzący z żoną Stefanią dużą Wytwórnię Opakowań Kartonowych w Brodnicy – którego zdolności mechaniczne były większe niż moje. Wykonaliśmy maszynerię i zaczęło się kręcić.

- Gdzie był przystanek z tą watą w Brodnicy, w pobliżu zamku krzyżackiego?

- Przyznam się, że trochę wstyd mi było handlować w Brodnicy. Wprawdzie pochodzę ze Zbiczna, ale w Brodnicy chodziłem do szkoły. Głupio było mi przed kolegami, znajomymi. Pojechałem do Strzyg, w stronę Rypina. Był tam odpust. Tam właśnie klamka zapadła – zarobiłem przez jeden dzień cztery razy więcej niż wynosiło moje wynagrodzenie w państwowej firmie. Byłem już wtedy przekonany, że muszę liczyć tylko na siebie, realizować swoje pomysły. Pokręciłem się z watą jeszcze po Rypinie, Golubiu-Dobrzyniu, Wąbrzeźnie, bliższej i dalszej okolicy i już po głowie chodziło mi coś nowego. Zacząłem watę pakować w torebki foliowe, pod ciśnieniem. Tu również w technicznych sprawach pomógł mi Staszek. Zaczęła się produkcja, musiała być zatem i nazwa firmy. Wymyśliłem "Vobro”, specjalnie przez V, zakładając optymistycznie, że być może, w przyszłości, moje produkty wejdą na rynek zagraniczny!!! Oczywiście, nie myślałem o wacie, ale jakiejś innej, słodkiej galanterii. Miałem więc w nazwie firmy imię, i nazwisko, i miasto – Brodnicę. I tak jest do dziś.

Przeczytaj też: Brodnickie czekoladki w Kolonii. Najbardziej smakowały wiśnie w likierze.

- Gdzie była pierwsza produkcja?

- Wynajmowałem parter domku jednorodzinnego przy ul. Partyzantów, musiały być przecież odpowiednie warunki sanitarne. Wbrew nazwie ulicy nie była to partyzantka. Tam była maszyna do waty, zgrzewarka. Jeździłem z towarem do Warszawy, sprzedawałem na warzywniaku, największym w stolicy. Nocą wyjazd, od rana sprzedaż. Nie miałem jeszcze swojego transportu, więc zabierałem się z kolegami z Lidzbarka Welskiego. Ja im pomagałem ładować skrzynki z jabłkami, oni brali mój towar. Gdy inni bawili się w sobotę na dyskotekach, ja pracowałem. Kolejny krok w mojej firmie to produkcja ryżu preparowanego, potem przyszedł czas pudrowych cukierków. Kolejno firma znajdowała się na Orzeszkowej, następnie Hallera skąd wyprowadziłem się z produkcją na ul. 18 Stycznia, gdzie zacząłem wyrób drażetek, kamyczków orzechowych, drażetek w czekoladzie. Tam też powstały pierwsze bombonierki. Wiśnia w czekoladzie – to był pierwszy produkt w znakomitym opakowaniu. Wiśnia jest do dziś marką "Vobro”.

- Zawsze o krok naprzód?

- Gdybym stał przy maszynie i przyglądał się jak pięknie się toczą pudrowe pastylki nie doczekałbym 25 lat firmy. Zawsze jest jakieś koło napędowe, firma musiała się rozwijać, stała się fabryką. Rozwój natomiast gwarantuje pracę. Tu nie trzeba wielkiej filozofii. Dziś, w dużym zakładzie przy ul. Podgórnej – inwestuję tam nieustannie – pracuje średnio 350 osób. Mam świadomość, że to już coś znaczy dla miasta, dla rodzin tych 350 pracowników. Do tego technologia, o której kiedyś w ogóle się nie śniło.

- Zdarzyło się panu, jako szefowi już wielkiej firmy, stanąć przy maszynie, albo zająć się jakąś inna pracą w zakładzie, bo – przykładowo – ktoś zachorował?

- Kiedyś kierowca przysłał żonę ze zwolnieniem chorobowym. Samochód był załadowany towarem. Wsiadłem i pojechałem, informując rodzinę, już z trasy, że właśnie jestem w drodze na południe Polski.

- Zasmakowały śliwki, wiśnie w czekoladzie, pieczywo cukiernicze, wiele innych produktów, europejskim kontrahentom…

- Dziś "Vobro” jest znane w ponad dwudziestu krajach świata. Marzenia się spełniają. Co więcej, nadal jest firmą wyłącznie polską, z polskim kapitałem. Po prostu moją.

- Nie próbowano rozmawiać na ten temat?

- Owszem, poważnych ofert było sporo, ale ja mówię krótko: "Vobro” jest znakiem Brodnicy, jestem Polakiem i nic się już tu nie zmieni. Moim następcą będzie syn Mateusz, dziś dwudziestoletni młodzieniec, poznający tajniki zarządzania, organizacji pracy. Oczywiście u mnie, w zakładzie nabiera doświadczenia. Jego czas nadejdzie.

- Przedsiębiorczość i szacunek, zawiść i zazdrość – gdy kupił pan pałac w Przydatkach pod Brodnicą, niektórzy brodniczanie kontestowali ten fakt.

- Na emocje nie mam wpływu. Kupiłem nie pałac tylko ruinę. Dziewiętnastowieczny pałac, w otoczeniu pięknego parku, często tam jeździłem, podziwiając przede wszystkim możliwą do odtworzenia architekturę i przyrodę. W 1998 roku, zdecydowałam się na kupno. Ponieważ pałac był w dyspozycji gminy Brodnica stanąłem do przetargu. Gdy radni dowiedzieli się, że zabiegam o ten obiekt, z ruiną jako centrum, czterokrotnie podnieśli cenę. Nie było to fair z ich strony, ale już byłem zdeterminowany. Oczywiście, poznałam historię tego miejsca. W XVII w. był tam drewniany dwór, albo pałac, gdy spłonął postawiono murowany. W XIX w. nabył go hrabia Walerian Siudowski. Pod nadzorem konserwatora zabytków i konserwatora przyrody przywróciłem mu dawną świetność. Każde przejście, każda alejka parkowa są tam gdzie były dawniej. Kłaniają się drzewa dwustuletnie, kłania się historia. Osiem lat zajęła renowacja tego zabytkowego obiektu.

- Zaangażował się pan także w życie miasta. Na każdą prośbę jest odpowiedź?

- Może nie na każdą, bo jest to niemożliwe. Nigdy nie zapominam o Domu Dziecka, o Caritas, o szkołach – mam na myśli uczniów. Po prostu, staram się. Nie mnie wypada oceniać.

- Wobec tego warto przypomnieć, że sfinansował pan renowację ratuszowego zabytkowego zegara na 700-lecie Brodnicy, przyczynił się do budowy pomników Anny Wazówny i papieża Jana Pawła II, żeby wymienić tylko działania najbardziej znaczące.

- Przyznaję, tak było. Dla mnie jednak ważniejsze jest, iż daję pracę wielu ludziom, wielu rodzinom. Tu satysfakcja jest największa.

- A czas wolny?

- Mój urlop ogranicza się do tygodnia latem i po kilka dni zimą. Latem uprawiam wakeboard, czyli pływam na krótkiej desce za motorówką albo skuterem wodnym. Najczęściej pływam na Jezioraku. Zimą natomiast wyjeżdżam w austriackie Alpy, albo w polskie Tatry, gdzie jeżdżę na snowboardzie.

- Prawdziwa jest historia - od pucybuta do…

- To raczej legenda, pewien symbol, u mnie wszystko działo się autentycznie. Patyk, wata, cukier, pierwsze pieniądze. Tak się zaczyna mój życiorys jako przedsiębiorcy.

Czytaj więcej o:
  • Brodnica
  • fabryka
  • fabryka Vobro
  • przedsiębiorczość
  • Vobro
  • Vobro w Brodnicy
  • Wojciech Wojenkowski
Przeczytaj kolejny artykułzamknij okno X

Brodnicki biegacz z brązowym medalem

Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
pomorska24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Najpopularniejsze

Czy prywatyzacja szpitala w Brodnicy to dobry pomysł?

wyniki głosowania
Liczba głosów: 33.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Kontakt z kolportażem »

Zadzwoń 800 111 006

Napisz maila:

Jesteśmy też na:

Serwisy społecznościowe

pomorska.pl jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.pomorska.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.