Jesteś tu: Strona główna Publicystyka Artykuł

Przemoc męża wobec żony

Dodano: 27 listopada 2008, 10:45 Autor:

O przemocy mówią badania, mówią też nasi Czytelnicy, kobiety, które wzięły udział w naszym wczorajszym, redakcyjnym dyżurze.
Najczęściej nasze rozmówczynie same były ofiarami przemocy, najczęściej same doświadczyły ze strony męża wielu naprawdę nieprzyjemnych rzeczy i to przez lata wspólnego życia.

Najczęściej nasze rozmówczynie same były ofiarami przemocy, najczęściej same doświadczyły ze strony męża wielu naprawdę nieprzyjemnych rzeczy i to przez lata wspólnego życia. (fot. infografika Monika Wieczorkowska)

Czy mężowie popychają i szturchają żony? Tak. Uderzą? Jak najbardziej i to nie tylko ręką...

Ale i skórzanym paskiem od spodni.
Patelnią, na której jeszcze skwierczą skwarki.
Czajnikiem, wiertarką, butem, łopatą, miotłą...
I wieloma innymi rzeczami.
Niemożliwe?

Strach nie ma oczu wielkich, lecz zamknięte
Podczas wczorajszego dyżuru pytaliśmy, czy nasze Czytelniczki:

- spotkały się z przemocą siłową i psychiczną, a jeśli tak, to czy były jej świadkami tylko, czy też ofiarami?
- miały do czynienia z tak zwaną przemocą ekonomiczną
- i czy w ogóle takie niekontrolowane kontrolowanie naszych wydatków przez naszego męża my, kobiety powinnyśmy uznawać za przemoc? (z badań TNS OBOB wynika bowiem, że co trzeci Polak wydzielanie pieniędzy i kontrolowanie wydatków współmałżonka uważa za przejaw gospodarności);
- znalazły sposób na "niegrzecznego" męża.

Jakie były odpowiedzi? Jakie są efekty naszych rozmów, co możemy powiedzieć o kobietach, które do nas zadzwoniły?

Najczęściej nasze rozmówczynie same były ofiarami przemocy, najczęściej same doświadczyły ze strony męża wielu naprawdę nieprzyjemnych rzeczy i to przez lata wspólnego życia. Wnioski z tego dyżuru nie są więc optymistyczne, ponieważ...
Bywa, że mąż uderzy, popchnie, wyzwie, śmiać się będzie do rozpuku z sukienki, fryzury, makijażu.

Bywa, że - i te głosy powtarzały się najczęściej(!) - mąż nie pozwala żonie samodzielnie dysponować pieniędzmi, nie pozwala wypłacać gotówki z osiedlowego bankomatu, kupować bez pozwolenia ubrań, kosmetyków.
Nie mówiąc o wydatkach na fryzjera, kosmetyczkę, lekarza.

I nie wspominając o wielu innych rzeczach pierwszej potrzeby typu: szampon, krem do twarzy, balsam do ciała, lakier do paznokci czy bielizna.
Niestety.

O takich rzeczach mówiły nasze Czytelniczki. Jak również o tym, że nie potrafiły się bronić, nie wiedziały co robić, a co gorsza przez długie lata nie wiedziały nawet, że wokół nich dzieje się coś niedobrego! Myślały bowiem "kocha", gdy z powodu zazdrości kopał po brzuchu; myślały "wolno mu", gdy wyrzucał je "ze swojego domu" w środku nocy, albo zabierał całą wypłatę i wpłacał na swoje konto.

Nieprawdopodobne?
Poznajcie parę historii.

Postój na mrozie, to może zmądrzejesz
Zosia jest po trzydziestce. Mieszka w malej miejscowości, w pobliżu Włocławka. Jej mąż ma wykształcenie średnie, ona wyższe. On miał majątek, duże gospodarstwo, dużo zwierząt, hektarów, stajni, obór, wielopiętrowy dom. Ona - nic. To znaczy coś tam miała: dobre chęci, otwarte serce, ambicje, siły. Ale na gospodarce się nie znała, ani za grosz. Matka mówiła jej: "Nie idź za niego, bo on jest bogaty ty biedna, będzie ci wypominał, nigdy nie będziesz szczęśliwa". I tak właśnie było. Wypominał.

Krzyczał: "Wziąłem cię pod swój dach, ubrałem, dałem jeść! A ty co? Co ty mi dajesz? Obiad ugotujesz, posprzątasz? Dzieci wychowujesz? Nic nie robisz, nic! Powinnaś do mnie mówić Pan mąż i być wdzięczna do końca życia, że cię utrzymuję! Całować mnie po rekach powinnaś!".

Zosia: - Ciągle powtarzał mi też, że jestem głupia, do niczego się nie nadaję. Pomagałam w tym gospodarstwie, ale że nie miałam wcześniej styczności z krowami na przykład, to ciągle coś źle robiłam. A on, zamiast mi wytłumaczyć, krzyczał zaraz i do bicia się brał. Po paru latach miałam, dość. Powiedziałam, że chcę rozwodu, a on mi na to, że proszę bardzo, ale mam wyjść tak jak stoję, bo wszystko to jego. Prawnik potwierdził. Za dużo nie dostanę, nie będzie dzielenia pół na pół. Szkoda mi było dzieci więc pomyślałam, poczekam aż dorosną.

Zosia pozew wycofała. I co? I mąż co prawda przestał ją bić, ale zaczął za to wyrzucać ją z domu.

W środku nocy (raz tułała się po koleżankach przez tydzień).

W środku zimy (wyciągał na siłę i mówił: "Postoisz na mrozie, zmądrzejesz").
W święta ("Wynoś się po dobroci, bez krzyków, bo jak nie, to ci taki cyrk zrobię, że zleci się cała wieś).

A robił tak, bo był "napity", bo miał taka chęć, kaprys, bo to jego dom.

Zosia: - Syn za półtora roku kończy 18 lat. Wtedy od niego odejdę. Dam sobie radę, nie muszę jeździć luksusowym samochodem, ani płacić fryzjerce 200 złotych.

Jak sobie radzi? Ma dużo przyjaciół. W internecie. To im zwierza się, relacjonuje kolejne awantury. I to oni podtrzymują ją na duchu, piszą "trzymaj się".
Choć nie są konkretni, realni. Choć są tylko wirtualni.
Nowe majtki? A z kim się umówiłaś?

Monika ma 45 lat, mieszka w Bydgoszczy. Mąż Moniki nie bije, nie wyzywa, nie naśmiewa się. Mąż Moniki wręcza jej codziennie 10 złotych i Monika musi z tego żyć: zrobić obiad, przygotować kolację i śniadanie na następny dzień.
Monika kupuje więc codziennie chleb i coś na chleb.
A obiad? Filet z kurczaka? Ryba na przykład?

Jeśli to chce przyrządzić, o kupienie danej rzeczy prosi męża i on to jej rybę kupuje i przywozi.

Kosmetyki? Ubrania?
Nie są przewidziane, podobnie jak inne "przyjemności".

Chyba, że...
Chyba, że mąż sam wpadnie na pomysł, by pójść do kina albo gdy zobaczy jakąś fajną kieckę i stwierdzi, że żonie akurat ta jest potrzebna (gdy Monika dostała pieniądze od matki i kupiła sobie bluzkę i spodnie, mąż śmiał się z niej, mówił, że wybrała najgorsze z możliwych rzeczy, że wygląda jak straszydło, że nie ma gustu i że jak chce z nim wyjść, to musi iść dwa metry za nim, choć najlepiej by było, żeby się przebrała; Monika od tego czasu wszystkie pieniądze, które czasami dostaje od bardziej majętnej siostry albo od zamożnej matki - oddaje od razu mężowi).

Krystyna mieszka na wsi i mężatką jest od 35 lat. - Mąż nigdy nie dopuszczał mnie do gotówki. Jeśli chciałam coś sobie kupić, sprzedawałam kurę po kryjomu albo jajka. Kiedyś kupiłam w ten sposób buty na zimę, ale nie mogłam ich założyć, bo by się domyślił, więc dałam je mojej mamie, żeby mi je niby sprezentowała. Wręczyć musiała mi je, oczywiście, przy mężu.

Jednym słowem, pani Krystyna pieniędzy nie widzi wcale (często za to czuje mężowską pięść na swojej twarzy albo mężowski pasek na plecach lub kabel od żelazka). Mąż sam robi zakupy "jedzeniowe", kupuje szampony, proszek do prania.
Kremy? Faneberie. Sukienka? Po co? Żeby sąsiad się ślinił? Nowa bielizna? A co, z kimś się umówiłaś?

- Problem w tym, że nasze, polskie prawo jest kulawe - mówi Jadwiga (ponad 40 lat po ślubie, mąż bił ją, zdradzał, znęcał psychicznie, ale teraz zestarzał się, złagodniał, więc ona teraz może się odgrywać: śmiać się z niego, wyzywać, męczyć psychicznie).

- Kobiety jeśli nawet wiedzą, że mogą się bronić przed mężem a na dodatek wiedzą w jaki sposób to i tak są na straconej pozycji - Jadwiga denerwuje się. - To one najpierw uciekają z domu i tułają się po obcych ludziach a po rozwodzie wyprowadzają z ich wspólnego domu. Dlaczego? Tak przecież być nie powinno! To znęcający się nad żoną mąż powinien opuścić dom, to on nie powinien mieć gdzie się podziać, to on powinien odczuć przykre konsekwencje swojego postępowania. Niestety, ofiara przemocy w naszym państwie w ogóle nie jest chroniona!

Bo one prowokują i same tego chcą
Podczas naszego dyżuru rozmawialiśmy nie tylko z kobietami, lecz... Na nasz redakcyjny telefon zadzwonił jeden mężczyzna. Jeden! I co powiedział?
Że raczej to mało możliwe, iż kobiety tak często są maltretowane, że on raczej nie zna ani słyszał o żadnych ofiarach, zresztą...

- Kobiety tak często mówią na przykład o molestowaniu w pracy. A to zazwyczaj tylko jakieś tam zwieszenia oka na postaci i tyle, a one zaraz, że molestowanie, molestowanie.

- Jeśli dobrze rozumiem, kobiety przesadzają, tak? - pytam.

- Tak mi się wydaje.

- A może same sobie są jeszcze winne? - nie dowierzam.

- No, czasami tak się ubierają, tak zachowują wyzywająco... Z kobietą jak z kwiatem: na zwinięty pąk nie spojrzysz, ale na kwiat rozwinięty, puszący się w całej okazałości, kuszący kolorami - tak.

Czy nasz Czytelnik ma rację? Osądźcie Państwo sami. Nie ulega wątpliwości za to, że Monika, Krystyna, Zosia to nie fikcyjne postaci ani bohaterki filmu sensacyjnego.
Monika, Krystyna i Zosia to prawdziwe kobiety, mieszkanki województwa kujawsko-pomorskiego, choć mające inne imiona (na zdradzenie prawdziwych nie zgodziły się obawiając się zemsty mężów).

A dlaczego właśnie teraz wywołaliśmy ten temat? Ze względu na trwającą od 25 listopada kampanię na rzecz walki z przemocą wobec kobiet.
A dokładniej?

Silni kanadyjscy mężczyźni z białą wstążką
Od wtorku w 55 krajach świata trwa kampania Białej Wstążki, kampania na rzecz przeciwdziałania przemocy wobec kobiet, podczas której mężczyźni namawiają swoich kolegów do przypięcia białej wstążki do klapy marynarki.

Biała wstążką jest bowiem symbolem sprzeciwu wobec przemocy stosowanej przez mężczyzn wobec kobiet, a także osobistym zobowiązaniem noszącego go mężczyzny, że nigdy nie będzie stosować, akceptować lub milczeć na temat przemocy wobec kobiet.

Tak jest od siedemnastu lat.

W 1991 roku bowiem grupa Kanadyjczyków zdecydowała, że w końcu trzeba coś z tym problemem zrobić, a że mówienie o problemie jest jednym ze sposobów jego zwalczania panowie postanowili zachęcać innych mężczyzn do mówienia przemocy "NIE".

I jak im poszło?
W ciągu zaledwie sześciu tygodni białą wstążkę przypięło w Kanadzie sto tysięcy mężczyzn!

Może więc spróbują założyć ją i polscy mężczyźni? Panowie, zastanówcie się uprzejmie nad tym.

Kampania Białej Wstążki, której hasło brzmi: "Mam przewagę - chronię i opiekuję się", trwa do 10 grudnia.

Czytaj więcej o:
  • bicie
  • przemoc
  • przemoc fizyczna
  • przemoc psychiczna
  • siła
  • znęcanie
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
pomorska24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Brak ankiety.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Kontakt z kolportażem »

Zadzwoń 800 111 006

Napisz maila:

Jesteśmy też na:

Serwisy społecznościowe

pomorska.pl jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.pomorska.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.