Jesteś tu: Strona główna Publicystyka Artykuł

Transseksualizm. Historie ludzi uwięzionych w obcych ciałach

Dodano: 10 września 2010, 9:36 Autor:

Nicolas Prusiński,  ma 26 lat, w 2007 roku przeszedł ostatnią operację korekty płci.

Nicolas Prusiński, ma 26 lat, w 2007 roku przeszedł ostatnią operację korekty płci.

- Rosły mi piersi, zanikał zarost. Wyglądałam okropnie, ani mężczyzna, ani kobieta - mówi Marianna. Urodziła się jako mężczyzna i jest w trakcie korekty płci.

- Gdybyśmy się nie znali, to by mnie ręce świerzbiły, żeby ci natłuc - Marianna usłyszała w pracy, po tym jak rozpoczęła kurację hormonalną.

A jednak, w najtrudniejszych chwilach, osoby z którymi pracuje wspierały ją. Gdy została wyrzucona z domu i nie miała gdzie spać, nocowała w biurze. Ale nie chce podawać nazwy przedsiębiorstwa. - Szef nie życzy sobie, żeby firma była kojarzona z dziwakami - tłumaczy Marianna.

Historie osób transseksualnych (TS) zaczynają się podobnie. "Od zawsze” czują, że coś jest nie tak. Ciało uwiera. Nie należy do nich. Starają się więc odkryć to, kim są. Muszą zmierzyć się z sobą, z bólem psychicznym i fizycznym. Ale i z rodziną, znajomymi, sąsiadami, nauczycielami. Bo jak im wytłumaczyć, że to ciało nie jest ich, że muszą je zmienić? Mówią, że to trudna walka. Nigdy jednak nie żałowali, że ją podjęli.

To, że jest "inna" Marianna czuła "od zawsze": - Gdy byłam mała chciałam robić to, co dziewczynki. Ubierać się tak jak one, tak samo układać włosy, zachowywać się dziewczyńsko. Byłam "po stronie dziewczyn". Nie rozumiałam agresji chłopców, tego, że strzelali do ptaków z procy. Nie pasowałam do nich.

Zauważali to wszyscy: - Jaki elokwentny chłopczyk, dojrzały jak na swój wiek - mówili o niej nauczyciele. A rodzice: - Maminsynek, co za baba!

W przedszkolu mogła ganiać w rajstopkach nie zwracając niczyjej uwagi. Kiedy była starsza, przebierała się w domu w ubrania siostry i mamy. Dbała o wygląd. Depilowała brwi. Znajomi, rodzina śmiali się z Marianny. - Nikt nie zapytał, dlaczego to robię - wspomina.

O tym, że jest transseksualna dowiedziała się od kuzyna, kiedy miała kilkanaście lat. - Byliśmy bardzo ze sobą zżyci i domyślił się, co się ze mną dzieje.

- Żyłam nie swoim życiem, w nie swoim ciele. Tego, jak to boli nie zrozumie nikt, dopóki sam nie przeżyje - uważa Marianna, jest w trakcie korekty płci.

- Żyłam nie swoim życiem, w nie swoim ciele. Tego, jak to boli nie zrozumie nikt, dopóki sam nie przeżyje - uważa Marianna, jest w trakcie korekty płci.

Nie mam już rodziny

Chciała żyć "normalnie". Jeszcze jako mężczyzna wzięła ślub, a w wieku 19 lat miała już córkę. - Byliśmy na to za młodzi, ale oboje chcieliśmy "się wyrwać".

Dwa lata temu, w wieku 43 lat poszła do seksuologa po poradę. Miała dosyć tego "szarpania się ze sobą”. - To była gehenna. Żyłam nie swoim życiem, w nie swoim ciele. Tego, jak to boli nie zrozumie nikt, dopóki sam nie przeżyje - uważa Marianna. - Żona poszła ze mną. Liczyła na to, że to dziwne zachowanie da się wyleczyć.

Seksuolog zdiagnozował u Marianny transseksualność. - Powiedział, że nie da się tego zmienić - dodaje Marianna. - Dla żony to był szok. Straciłam ją i córki. Nie chcą mnie znać. Wyprowadziłam się z domu i tułałam po znajomych. Nocowałam też w biurze firmy, w której pracuję, a często - nawet zimą - w samochodzie.

Bierze hormony, dzięki którym rozwinęły się piersi, wyładniały włosy, zmniejszył się zarost. Czeka ją rozprawa w sądzie. - Muszę pozwać własnych rodziców, aby mieć dokumenty zgodne z moją płcią psychiczną - tłumaczy Marianna. - Nie jest łatwo, ale takie jest polskie prawo.

Jeśli sąd uzna, że może zmienić dokumenty, będzie mogła przejść operację. Bez wyroku jest to niemożliwe.

Ale prędko ich nie dostanie - jej rodzice twierdzą przed sądem, że jestem chora psychicznie. - To nic. Uczucie lekkości, jakie zyskałam, dzięki rozpoczęciu korekty płci jest bezcenne - dodaje.

Marzę o tym, by być kobietą

- Wszystko zaczęło się już we wczesnym dzieciństwie - opowiada Monika z Bydgoszczy, ma 28 lat. - Bawiłam się tylko z rówieśniczkami - przymierzałyśmy ciuchy i buty mam, malowałyśmy paznokcie. Często marzyłam, jakby to było, gdybym miała ciało kobiety.

W szkole miała więcej koleżanek niż kolegów. Tak jest i dziś. - Kiedyś razem się bawiłyśmy i uczyłyśmy. Teraz - pogaduchy i wspólne zakupy.

Mówi, że jest optymistką, ale często popada w depresję: - Nie jestem sobą, to znaczy kobietą. Osobą, która cieszy się swoją kobiecością i może ją pod każdym względem podkreślić.
Aby tak się stało potrzebuje czasu i pieniędzy na operacje. - Przeszłam wiele wywiadów u psychologa dotyczących tożsamości płciowej. Ale nie rozpoczęłam kuracji hormonalnej ze względu na koszty. I przerwałam terapię psychologiczną.

W Polsce korekta płci nie jest refundowana, więc Monika odkłada na nią pieniądze.
Musi uzbierać kilkadziesiąt tysięcy złotych. W przypadku leczenia osób transseksualnych z M/K (z mężczyzny w kobietę) potrzebna jest tylko jedna operacja. Pozwala ona na przekształcenie narządów płciowych męskich w żeńskie. Po operacji są one trudne do rozróżnienia. Dochodzą do tego zabiegi chirurgii plastycznej - usunięcie jabłka Adama, korekta kości twarzy, depilacja twarzy, klatki piersiowej, wszczepienie implantów piersi, jeśli nie rozwiną się pod wpływem hormonów. Wszystko kosztuje ok. 20 tys. zł.

Natomiast na korektę płci z K/M (z kobiety w mężczyznę) trzeba przeznaczyć ok. 35 tys. zł., a cały proces zmiany trwa ok. 2-3 lat. I jest bardziej skomplikowany – wymaga trzech operacji. Pierwsza to mastektomia, czyli usunięcie piersi, druga (można jej dokonać dopiero po zmianie dokumentów) – histerektomia, czyli usunięcie wewnętrznych narządów rozrodczych (macicy i jajników z jajowodami) a trzecia polega na wytworzeniu członka i worka mosznowego.

Dokumenty kłamią

- Mam już 18 lat i wreszcie mogę rozpocząć leczenie - mówi Filip z Gdańska.
Czeka na swoją pierwszą wizytę u lekarza. - Pojadę do doktor Robachy z Łodzi.
Jest seksuologiem i od niej wszystko się zaczyna. Z Gdańska do Łodzi jest kawałek drogi, ale słyszał o doktor wiele dobrego, a w gdańskich sądach jej opinia jest uznawana za rzetelną.

- Nie jestem zbyt typowym TS. Większość takich osób jest hetero, a ja jestem homo - wyznaje.
To, że coś jest nie tak, poczuł w połowie podstawówki: - Było mi ze sobą źle. Miałem wrażenie, że jestem inny. Choć sam nie wiedziałem dlaczego. Denerwowało mnie, że jestem uznawany za dziewczynę - tłumaczy Filip.

Potem było coraz gorzej. - Zacząłem dojrzewać. I wtedy pojawiły się problemy, które ciągną się za mną do dziś. Jeśli ktoś nie akceptuje sam siebie, to często zaczyna chorować na depresję - wyjaśnia Filip.

- Nie boję się tego, co będzie po operacji. Jak już będę sobą. Raczej obawiam się tego dyskomfortu, gdy będę "pomiędzy" - z prawie całkowicie męskim ciałem, ale z dokumentami na kobiece nazwisko.

Jeśli doktor skieruje go do leczenia, będzie przyjmował hormony. Koszt: 30-40 zł miesięcznie. - Nie jest to aż tak dużo. Ale pierwsza operacja to już 8 tysięcy! Mama zaoferowała mi pomoc - dodaje Filip. - Nie do końca rozumie, jak można chcieć zmienić płeć. Ale powiedziała, że dla niej najważniejsze jest, żebym w końcu był szczęśliwy, zaczął korzystać z życia. Skoro nie mogę w tym ciele - pomoże mi je zmienić – mówi Filip. - Mój brat też powiedział, że nie rozumie - ale mnie akceptuje, bo przecież wciąż jesteśmy rodzeństwem.

Także znajomi Filipa wiedzą, że jest transseksualny. - Jestem akceptowany i mało kto mówi do mnie w szkole per "ona” - wyjaśnia.

- Pamiętam, że bardzo zdziwiło mnie, gdy w przedszkolu mój dobry kolega użył wobec mnie rzeczownika "dziewczyna" - mówi Wiktor Dynarski, pochodzi z Włocławka, teraz mieszka i studiuje w Warszawie.

Nigdy nie czułe się w gorszy od innych. – Po korekcie płci, być może trudno w to uwierzyć, w moim życiu nic się nie zmieniło. Jestem tym, kim zawsze byłem. Tyle, że wyglądam nieco inaczej niż dwa czy trzy lata temu. Znajomi nie zareagowali na informację, że jestem transseksualny. Zaakceptowali to - uważa Wiktor. I dodaje, że nie uprawia transseksualnej martyrologii. - Nie wierzę w umartwianie się. Wolę dumę.

Od dwóch lat pracuje w Fundacji na rzecz osób transpłciowych Trans-Fuzja. - Żyję powoli, bez rewolucji w życiu - kończy.

- Musiałem przejść rożne testy aby stwierdzić czy naprawdę jestem osobą transseksualną - wyjaśnia Nicolas.

- Musiałem przejść rożne testy aby stwierdzić czy naprawdę jestem osobą transseksualną - wyjaśnia Nicolas.

Myślałem, że jestem lesbijką

- Imię wybrałem po kuzynie. W dzieciństwie był dla mnie idolem – zaczyna Krzysztof. Rozmawiamy tuż przed jego wyjazdem do Wielkiej Brytanii. Jedzie z narzeczoną Anią do pracy, aby po powrocie móc spokojnie żyć pod Bydgoszczą. Choć nie wykluczają, że wyprowadzą się do większego miasta, gdzie nie musieliby obawiać się wścibskich spojrzeń i agresywnych komentarzy.

Ostatnią operację przeszedł w 1992 r. Nigdy nie żałował tej decyzji. Uważa, że dziś jest dużo trudniej zrobić korektę płci: - Wymyślają, że trzeba rodzinę po sądach ciągać. I cała procedura trwa dłużej. Kiedyś wystarczyło przedstawić w sądzie zaświadczenie od lekarza. Na drugiej rozprawie miałem już "wyrok". Sąd postanowił, że Krzysztof może być Krzysztofem. - Wszystko trwało miesiąc. I mogłem zmienić dokumenty.

I zrobił tak ze wszystkimi - z aktem chrztu, świadectwami szkolnymi, pracy. Podarł wszystkie zdjęcia. - Chciałem wymazać przeszłość. Teraz wiem, że nigdy od niej nie ucieknę.
Krzysztof i Ania od ponad roku są parą, planują wspólną przyszłość. Rodzina i znajomi nie wiedzą, że Krzysztof był kiedyś kobietą. – Ukrywamy to, bo obawiamy się, że moje dzieci, rodzice mogliby tego nie zrozumieć i przestać się kontaktować z nami – mówi Ania.

Krzysztof powiedział jej, że jest transseksualny już na samym początku znajomości. – Byliśmy coraz bliżej siebie i nie chciałem jej oszukiwać – wyjaśnia Krzysztof.

- To był dla mnie szok – dodaje Ania. – Nie spotkałam wcześniej żadnej osoby, która "zmieniła płeć” i nic nie słyszałam na ten temat. Krzysztof starał się wyjaśnić wszystko, chciał żebym zrozumiała co się z nim działo i to kim jest. Dzięki temu było mi łatwiej go zaakceptować.

Musiałem udowodnić, że jestem facetem

- Zawsze bawiłem się z kolegami, kopałem piłkę, biłem się z kumplami, wchodziłem na drzewa - wymienia Nicolas Prusiński, ma 26 lat, w 2007 roku przeszedł ostatnią operację korekty płci.
Okres dojrzewania był trudny: - Nie czułem się dobrze będąc "po stronie dziewczyn". Ale też nie do końca byłem akceptowany przez chłopaków.

Był zamknięty w sobie, miał niewielu przyjaciół.

- Z chłopakami nigdy nie byłem, zawsze zakochiwałem się w kobietach - opowiada Nicolas. - Skończyłem 18 lat i wiedziałem, że muszę coś z tym zrobić. Zacząłem szukać informacji do jakiego lekarza mogę pójść.

Znalazł prof. dr hab. Lechosława Gapika. - Musiałem przejść rożne testy aby stwierdzić czy naprawdę jestem osobą transseksualną - wyjaśnia Nicolas. - Wyszły dla mnie pozytywnie i rozpocząłem korektę.

Mówi, że przebył długą, ciężką drogę: - Musiałem ostro nad sobą pracować ale było warto. Nareszcie czuję się dobrze i normalnie w swoim ciele.

Pierwsza operacja była najważniejsza: - Mogłem po niej chodzić latem w t-shirtach! Jako niby-dziewczyna obwiązywałem się bandażem, a to było bardzo bolesne.

Następnym etapem korekty płci była zmiana dokumentów: - Wyrobiłem nowe papiery i mogłem żyć już normalnie. A rodzina zareagowała rewelacyjnie! Choć trochę trwało zanim zaczęli mnie odbierać poważnie jako faceta. Musiałem udowodnić, że naprawdę nim jestem.

Pracuje jako trener fitness i tenisa oraz jako osobisty trener w Polsce i w Niemczech. - Moi klienci sprawdzają w internecie kim jestem, a stamtąd mogą się dowiedzieć wszystkiego o mojej przeszłości. Niektórzy pytają, niektórzy nie. Wielu wie i jest ok. Nieważne co mam lub miałem w spodniach, ważne jakim jestem człowiekiem i trenerem - uważa Nicolas.

Podział na kobiety i mężczyzn jest sztuczny. Natura jest o wiele bardziej skomplikowana i tolerancyjna - mówi dr Stanisław Dulko, seksuolog.

Podział na kobiety i mężczyzn jest sztuczny. Natura jest o wiele bardziej skomplikowana i tolerancyjna - mówi dr Stanisław Dulko, seksuolog.

- Transseksualizm (TS) to zaburzenie identyfikacji roli płciowej i orientacji seksualnej, ma charakter wrodzony (ale nie dziedziczny). Współczesna medycyna nie potrafi przystosować mózgu płci do ciała, tylko ciało do psyche, mózgu. W Polsce prawdopodobnie żyje od 5 do 8 tysięcy osób transseksualnych. Leczenie mogą rozpocząć po 18 roku życia.

W Polsce jeden transseksualista (M/K) rodzi się na 55 tysięcy urodzeń, jedna transseksualistka (K/M) na 17 tysięcy. Podobnie jest w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Zachodnie statystyki notują 3-4-krotnie większą liczbę transseksualnych mężczyzn.

Udostępnij

Czytaj więcej o:
  • homoseksualizm
  • nicolas prusiński
  • seksuolog
  • Stanisław Dulko
  • trans-fuzja
  • transseksualizm
  • traspciowość
  • ts
  • wiktor dynarski
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
pomorska24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Najpopularniejsze

Czy Radosław Sikorski będzie kandydatem PO w wyborach prezydenckich?

wyniki głosowania
Liczba głosów: 310.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Kontakt z kolportażem »

Zadzwoń 800 111 006

Napisz maila:

Jesteśmy też na:

Serwisy społecznościowe

pomorska.pl jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.pomorska.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.