Piątek 3.09.2010

pomorska.pl » Miasta » Włocławek

dodano: 3 lutego 2009, 15:00

tagi:sokół wędrowny

Włocławski Ośrodek Hodowli Sokoła Wędrownego, jeden z trzech w Polsce, zostanie zlikwidowany?

Barbara Szmejter

Dyrektor Gostynińsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego chce zlikwidować dumę Włocławka - Ośrodek Hodowli Sokoła Wędrownego. Mówi o fatalnym stanie michelińskiego ośrodka, za który... sam odpowiada.

(Fot. Barbara Szmejter)

Sławomir Sielicki

Sławomir Sielicki

Niegdyś sokół wędrowny gnieździł się licznie niemal na całym świecie. Na początku lat 50. nastąpił katastrofalny spadek liczebności tego gatunku, a w wielu miejscach, w tym w Polsce, doszło wręcz do zaniku.

Reintrodukcję sokoła wędrownego, czyli ponowne wprowadzanie gatunku na stare miejsca bytowania, rozpoczęto w połowie lat 80. Włocławek był jednym z pionierów, dzięki autentycznej pasji nieżyjącego już Czesława Sielickiego. To on, najpierw jako łowczy wojewódzki, później jako wojewódzki konserwator przyrody, obok swego domu w Michelinie stworzył ośrodek, który wkrótce stał się dumą Włocławka.

Ikona Włocławka
O sukcesach w odbudowywaniu populacji rzadkich ptaków informowały ogólnopolskie media, a zdjęcia sokołów zamieszczano w folderach i na plakatach promujących miasto. Ptaki stały się jedną z włocławskich ikon. Dziś hodowlę i reintrodukcję ptaków prowadzi syn pana Czesława, Sławomir. Ośrodek nadal mieści się obok domu Sielickich w Michelinie, gdzie równocześnie działa, utworzone w 2002, Stowarzyszenie na Rzecz Dzikich Zwierząt "Sokół”. Sławomir Sielicki, prezes stowarzyszenia, jest też pracownikiem Gostynińsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego.

Jeden z trzech
- Kiedyś w Polsce było pięć takich ośrodków, zostały trzy. Jeden w Krakowie, drugi w Czempiniu, no i my - mówi Sławomir Sielicki (na zdjęciu). - Oficjalnie ośrodek prowadzony jest przez Gostynińsko-Włocławski Park Krajobrazowy, którego jestem pracownikiem. Dotacje na działalność otrzymujemy z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.

W ciągu ponad 20 lat działalności ośrodka przyszło na świat ponad 300 sokołów. Zdaniem Sielickiego powinno ich być znacznie więcej, jednak dla placówki, działającej w strukturach parku, wciąż brakowało funduszy. Utworzenie fundacji zmieniło sytuację. Pojawiła się szansa na unijne pieniądze, sponsorzy zwarli szeregi. Tylko z jednego procenta podatków zebrano 65 tys. zł. - W tej sytuacji w listopadzie ubiegłego roku wystąpiliśmy, jako stowarzyszenie, do wojewody kujawsko-pomorskiego, o przekazanie nam ośrodka - mówi Sielicki. - Wojewoda odesłał nas do dyrekcji parku, tam więc poszło kolejne pismo. Niestety, odpowiedź była negatywna.

Andrzej Drozdowski, dyrektor Gostynińsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego przyznaje, że ośrodek już go nie interesuje. Przekonuje, że sokołów w Polsce jest już dość i nie ma potrzeby sztucznie ich rozmnażać. A obiekty w Michelinie, już się, zdaniem dyrektora "zdekapitalizowały”, więc pora placówkę zamknąć. - No, może warto pomyśleć o stworzeniu zaplecza na rehabilitację ptaków różnych gatunków - dodaje dyrektor.

Sokoły, puchacze, orły bieliki, a nawet bocian, mają trafić zostać przekazane do ogrodów zoologicznych. - To spowoduje zniszczenie ponad 20-letniego dorobku pracy ośrodka, efektu pracy wieku osób - mówi Sławomir Sielicki. Przypomina, że od samego początku sokoły, trafiające do ośrodka, pochodziły z prywatnych darowizn.
Dziś dyrektor Andrzej Drozdowski ma rozmawiać o likwidacji ośrodka w Wojewódzkim Funduszu, mającym - zgodnie z nazwą - chronić środowisko. Czy ochroni?


Moto

Znajdź:

Praca

Praca:

Inne

Sonda

Czy we Włocławku czujesz się bezpiecznie?

wyniki głosowania
Liczba głosów: 154.