Sport

MMA: Mariusz Pudzianowski wygrał z Kawaguchim! Ale tylko siłą woli... [zobacz wideo]

Dodano: 8 maja 2010, 0:25 Autor:

Mariusz Pudzianowski chce liczyć się w MMA.

Mariusz Pudzianowski chce liczyć się w MMA. (fot. Fot. www.ksw,pl)

W katowickim "Spodku" odbyła się bardzo ciekawa gala KSW 13 w Mixed Martial Art (MMA) czyli Mieszanych Sztukach Walki. W pojedynkach wieczoru swoje drugie zwycięstwo w karierze odniósł Mariusz Pudzianowski, a tytuł w półciężkiej obronił drugi z Polaków Mehmed Khalidov. Ale było ciężko...
Przeczytaj więcej

Tuż przed 21.00 rozpoczęła się prezentacja zawodników. W turnieju do 95 kg wystartowało ich ośmiu, zaplanowano także dwie walki o tytuły międzynarodowego mistrza KSW (Konfrontacja Sztuk Walki) i dwie walki wieczoru, wśród nich Pudzianowskiego i Khalidowa z Japończykami Kawaguchim i Sakurai. Jak się okazało, były one ozdobą gali, którą obserwowało 12 tysięcy kibiców!



10 minut to za dużo
"Pudzian" do ringu wyszedł dopiero po północy. Przypomnijmy, że w dorobku miał tylko wygraną po 44 sekundach z Marcinem Najmanem, który z MMA ma niewiele wspólnego. Drugi rywal - 30-letni Yusuke Kawaguchi miał bilans 11-1 i przede wszystkim doświadczenie w walkach MMA. Tego można było się obawiać. Co prawda Mariusz zapowiadał, że rzuci się na rywala jak wściekły byk, lecz jego trener boksu Krzysztof Kosedowski ostrzegał, iż o walce w stójce nie ma pojęcia, kiepsko też z kondycją i odpornością na ciosy.

Walka z Japończykiem wyglądała właśnie tak, jak zapowiedział Kosedowski. Kawaguchi jakoś przetrwał szalone akcje Polaka z pierwszych dwóch minut i choć Pudzianowski sprowadził go do partneru, Japończyk sklinczował i tempo siadło. Z każdą minutą strongman tracił siły. Na szczęście Kawaguchi został odesłany do narożnika na wytarcie zakrwawionego nosa i nasz zawodnik odpoczął. Już do końca rundy nic ciekawego się nie wydarzyło.

Gość z Japonii wyglądał jednak na spokojnego w przeciwieństwie do Pudzianowskiego. Od początku 2. rundy stosował low kicki i ciosy w korpus Polaka, a ten nie miał pomysłu na pokonanie rywala. Jedynie parł do przodu i masą tłamsił Japończyka. Siłą woli kilka razy rzucił go na ziemię, wyraźnie szukając okazji do odpoczynku. Klinczował, markował ciosy, a że Kawaguchi nie mógł się spod niego wydostać, decyzja sędziów o zwycięstwie Pudzianowskiego nikogo nie zaskoczyła. W przekroju 10 minut rzeczywiście polski zawodnik sprawiał lepsze wrażenie.

- Nie spodziewałem się, że będę musiał walczyć tak długo i teraz dopiero poznałem co to jest MMA. Miałem momenty zwątpienia, ale moją wiarę podtrzymywali kibice. Mówiłem, że jestem w tym sporcie żółtodziobem i zdania nie zmieniam. Muszę się wiele uczyć, ale obiecuję kibicom, że dojdę do tytułu mistrza świata. Lubię wyzwania - powiedział Mariusz Pudzianowski, który już za dwa tygodnie w Bostonie za spore pieniądze zmierzy się z byłym dwukrotnym mistrzem świata UFC Timem Sylvią.

- Długo zastanawiałem się czy zmierzyć się z najsilniejszym człowiekiem na świecie, ale cieszę się, że się zdecydowałem. To była dobra walka i chcę jeszcze wrócić do Polski, aby się tu pokazać - przyznał Kawaguchi, który zebrał sporo braw za niezły występ i lekcję, której udzielił Pudzianowskiemu.

Mehmed Khalidov stoczył wspaniały pojedynek z Japończykiem i obronił mistrzowski pas.

Mehmed Khalidov stoczył wspaniały pojedynek z Japończykiem i obronił mistrzowski pas. (fot. Fot. Archiwum)

Zwycięski remis Khalidova

Drugą walką wieczoru, rozegraną tuż przed pierwszą w nocy, była potyczka w wadze półciężkiej (85 kg) o tytuł międzynarodowego mistrza KSW pomiędzy Mehmedem Khalidovem, Polakiem czeczeńskiego pochodzenia i Japończykiem Ryutą Sakurai, który w dorobku miał 40 walk i występy w prestiżowym Pride.

To był z pewnością "gwóźdź" programu. Obaj stoczyli wspaniały, trzyrundowy pojedynek, w którym nieco lepszy był Japończyk. Sędziowie uznali jednak, że walka była remisowa i zarządzili 3-minutową dogrywkę. W niej obaj panowie po razie sprowadzili się do parteru, choć znów Sakurai był aktywniejszy. Ostatecznie przyznano remis, a w tej sytuacji mistrzowski pas pozostał w rękach Khalidova. Japończyk był - i słusznie - niepocieszony.

Mehmed też chyba czuł, że werdykt był naciągany: - Sakurai mnie zaskoczył. Cztery razy wykonałem akcje, po których ktoś inny by się poddał. On jednak nie klepnął, gdy dwa razy go dusiłem i założyłem mu dźwignię. Wiem, że Japończycy z reguły sami się nie poddają. Mam duży szacunek do rywala i wierzę, że zmierzymy się jeszcze raz i wtedy rozstrzygniemy walkę.

Błachowicz w formie

W pierwszej odsłonie gali, walkach turniejowych (do 95 kg) Hiszpan Daniel Tabera po słabej potyczce, w której mało było ciosów, pokonał Ormianina Gregora Aschugbabjana. Decyzja sędziów nie mogła być inna, bo Tabera był nieco aktywniejszy.

W drugiej Węgier Attila Vegh po niespełna rundzie (walczono 2x5 minut plus ewentualna dogrywka)odprawił Polaka Łukasza Skibskiego. Przewaga Węgra była na tyle duża, że sędzia przerwał rywalizację. Jeszcze krótsza była trzecia potyczka. Wojciech Orłowski zniszczył wręcz Tomasza Molskiego (zastąpił Brazylijczyka Antonio Mendesa). Po minucie i 10 sekundach arbiter przerwał potyczkę, bo Orłowski leżał na Molskim i niemiłosiernie go okładał.

Najładniejsza była czwarta walka, w której Polak Jan Błachowicz po znakomitych akcjach, najpierw w parterze, a później w stójce, znokautował Brazylijczyka Julio Brutusa. Uczynił to okrężnym kopnięciem na głowę, a później poprawką z pięści.

Ciężka dla Amerykanina

Kolejną walką był finał wagi ciężkiej (105 kg) z poprzedniej gali KSW, 12. w Warszawie. Zmierzyli się w nim Amerykanin David Oliva z Łotyszem Konstantinem Głuchowem. Niewysoki, otłuszczony - nomen omen - Oliva niespodziewanie był stroną przeważającą w walce z wyższym o głowę, muskularnym Głuchowem. Sprowadzał walkę do parteru, gdzie stosował różne techniki, męcząc rywala. Pierwsza runda była zdecydowanie dla niego, w drugiej rozbił łuk brwiowy Łotyszowi, trzymał go głównie na macie i tę także rozstrzygnął na swoją korzyść. W trzeciej (o tytuł walczy się 3x5 minut) walka się wyrównała, choć Amerykanin nie pozwolił sobie na chwilę słabości i pewnie wygrał pas wagi ciężkiej KSW.

Niesamowity Kułak

Krzysztof Kułak, który miał się zmierzyć z Brazylijczykiem Vitorem Nobregą o tytuł międzynarodowego mistrza KSW w wadze średniej (do 85 kg) do katowickiej hali wjechał... transporterem opancerzonym.

Pancerny był też jego atak, ale rywal umiejętnie kontrował, przeprowadzając akcje na nogi. Większej krzywdy jednak Polakowi nie robił. 29-letni zawodnik z Częstochowy (40 walk) szybko pojął, że musi taktycznie walczyć z szybkim Brazylijczykiem. W kolejnych minutach zadawał więc ciosy i odskakiwał, a sfrustrowany Nobrega nie miał pomysłu. Co rusz przyjmował razy i ostatecznie po 15 minutach musiał uznać wyższość Kułaka, który otrzymał mistrzowski pas.

Po tej walce odbyły się półfinały turnieju. Dodajmy, że bardzo krótkie. W pierwszym przeważał Węgier Vegh, ale w ostatnich sekundach 1. rundy pozwolił Hiszpanowi Taberze założyć sobie dźwignię skrętową na stopę i musiał się poddać, aby uniknąć kontuzji. W drugim po minucie i 45 sekundach Jan Błachowicz założył duszenie Wojciechowi Orłowskiemu i sędzia przerwał walkę. Finał Tabera - Błachowicz podczas kolejnej gali KSW, we wrześniu, być może w Łodzi.

Czytaj więcej o:
  • KSW
  • mma
  • pudzianowski
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
pomorska24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Brak ankiety.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Kontakt z kolportażem »

Zadzwoń 800 111 006

Napisz maila:

Jesteśmy też na:

Serwisy społecznościowe

pomorska.pl jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.pomorska.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.