Piątek 3.09.2010

pomorska.pl » Sport » Sport - inne

dodano: 29 lipca 2010, 21:02

tagi:osielskorekord guinnessasoftball

W Osielsku grali w softball nieprzerwanie 121 godzin i 11 minut. Teraz czekają na wpis do Księgi Rekordów Guinnessa!

Tomasz Froehlke

Sześć dni i pięć nocy sprawiło, że zżyli się ze sobą jakby spędzili rok na bezludnej wyspie. Połączył ich swoisty nie Big Brother - długa i nieprzerwana gra w softball -"delikatniejszą” odmianę baseballa.

(fot. Paweł Skraba)

ONI BILI REKORD:

LEMONS:
Mikołaj Czerwiński, Sławomir Gralak, Łukasz Snopek, Anna Śmigiel, Adam Zieliński, Jacek Baumgart, Mateusz Czerwiński, Mateusz Macniak, Maja Markowska, Marta Markowska, Miłosz Modliński (wszyscy Dęby Osielsko), Paweł Gralak (niezrzeszony), Jakub Markowski, Mariusz Nowak, Tomasz Rębelski, Michał Rysiawa, Adrian Szydlik (wszyscy Pasikoniki Warszawa).

GREEN TEAM:
Maksymilian Kubiak (niezrzeszony), Piotr Gryczka, Miłosz Wiśniewski (Diament Piła), Mariusz Grzanowski (obaj Stal Kutno), Magdalena Kątna, Joanna Snopek, Bartosz Suliński, Bartosz Teska, Radosław Zagożdżon (wszyscy Dęby Osielsko), Arkadiusz Łukomski (Demony Miejska Górka), Patryk Noska (niezrzeszony), Alicja Nowicka (niezrzeszona), Jakub Osiński (KSSP Bełchatów), Bartłomiej Szydłowski (niezrzeszony), Łukasz Trzpiot (Baza Bydgoszcz), Rafał Wilczyński (niezrzeszony), Marcin Zajda (niezrzeszony).

Tego nie dokonał jeszcze nikt na świecie. W ubiegłym roku ponad 115 godzin grali w Kanadzie i na razie w słynnej księdze Guinnessa to jest oficjalny wpis. Na ratyfikowanie rekordu czeka wyczyn z czerwca tego roku we Włoszech, gdy przez dokładnie 120 godzin grały dwa zespoły. W Osielsku grali od wtorku godz. 12.00 do niedzieli godz. 13.11. Teraz muszą całą dokumentację przekazać oficjalnie do biura Księgi Rekordów Guinnessa. Rekord mógłby już być ratyfikowany, gdyby na jego bicie oficjalnie zostali zaproszeni przedstawiciele Guinnessa. Ale ich przyjazd na każdą tego typu imprezę kosztuje. Na wydatek przynajmniej kilku tysięcy funtów organizator - UKS Dęby Osielsko - nie mógł sobie pozwolić. Trzeba zatem czekać, czy rekord zostanie oficjalnie uznany.

Raz upał, raz ulewa

- Zrobiliśmy to! Nie ma znaczenia, czy będziemy gdzieś wpisani, czy nie! - krzyczeli uczestnicy padając sobie w ramiona w niedzielne wczesne popołudnie.
Przekorny traf chciał, że przeżyli katorgę. Pogodową. Zaczęli, gdy był niesamowity upał. Zamiast w klimatyzowanych, wojskowych namiotach, spali pod gołym niebem przed wejściem. Spali to może za duże słowo. Cztery godziny gry, dwie i pół, może trzy - snu. A ściślej - czuwania, żeby nie przegapić momentu, gdy trzeba wstać. - W_pewnym momencie odbierałem telefon z pobudką, mówiłem, że już idę i zapadałem znowu w sen - mówił Łukasz Snopek, na codzień grający trener ekstraklasowych Dębów.
Po upale przyszło załamanie. Burze, ulewy, gra w błocie po kostki. Przemoczona odzież. Znajomi z Osielska i okolic dowozili ciuchy, niektórzy grali więc w butach o trzy numery za duże. Nocami temperatura spadała do 15 stopni, a w momentach największegu upału sięgała 45 stopni w słońcu!
- Pamiętam, gdy jeden z nas stanął przede mną i krzyczał: Pier... to! Jak ja wyglądam?! Trzęsę się zimna, chlupocze mi w butach! A ja mu na to zmoknięty jak kura i trzęsący się z zimna: - A jak niby ja wyglądam, co?! - śmieje się Jacek Baumgart, twórca UKS Dęby, pomysłodawca bicia rekordu.- To był tylko pomysł, a organizacyjnie duży ukłon dla prezesa naszego klubu Jana Harmozy i całej rzeszy ludzi dobrej woli.
Niektórzy wolontariusze spali przez te dni nie więcej godzin niż sami zawodnicy. Jeden w dzień pomagał, biegał na noc do pracy, kilka godzin snu i z powrotem od razu na boisko. Przez 24 godziny na dobę robili im kanapki, dostarczali napoje, odzież, wymieniali butle gazowe, którymi ogrzewali się zawodnicy w swoich boksach.


Angina i kontuzja

Włosi przez pięć dni czerwca grali w składach po 27 osób w każdej z drużyn. Jako, że na boisku jednocześnie przebywa dziewiątka, mieli po trzy zmiany na drużynę i możliwość znacznie dłuższego odpoczynku.
W Osielsku było zupełnie inaczej. - Otrzymaliśmy informację, że w jednej drużynie nie może być więcej niż 20 zawodników - tłumaczy Baumgart. - Zgłosiliśmy dwa zespoły po 19 osób. Ale ktoś nie mógł przyjechać, trafiła się kontuzja i angina, więc tak naprawdę momentami graliśmy po 14-15 osób w drużynie. To niesamowite, że nam się udało! Czy jeszcze raz podjąłbym się takiego wyczynu? Z pewnością. Tyle, że byłbym już bogatszy o wiedzę, jak uniknąć wielu niespodzianek. Choćby tego, że należy wziąć ze sobą znacznie większą tobę z odzieżą i butami. Przy takim przedsięwzięciu trzeba też się przygotować na to, że zawsze wynikną zupełnie niespodziewane przeszkody. Na to już rady nie ma.

Nawet jeśli okaże się, że a jakichś powodów rekord nie zostanie uznany i tak są polskimi "bohaterowiczami”. Stworzyli rodzinę niczym Bohatyrowicze z "Nad Niemnem”... Takich chwil się nigdy nie zapomina. Takich tłumów kibiców na boisku w Osielski jeszcze chyba nigdy nie było



Forum

  • Na razie brak komentarzy, twój może być pierwszy.

Moto

Znajdź:

Praca

Praca:

Inne

Sonda